Pinned Tweet
Replying to @DanutaWioletta
Marian Turski i dziedzictwo pokory: Zdjęcie Turskiego z podpisem, że nie doczeka kolejnego jubileuszu, przypomina nam, że czas na naprawę fundamentów moralnych państwa dramatycznie się kończy. Jego testament to walka o godność, którą dzisiejsze wyroki o "znikomej szkodliwości" zdają się ignorować.
Ataki na WOŚP jako dezinformacja: Grafiki uderzające w Jurka Owsiaka to czysty przykład tej "brzydoty serc" i cynizmu, o których pisała Danusia. Próba zohydzenia pomocy chorym dzieciom poprzez polityczne manipulacje o "leasingu" czy "zabijaniu" to właśnie ta dehumanizacja, na którą sąd, zdaniem wielu, daje dziś milczące przyzwolenie. Determinacja Brejzów, Zdjęcie Krzysztofa i Doroty Brejzów oraz postawa sędziego Waldemara Żurka pokazują jednak, że są ludzie, którzy nie odpuścili. Ich zapowiedź apelacji i walki do końca to jedyny sposób na "odkażenie" systemu z tych "kruczków", które pozwalają kłamstwu uchodzić bezkarnie.
Czy oni odpuścili? Właśnie nie. To orzeczenie sądu, zamiast zamknąć sprawę, stało się paliwem do dalszej mobilizacji. Jak pisaliśmy wcześniej w imieniu Mariana Turskiego, nie wolno być obojętnym, gdy prawo zaczyna chronić sprawcę, a nie ofiarę. Danusia słusznie zauważa, że "sędzia daje przyzwolenie na szkodliwe postawy", ale nasz obecność na X i wspieranie głosów takich jak jej, to dowód na to, że społeczeństwo zaczyna słyszeć ten "zgrzyt" coraz głośniej.
Jerzy Lenarczyk retweeted
Mam już naprawdę dość! Nie chcę, żeby zdemenciały, przeżarty nienawiścią Kaczyński i faszyzujący Braun urządzali przyszłość moim dzieciom. Żeby zamykali im Europę, odbierali możliwości, skazywali na życie w kraju pełnym lęków, obsesji i wiecznych wrogów. Do kur…. nędzy! Oni swoje życie już przeżyli. Nasze dzieci mają je dopiero przed sobą. I nie pozwólmy, że banda opętańców je zniszczyła 😡 #StopPOLEXIT #PiSexit #Konfokacapy
🤖 Made with AI
Inspirowałem się twoją grafiką. Byłem ciekaw czy mój mądrala też ją zrobi.
Patrzę na tę grafikę i zastanawiam się nad przyszłością moich dzieci i wnuków.
Jarosław Kaczyński jest bezdzietnym kawalerem. Grzegorz Braun ma żonę i troje dzieci.
Nie czyni to żadnego z nich ani lepszym, ani gorszym politykiem.
Ale obaj powinni odpowiedzieć na pytanie dotyczące przyszłych pokoleń.
Braun otwarcie postuluje Polexit. Kaczyński proponuje wykorzystanie rozmów o opuszczeniu Unii jako narzędzia nacisku, choć sam przyznaje, że to metoda ryzykowna.
Czy mają prawo proponować tak daleko idące ryzyko? Oczywiście. Ale czy przedstawili obywatelom rzetelny rachunek jego kosztów, korzyści i konsekwencji?
Bo to nie politycy będą przez następne dziesięciolecia ponosić wszystkie skutki swoich dzisiejszych decyzji.
Będą je ponosić nasze dzieci i wnuki.
Nie oczekuję od polityków zapewnień, że wiedzą najlepiej, co jest dobre dla Polski.
Oczekuję argumentów, liczb i odpowiedzialności za proponowane rozwiązania.
Przyszłość następnych pokoleń nie jest kartą przetargową w politycznych negocjacjach.
Mam już naprawdę dość! Nie chcę, żeby zdemenciały, przeżarty nienawiścią Kaczyński i faszyzujący Braun urządzali przyszłość moim dzieciom. Żeby zamykali im Europę, odbierali możliwości, skazywali na życie w kraju pełnym lęków, obsesji i wiecznych wrogów. Do kur…. nędzy! Oni swoje życie już przeżyli. Nasze dzieci mają je dopiero przed sobą. I nie pozwólmy, że banda opętańców je zniszczyła 😡 #StopPOLEXIT #PiSexit #Konfokacapy
Procedurę i potencjalne trudności negocjacyjne opisują Reuters oraz „The Guardian”.
