Dobranoc wszystkim 😴💤👋
A przed snem coś mocniejszego 😊
Uwielbiam ten metalowy cover👍
Z Erenem Yeagerem przy perkusji, ciekawe co na to Reiner 😉
Shinzou Wo Sasageyo (Attack On Titan) – Metal Cover Feat. Rob Lundgren!
youtu.be/Mo_Y5XZPGgc?si=cs4c…
Ktoś tu sobie naprawdę wybrał odpowiedni moment na spacer po wulkanie. 🌋😁
Volcán de Fuego w Gwatemali to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów Ameryki Środkowej.
Co ciekawe, bezpośrednie wejście na sam Fuego jest zakazane.
No ale kto by się tam aktywnym wulkanem przejmował.😉
Ciekawostka z DRK. 🇨🇩
Na poniższym nagraniu widzimy pracowników medycznych MSF (Lekarze bez Granic), którzy świętowali śpiewem i tańcem wypis ostatniego potwierdzonego pacjenta z centrum leczenia Eboli w Mongbwalu, w prowincji Ituri, w Demokratycznej Republice Konga.
Personel w kombinezonach ochronnych oraz pozostali medycy tańczyli razem z pacjentką i bliskimi po jej pełnym wyzdrowieniu.
To pierwszy raz od ogłoszenia epidemii, gdy w tym ośrodku nie ma potwierdzonych przypadków Eboli.
Mongbwalu było historycznym epicentrum obecnego ogniska – 17. epidemii Eboli w historii DRC.
Niestety na aktualny szczep Eboli – Bundibugyo – nie ma licencjonowanej szczepionki ani specyficznego leczenia (w przeciwieństwie do szczepu Zaire).
Nie oznacza to jednak końca epidemii.
Według najnowszych danych potwierdzonych przypadków infekcji w DRC jest już ponad 10 000, a zgonów ok. 4900–5000 (śmiertelność ok. 48–50%).
W kilku prowincjach epidemia nadal trwa, a nadzór i śledzenie kontaktów są nadal konieczne.
MSF i władze zdrowotne pozostają w pełnej mobilizacji.
Nie zmienia to jednak faktu, że jest to małe zwycięstwo, które warto świętować.
W czasach, gdy model biznesowy mediów opiera się głównie na szerzeniu złych wiadomości, takie pozytywne informacje należą do rzadkości i pojawiają się jedynie sporadycznie.
To wiele mówi o społeczeństwie, które chętniej żyje defetyzmem i w nim się lubuje, niż chce słuchać o tym, co w świecie dobre i konstruktywne.
Źródło: MSF / Al Jazeera.
Ciekawostka z USA 🇺🇸
Co tu dużo gadać – Trump nadal publicznie romansuje z tematem i myślą o trzeciej kadencji.
22 października 2026 r. podczas wiecu w Sioux City w stanie Iowa stwierdził mniej więcej tak:
„Nie wiem, kto będzie waszym następnym prezydentem.
Myślę, że prawo mówi – nie jestem w 100% pewien – ale myślę, że prawo mówi, że nie mogę startować ponownie.
Studiowałem to sformułowanie w nieskończoność.
Niestety jest dość zwięzłe.
Nie ma tu dużo miejsca na interpretację.
Ale jedna rzecz jest inna: oszukali nas przy tej drugiej (kadencji), bo wygraliśmy trzy razy.
Więc myślę, że mam prawo startować ponownie.
Myślę, że mam prawo startować ponownie, bo oszukali.”
Formalnie i prawnie jest to jednak niemożliwe – 22. poprawka do Konstytucji USA jednoznacznie blokuje możliwość trzeciej kadencji.
Nie zmienia to jednak faktu, że w warstwie retorycznej i propagandowej takie stwierdzenia nadal działają na jego zwolenników.
A Reakcje obecnych na wiecu wyraźnie sprawiają Trumpowi sporą radość.😉
Źródło nagrania – C-SPAN
Ciekawostka z Izraela 🇮🇱
Izraelska opozycja, rząd z partiami arabskimi i ryzyko eskalacji z Iranem. 🤔
Po wyborach z 27 października 2026 r. lider Demokratów Yair Golan wezwał resztę opozycji do szybkiego utworzenia nowego rządu we współpracy z partiami arabskimi (Ra’am i Wspólna Lista).
Twierdził, że blok zmiany + partie arabskie mają ok. 65 mandatów wobec ok. 55 Netanjahu i że Netanyahu tak naprawdę stracił zaufanie wyborców i przegrał, a wynik wyborów jest tego dowodem.
Golan przedstawiał potencjalny sojusz z partiami arabskimi jako praktyczny krok, a nie ideologiczną zmianę, podkreślając równość głosów arabskich i żydowskich.
Przedstawiciele Wspólnej Listy już sygnalizowali otwartość, jednak reszta opozycji pozostaje podzielona – część liderów (m. in. Eisenkot) raczej ostrożnie podchodzi do pełnego włączania partii arabskich do koalicji.
(Zresztą taka koalicja z partiami Arabskimi była by naprawdę sporym krokiem w polityce wewnętrznej Izrael)
No cóż, mimo wszystko jest to spory problem, bo prawdopodobnie opozycji ucieka czas.
A dlaczego opozycja powinna się spieszyć?
Netanjahu nadal pozostaje premierem tymczasowym do czasu utworzenia nowego rządu – proces może trwać tygodnie lub dłużej.
Media (Jerusalem Post, Financial Times, Al-Monitor) wskazują, że w okresie przedwyborczym rozważał wznowienie uderzeń na Iran, ale napotkał opór ze strony Trumpa, który przed wyborami połowicznymi dał sobie na wstrzymanie, oraz częściowo ze strony swego sztabu wojskowego.
Po wyborach ma ponownie większą swobodę działań.
A wznowienie konfliktu mogłoby