Reuters+1
Co to oznacza dla polityki Izraela?
Najważniejsze nie jest samo pytanie, kto obejmie urząd premiera. Chodzi o to, jaki program będzie w stanie zyskać większość parlamentarną.
Wojna i bezpieczeństwo: potencjalni koalicjanci różnią się w ocenie działań wojskowych, relacji z Palestyńczykami oraz przyszłej strategii bezpieczeństwa.
Sprawy wewnętrzne: powróci spór dotyczący poboru ultraortodoksyjnych Żydów do wojska, będący jednym z powodów wcześniejszego kryzysu koalicyjnego.
Relacje z USA: Waszyngton będzie musiał uwzględniać nie tylko Netanjahu, ale też nowe układy sił, jeśli władzę obejmie inna koalicja.
Reprezentacja arabska: wzrost liczby parlamentarzystów arabskich zwiększa ich znaczenie negocjacyjne, ale nie gwarantuje udziału w rządzie.
Moja ocena sytuacji
Wyniki pokazują zasadniczy paradoks: Likud pozostał największą partią, ale dotychczasowy blok rządzący nie ma samodzielnej większości. Z kolei przeciwnicy Netanjahu dysponują potencjalnie większą sumą mandatów, lecz nie tworzą jednolitego obozu programowego.
W Izraelu nie wystarczy obecnie policzyć głosów. Trzeba jeszcze znaleźć polityków gotowych wspólnie rządzić.
I nie przesądzałbym, że koniec rządów Netanjahu jest już pewny. Równie nieuzasadnione byłoby ogłoszenie, że jako lider największej partii automatycznie zachowa stanowisko.
Panie Krzysztofie, właśnie zasadność tej wyliczanki podważam, a nie samo jej istnienie.
Zapoznałem się z argumentacją opartą na dokumentach kontroli poselskiej. Jest konkretna i wymaga poważnego potraktowania.
Ale sporządzenie tabeli, przyjęcie określonej metody zaliczania okresów zawodowych i otrzymanie wyniku nie dowodzą jeszcze, że sama metoda jest prawnie prawidłowa.
OIRP wskazuje ponad 17 lat zgłoszonego wykonywania zawodu. Z kolei kontrola poselska podważa możliwość zaliczenia wielu tych okresów. Ten konflikt dokumentów i ich interpretacji należy wyjaśnić, a nie rozstrzygać przez ogłoszenie, że „nikt tego nie podważył”.
Brak zatrudnienia na stanowisku radcy prawnego nie musi oznaczać braku wykonywania zawodu na innej podstawie prawnej. Z drugiej strony samo zgłoszenie do OIRP nie dowodzi automatycznie spełnienia wszystkich wymogów.
I druga sprawa, równie ważna.
Nawet wykazanie wątpliwości dotyczących kwalifikacji Berka nie rozstrzyga automatycznie kompetencji prezydenta do odmowy odebrania ślubowania.
Art. 194 Konstytucji powierza wybór sędziów TK Sejmowi. W wyroku K 34/15 Trybunał wskazał, że odebranie ślubowania jest obowiązkiem prezydenta, a nie zatwierdzaniem dokonanego wyboru.
Zatem mamy dwa niezależne pytania: czy wyliczenie stażu jest prawidłowe oraz kto i w jakim trybie może prawnie zakwestionować sejmowy wybór.
Nie wystarczy powiedzieć „Filipowicz policzył, ergo Berek nie spełnia wymogów, ergo prezydent może odmówić”.
To nie jeden dowód, lecz trzy tezy wymagające osobnego uzasadnienia.
A stwierdzenie „nikt tego nie podważył” jest już nieaktualne. Właśnie to robię — kwestionuję założenia i wnioski, nie uciekając od dokumentów.
Replying to @AIHumorGPT
Andrzej Filipowicz pięknie to policzył. Wyjaśnił metodykę i podał wynik. Nikt tego nie podważył. Ergo: pan Berek nie spełnia wymogów. Przyjęcie ślubowania od niego byłoby bezprawne zatem, a skoro Prezydent stoi na straży Konstytucji. Czego tu nie rozumieć?
Jerzy Lenarczyk retweeted
Replying to @AIHumorGPT
Chłopczyki z zapałkami. Braun trzyma draskę, a Kaczyński zapałkę.
DZIENNIK IDOLA | 29 PAŹDZIERNIKA 2026
Wojna, wybory i Wall Street. Czy prezydentura stała się również produktem komercyjnym?
Donald Trump nie zwalnia tempa. Tyle że jego ostatnie działania i doniesienia o nich rodzą pytania znacznie poważniejsze niż kolejne polityczne przepychanki.
1. IRAN — POKÓJ PRZED WYBORAMI, WOJNA PO WYBORACH?
Associated Press informuje, że amerykańscy urzędnicy ostrzegli sojuszników na Bliskim Wschodzie przed możliwością wznowienia ataków na Iran po wyborach do Kongresu 3 listopada.
Według dwóch dyplomatów przygotowania obejmują również ryzyko irańskiego odwetu.
Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. To ważne rozróżnienie.
Ale rodzi się pytanie: dlaczego kalendarz wyborczy pojawia się w rozmowach o terminach potencjalnej eskalacji wojny?
Czy chodzi o strategię wojskową, nacisk negocjacyjny, czy polityczny rachunek kosztów?
Amerykanie mają prawo znać odpowiedź. A świat, który ponosi gospodarcze konsekwencje konfliktu, ma prawo o nią pytać.
2. TRUTH SOCIAL — INFORMACJA OD PREZYDENTA W WERSJI PREMIUM
Reuters ujawnił, że Bloomberg oraz firmy handlowe Susquehanna International Group i Jump Trading wykupiły, według źródeł agencji, szybszy dostęp do wpisów Trumpa poprzez usługę Truth API.
Cena? Nawet 100 tysięcy dolarów miesięcznie.
Przewaga czasowa może wynosić około 50 milisekund.
Dla zwykłego człowieka to niezauważalny ułamek sekundy. Dla algorytmów giełdowych, potencjalnie cenna przewaga.
A przecież wpisy urzędującego prezydenta o cłach, wojnie czy handlu potrafią wpływać na rynki finansowe.
Trump Media przedstawia usługę jako standardowe rozwiązanie technologiczne i kwestionuje część doniesień Reutersa.
Nie ma podstaw, by na tej podstawie twierdzić, że prezydent osobiście przyjmuje opłaty lub popełnił przestępstwo.
Pozostaje jednak pytanie:
Czy informacje urzędującej głowy państwa powinny być towarem, do którego najbogatsi kupują sobie szybszy dostęp?
Gdzie przebiega granica między prywatnym biznesem a obowiązkami publicznymi?
3. WYBORY — JESZCZE PIĘĆ DNI
3 listopada Amerykanie wybiorą nowy Kongres.
Trump intensywnie wspiera republikańskich kandydatów. Demokraci mobilizują wyborców, krytykując jego politykę gospodarczą i wojnę z Iranem.
Prezydent znalazł również czas na pretensje wobec Fox News za sposób prezentowania demokratycznych polityków.
To kolejny temat do dyskusji: czy media mają informować obywateli, czy spełniać oczekiwania polityków, którym sprzyjają?
NA KONIEC TRZY PYTANIA DO IDOLA
Czy decyzje o wojnie i pokoju są podejmowane niezależnie od kalendarza wyborczego?
Czy obywatel i wielka firma inwestycyjna powinni mieć równy dostęp do oficjalnych informacji prezydenta?
Kto kontroluje potencjalny konflikt interesów, gdy prywatna firma powiązana z prezydentem zarabia na szybszym rozpowszechnianiu jego publicznych wypowiedzi?
Nie twierdzę, że znam odpowiedzi na wszystkie te pytania.
Ale demokracja nie polega na wierze w nieomylność przywódcy. Polega również na prawie do żądania od niego odpowiedzi.
A jeśli polityka staje się widowiskiem, obywatele nie powinni być wyłącznie publicznością płacącą za bilety.
#DziennikIdola #Trump #Iran #TruthSocial #USA
Panie Andrzeju, dziękuję za uzupełnienie. Nie zamierzam pomijać kontrowersji dotyczących Wojciecha Łączewskiego. Niezawisłość i bezstronność sędziego należy badać niezależnie od tego, kogo sądził.
Ma Pan rację, że sporządzenie uzasadnienia wyroku z marca 2015 r. trwało około sześciu miesięcy. Istniała jednak również kwestia dokumentów niejawnych, a termin sporządzenia uzasadnienia był przedłużany.
Sprawa korespondencji z osobą podszywającą się pod Tomasza Lisa także zasługuje na ocenę. Nie można jej zbywać tylko dlatego, że dotyczy sędziego orzekającego przeciwko politykom PiS.
Nie podzielam jednak Pańskiego końcowego wniosku.
6 czerwca 2023 r. Sąd Najwyższy uchylił umorzenie postępowania z 2016 r. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi odwoławczemu.
20 grudnia 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocny wyrok, zmieniając wymiar kary z trzech do dwóch lat pozbawienia wolności.
Zatem postępowanie przeszło kontrolę odwoławczą. Nie wróciło do pierwszej instancji, ale nie oznacza to automatycznie pozbawienia oskarżonych prawa do rzetelnego procesu.
Pytanie brzmi: jakie konkretne uchybienie procesowe, niewyeliminowane przez sąd odwoławczy, uzasadnia Pański wniosek, że Kamiński i Wąsik nie mieli dostępu do niezależnego i bezstronnego sądu?
Nie bronię Łączewskiego przed krytyką. Proponuję jedynie, byśmy oceniali zachowanie sędziego i prawidłowość wyroku według tych samych standardów dowodowych.
Bo ani kontrowersje wokół sędziego nie dowodzą automatycznie niewinności oskarżonych, ani prawomocny wyrok nie zwalnia nas z prawa do krytycznej analizy postępowania.
Replying to @AIHumorGPT
To ja dołożę do tego opisu, że sędzią wydającym wyrok w pierwszej instancji był niejaki Wojciech Łączewski. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ ten sędzia potrzebował aż pół roku, by napisać uzasadnienie do tego wyroku. Uzasadnienie wpierw poznali dziennikarze, niż oskarżeni. I co najważniejsze to uzasadnienie ukazało się chwilę przed wyborami parlamentarnymi, chociaż powinno one być gotowe kilka miesięcy wcześniej.
Ten sam sędzia Łączewski kilka miesięcy później nawiązał kontakt z Tomaszem Lisem jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w Polsce celem walki z pisowskim reżimem. Nie wiedział tylko tego, że ktoś na portalu Twitter podszywał się pod dziennikarza. Poinformowani o sprawie inni dziennikarze obserwowali jak na wyznaczone spotkanie z Lisem zjawił się właśnie sędzia Łączewski.
Zrobiła się spora awantura w mediach. Kilka miesięcy później Wojciech Łączewski porzucił urząd sędziego. Obecnie jest oskarżany o przemoc domową.
Dlaczego o tym piszę? Tylko dlatego, by pokazać, że skazani w pierwszej instancji nie mieli dostępu do niezawisłego i niezależnego sądu. Co finalnie skutkowało tym, że trafili do więzienia, ponieważ sprawa nigdy nie wróciła do pierwszej instancji. Pozbawiło to oskarżonych prawa do uczciwego zbadania sprawy w każdej instancji.
Warto było o tym wszystkim wspomnieć, gdy się podaje tą sprawę jako przykład nominacji sędziowskich.
Panie Krzysztofie, napisał Pan, że niczego nie rozumiem, pozoruję myślenie i posługuję się AI.
Przyjmuję do wiadomości Pańską opinię. Tylko czego konkretnie dotyczy?
Zapytałem o wyliczenie stażu zawodowego Macieja Berka: które okresy odrzucono, na jakiej podstawie prawnej i skąd wzięły się liczby „rok z okładem” oraz „trzy lata z wąsem”.
Nie odpowiedział Pan na żadne z tych pytań. Nie wskazał błędnego przepisu, dokumentu ani działania matematycznego.
Zakwestionował Pan autora wypowiedzi, ale nie jej argumenty.
Jeśli AI popełniło błąd, proszę go wskazać. Chętnie poprawię. Jeśli natomiast jedynym zarzutem jest korzystanie z AI, to rozmawiamy o narzędziu, a nie o sprawie.
Bez odniesienia do meritum powiedział Pan właściwie tylko tyle, że nie podoba się Panu sposób, w jaki myślę.
A ja nadal pytam o rachunek.
Replying to @AIHumorGPT
Pan nic nie rozumie, pozorując rozumienie, zastępując własne myślenie, wytworami ai, gładkimi acz w istocie nie odnoszącymi się do meritum.
Panie RobMaxTGx, Pańskie wątpliwości nie spędzają mi snu z powiek. Interesują mnie natomiast fakty.
Tak, Natasza Geldon była przed rozprawą w redakcji Onetu. Można pytać, jaki był cel spotkania i czego dotyczyło.
Ale skąd już sugestia, że została „przetrenowana” do składania zeznań i poinstruowana, jak uniknąć odpowiedzialności karnej?
Ma Pan dowód takiego instruktażu czy jedynie podejrzenie?
Sam Pan napisał: „Za dużo tych pytań. Za dużo oczywistości”.
Otóż pytania nie są dowodami, a przekonanie o oczywistości nie zastępuje ustaleń faktycznych.
Nie bronię świadkini przed weryfikacją. Bronię zasady, że zarzuty również wymagają weryfikacji.
I ta zasada obowiązuje niezależnie od tego, czy zeznania dotyczą prezydenta, czy jego przeciwników.
Replying to @AIHumorGPT
Hmm. Co mogła dzień wcześniej robić w redakcji Onetu? Ile razy tam wcześniej bywała? Czy została "przetrenowana" na publiczne "widowisko" i "uzbrojona" w wiedzę o nikłej mozliwości poniesienia kary i innych "niuansach" prawnych? Za dużo tych pytań. Za duzo oczywistości
Szanowny Panie, to nie Maciej Berek opublikował na X twierdzenie, że spełnia jedynie trzy lata z okładem wymaganego stażu zawodowego. To Pan przedstawił takie wyliczenie.
Dlatego zapytałem o jego podstawę.
Dokumenty uzyskane w trybie dostępu do informacji publicznej mogą potwierdzać, że Berek nie był zatrudniony na stanowisku radcy prawnego w określonych instytucjach. Nie przesądza to jednak automatycznie, że nie wykonywał zawodu w innych dopuszczalnych prawem formach.
OIRP wskazuje ponad 17 lat zgłoszonego wykonywania zawodu. Czy wszystkie te okresy spełniają wymagania ustawowe? To wymaga analizy, a nie zgadywania.
Pytanie pozostaje proste: które konkretnie okresy Pan odrzucił, na podstawie jakich przepisów i jak doszedł Pan do trzech lat?
Nie oczekuję wiary w Berka ani w jego przeciwników. Oczekuję sprawdzalnych argumentów.
Szanuję Pańską prośbę o zakończenie rozmowy i nie będę jej kontynuował na Pańskim profilu.
Pozostaje jednak zasada: autor publicznego twierdzenia powinien potrafić wskazać podstawę jego prawdziwości.
unavailable
Panie Kedar, czy słowo „przydarzyć” ma wyłączyć moralność i odpowiedzialność?
Przydarzyć może się wypadek, pomyłka albo nieprzewidziana sytuacja. Natomiast świadome uczestniczenie w określonym procederze, jeśli zostanie udowodnione, jest działaniem, a nie przypadkiem.
Nikt nie powinien przesądzać winy Karola Nawrockiego przed oceną dowodów. Ale równie niedorzeczne byłoby usprawiedliwianie potencjalnie nagannego postępowania samym miejscem zatrudnienia.
Czy naprawdę chcemy przyjąć zasadę, że człowiek odpowiada za swoje wybory, chyba że pracował w hotelu?
Moralność nie powinna zależeć od nazwiska, stanowiska ani sympatii politycznych.
Replying to @AIHumorGPT
Tak jak już wcześniej pisałem. Psy gończe wypuszczone na żer! Zastanawiam się tylko po co to wszystko było Nawrockiemu wiadomo, że pracując w hotelu mogło się coś takiego przydarzyć i uciąć temat.
Panie @Antosiusz, zacznijmy od faktów.
Krystian W., pseudonim „Krystek”, został skazany na 15 lat więzienia. Marcin T., były szef Zatoki Sztuki — na 6 lat.
Według publikacji dotyczącej tej fotografii widoczny na niej mężczyzna to Marcin T., a nie „Krystek”.
Ale nawet gdybyśmy bezspornie ustalili tożsamość wszystkich osób na zdjęciu, pozostaje zasadnicze pytanie:
Co ta fotografia dowodzi w sprawie zeznań Nataszy Geldon dotyczących Karola Nawrockiego?
Czy zdjęcie z imprezy dowodzi, że świadek kłamie? Czy znajomość z człowiekiem później skazanym automatycznie odbiera wiarygodność wszystkim jego znajomym?
Wiarygodność świadka bada się przez analizę zeznań, ich spójności i innych dowodów, a nie przez przenoszenie cudzej odpowiedzialności karnej na osoby widoczne na fotografii.
Proszę o dowód dotyczący zeznań, nie o kolejne zdjęcie z sugestywnym podpisem.
Obejrzałem materiał „Kompletnie niewiarygodni!” i przyznaję jego autorowi rację w jednej ważnej kwestii.
Zeznanie niewiarygodne i zeznanie świadomie fałszywe to nie to samo.
Podobnie sama groźba ośmiu lat więzienia nie gwarantuje, że świadek mówi prawdę.
To poprawne rozróżnienia prawne.
Ale zastanawia mnie coś innego.
Autor nagrania najpierw tłumaczy, jak ostrożnie należy oceniać zeznania, po czym bez przedstawienia dowodów oznajmia, że Natasza Geldon musiała zostać przygotowana przez prawników i pouczona, jak zeznawać, aby uniknąć odpowiedzialności.
Skąd to wie?
Czy był obecny przy takiej rozmowie?
Czy posiada nagranie, korespondencję lub zeznania potwierdzające udzielanie takich instrukcji?
A może to jedynie jego przypuszczenie?
Nie oczekuję, że ktokolwiek uwierzy świadkini na słowo.
Oczekuję jednak, że identyczny standard dowodowy zastosujemy wobec człowieka, który publicznie zarzuca jej udział w przygotowanym przedstawieniu.
Autor ma również rację, że przesłuchania online są dopuszczalne i stosowane w sądach.
Ale czy z samej możliwości technicznej i prawnej wynika, że każda decyzja o zdalnym przesłuchaniu jest automatycznie wolna od zastrzeżeń?
Nie.
Podobnie niepewność Geldon co do tożsamości kobiety w hotelu nie przesądza, czy prawdziwa jest jej relacja o późniejszej rozmowie z Nawrockim.
Nie możemy na podstawie przypuszczeń uznawać świadka za kłamcę, tak samo jak nie możemy na podstawie samych zeznań uznawać prezydenta za winnego.
Dlatego proponuję konsekwencję.
Najpierw dowody. Potem ocena ich wiarygodności. Na końcu wnioski.
Bo „nie wierzymy nikomu, patrzymy na fakty” brzmi rozsądnie.
Pod warunkiem że autor tej zasady nie robi dla własnych przypuszczeń wyjątku. 😉
Replying to @AIHumorGPT
Na jakiej podstawie...? Może w hooj wątpliwej kary ? "Cóż szkodzi pomówić"?
youtu.be/VIoylqzAaQs?is=Qsr7…
Szanowny Panie, rozumiem, co Pan napisał. Nie rozumiem natomiast, skąd wzięły się Pańskie liczby.
Powołuje się Pan na dokumenty pozyskane w trybie dostępu do informacji publicznej.
Znam ten problem. Instytucje, w których pracował Maciej Berek, nie potwierdziły zatrudnienia go na stanowisku radcy prawnego.
Ale Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie potwierdziła zgłoszone wykonywanie zawodu w okresach 2006–2009 oraz 2012–2026.
To ponad 17 lat w ewidencji, choć oczywiście nie jest to automatyczny dowód, że każdy z tych lat spełnia ustawowe wymagania.
Berek twierdzi, że wykonywał zawód również na podstawie odrębnych umów, poza podstawowym zatrudnieniem.
I dlatego proponuję przejść od deklaracji do konkretów.
Skąd dokładnie wzięło się Pańskie „rok z okładem”?
Dlaczego w wariancie łagodniejszym zalicza Pan trzy lata?
Które okresy Pan odrzuca, jakie dowody to uzasadniają i który przepis nakazuje ich odrzucenie?
Nie oczekuję, że uwierzy Pan Berkowi na słowo.
Sam też tego nie robię.
Oczekuję jednak, że skoro kwestionuje Pan jego kwalifikacje i przedstawia precyzyjne wyliczenie, potrafi Pan je udokumentować.
Bo weryfikacja nie polega na wyborze liczby, która najbardziej nam odpowiada.
Najpierw ustalamy fakty i zasady ich oceny. Dopiero później wyciągamy wnioski.
I jeszcze jedno.
Spór o kwalifikacje Berka nie rozstrzyga automatycznie osobnego pytania o kompetencje prezydenta do odraczania przyjęcia ślubowania.
To dwa różne problemy prawne.
A co do Pańskiego pytania „czego Pan nie rozumie?” odpowiadam:
Rozumiem liczby. Chciałbym tylko zobaczyć rachunek.
Pozdrawiam.
unavailable
PANIE MINISTRZE LEŚKIEWICZ, CZY PRAWO DOSTĘPU DO INFORMACJI NIEJAWNYCH OZNACZA PRAWO DO KAŻDEJ TAJEMNICY?
Przeczytałem Pańskie wyjaśnienia dotyczące udziału przedstawicieli ugrupowania Grzegorza Brauna w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
Przyznaję Panu rację w dwóch sprawach.
Posłowie korzystają ze szczególnych zasad dostępu do krajowych informacji niejawnych o klauzuli „tajne”.
Istnieje również utrwalona praktyka udziału przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych w posiedzeniach RBN.
Ale Pańskie wyjaśnienie pomija bardzo ważny przepis.
Art. 4 ust. 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Wynika z niego zasada, że informacje niejawne udostępnia się wyłącznie osobom uprawnionym i w zakresie niezbędnym do wykonywania ich obowiązków.
To oznacza, że szczególny status posła nie daje mu automatycznie dostępu do każdego dokumentu, każdej informacji operacyjnej czy każdej tajemnicy dotyczącej bezpieczeństwa państwa.
Co więcej, dostęp do informacji oznaczonych „ściśle tajne” oraz niektórych informacji NATO i UE podlega odrębnym wymaganiom.
A teraz przejdźmy do sedna sporu.
Marszałek Czarzasty wyraził obawy dotyczące udziału przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej w niejawnym posiedzeniu RBN.
Samo podejrzenie wynikające z poglądów politycznych nie jest jeszcze dowodem, że konkretny parlamentarzysta ujawni tajne informacje. Tylko budzi wątpliwości o dochowaniu tajemnicy.
Ale również sam mandat poselski nie zwalnia organizatorów posiedzenia z obowiązku właściwego zabezpieczenia informacji niejawnych.
Dlatego mam trzy pytania.
1. Czy przed posiedzeniem RBN przeanalizowano, które informacje można przekazać wszystkim uczestnikom, a które wymagają dodatkowych ograniczeń dostępu?
2. Czy przewidziano odpowiednie zasady postępowania z informacjami NATO lub informacjami objętymi najwyższymi krajowymi klauzulami tajności?
3. Czy obawy zgłoszone przez marszałka Sejmu zostały ocenione pod kątem konkretnych zagrożeń, czy wyłącznie potraktowano je jako kolejny spór polityczny?
Panie Ministrze, zgadzam się, że RBN nie powinna być miejscem wykluczania legalnej reprezentacji parlamentarnej na podstawie samych sympatii i antypatii.
Ale bezpieczeństwo informacji niejawnych również nie może zależeć od politycznej sympatii.
Nie trzeba wybierać między szacunkiem dla mandatu parlamentarnego a ochroną tajemnic państwowych. Trzeba przestrzegać obu zasad.
A skoro 3 listopada mamy rozmawiać o bezpieczeństwie Polski i amerykańskiej bazie wojskowej, proponuję zacząć od czegoś prostego:
Niech każdy uczestnik zna swoje prawa, obowiązki i granice dostępu do informacji.
Bo mandat poselski jest dowodem wyboru przez obywateli. Nie jest automatycznym świadectwem nieomylności ani gwarancją, że każdą tajemnicę można każdemu ujawnić.
W kontekście wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego dotyczących planowanego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego poniżej garść faktów:
➡️ Każdy poseł posiada na mocy obowiązujących przepisów prawa dostęp do informacji niejawnych o klauzuli tajne.
➡️ Dobrym zwyczajem stosowanym od lat jest zapraszanie na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego przewodniczych klubów i kół parlamentarnych.
➡️ Jeśli rządząca od 3 lat koalicja ma jakiekolwiek wątpliwości co do obecności niektórych posłów na RBN to powinna zmienić obowiązujące prawo.
Mają większość sejmową do tego, by takie zmiany przeprowadzić, zamiast rozkręcać kolejny propagandowy teatr.
PANIE PREZESIE KACZYŃSKI, KTÓREMU Z PAŃSKICH DWÓCH KOMUNIKATÓW MAM WIERZYĆ?
Wczoraj w Krynicy przedstawił Pan wizję gruntownej reformy Unii Europejskiej.
Jedną z rozważanych metod miało być rozpoczęcie rokowań dotyczących wystąpienia z UE, jeżeli inne działania nie przyniosą rezultatu.
Sam określił Pan tę metodę jako ryzykowną.
Dzisiaj pisze Pan, że Unia Europejska jest Polsce potrzebna, a Donald Tusk kłamie, przedstawiając Pańskie słowa jako zagrożenie Polexitem.
Ale przecież premier nie wymyślił tego wątku. Pan sam wprowadził możliwość wyjścia z UE do debaty.
Dlatego proszę o wyjaśnienie.
Czy wycofuje Pan propozycję wykorzystania procedury wystąpienia z Unii jako narzędzia nacisku?
Jeżeli tak, sprawa będzie jasna.
Jeżeli nie, chciałbym poznać odpowiedzi na kilka pytań.
Co stanie się, jeśli pozostałe państwa nie zaakceptują Pańskiej reformy?
Czy Polska ma wówczas rzeczywiście rozpocząć procedurę wystąpienia?
Kto oceni ryzyko gospodarcze i kto poniesie odpowiedzialność za skutki takiej decyzji?
Nie kwestionuję potrzeby reformowania instytucji europejskich. Unia nie jest organizacją doskonałą i obywatele mają prawo domagać się zmian.
Ale czym innym jest proponowanie reform, a czym innym używanie przyszłości Polski w UE jako instrumentu negocjacyjnego.
Panie Prezesie, nie wystarczy dzisiaj powiedzieć „chcemy reformy”. Trzeba jeszcze wyjaśnić, co konkretnie zamierza Pan zrobić, gdy proponowana przez Pana metoda nacisku nie przyniesie rezultatu.
Bo stawką nie jest wygranie słownej potyczki z Donaldem Tuskiem.
Stawką są warunki życia obywateli, gospodarka i przyszłość następnych pokoleń.
I właśnie dlatego oczekuję odpowiedzi, nie kolejnego oskarżenia o kłamstwo.
Pozdrawiam.
Tusk jak zwykle kłamie. Najwyraźniej wychodzi z założenia, że dzień bez kłamstwa jest dniem straconym…
Unia Europejska jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy. Kryzys i zapaść w jej obecnym kształcie to efekt rządów Merkel i jednego z jej pomocników, Tuska. Nie ma co się dziwić, że Tusk broni układu, którego sam był beneficjentem jako szef Rady Europejskiej.
My chcemy, aby z Unii korzystały nie elity, ale przede wszystkim zwykli obywatele.
Stąd mój postulat gruntownej REFORMY. Dzięki temu będziemy mieli UE rzeczywiście demokratyczną i zorientowaną na poprawę warunków życia obywateli, obniżenie cen energii, wzmocnienie bezpieczeństwa, odpowiedzialną politykę migracyjną oraz ambitną politykę gospodarczą i rolną, bez zbędnej biurokracji.
My to zrobimy. Przywrócimy Unię Europejską obywatelom. Rysuje się wielka szansa i nie zrezygnujemy z niej z powodu kłamstw Tuska.
A jeśli ktoś chce Europy bez Unii, to niech podtrzymuje ten narastający, bałaganiarski kryzys, niszczący obywateli państw europejskich…
ROMANTYCZNA RANDKA W PARYŻU. CO MOGŁO PÓJŚĆ NIE TAK?
Pani siedzi w paryskiej kawiarni. Przed nią elegancki Francuz - beret, koszulka w paski, czerwona apaszka. Wszystko zgodnie z instrukcją obsługi francuskiego romantyzmu.
Ona, rozmarzona, prosi:
❤️ „Powiedz mi coś po francusku...”
A on, patrząc jej głęboko w oczy, odpowiada:
🇸🇦 „أنا أحب اليهود حقاً”
Co oznacza: „Naprawdę kocham Żydów”. 😂
I tutaj romantyczna kolacja zamienia się w egzamin z języków obcych, geografii i stosunków międzynarodowych.
Dziewczyna zamawiała francuskie je t'aime, dostała arabskie wyznanie sympatii do Żydów.
Beret francuski, język arabski, temat bliskowschodni.
Globalizacja osiągnęła poziom, na którym nawet Amor potrzebuje tłumacza przysięgłego. 🤣
A morał?
W Paryżu nadal można stracić głowę z miłości.
Tylko dobrze wcześniej ustalić, w jakim języku! 😁
Jerzy Lenarczyk retweeted
Bardzo słusznie 👇
🇧🇷🇺🇸 Sędzia brazylijskiego Sądu Najwyższego nakazał dochodzenie policyjne w sprawie powiązań między siecią darczyńców współzałożoną przez wiceprezydenta JD Vance’a a kampanią prezydencką Flávio Bolsonaro w okresie poprzedzającym niedzielne wybory. Robi się ciekawie.
washingtonpost.com/world/202…
Kasiu to przecież klasyczny przypadek politycznej wrażliwości wybiórczej. Najpierw delikwent wali przeciwnika krzyżem po głowie, a kiedy ten próbuje się zasłonić, krzyczy:
„Trochę szacunku dla symboli religijnych!”
I jak tu dyskutować? Człowiek nawet nie wie, czy powinien wezwać policję, czy ministranta. 😂😂😂




















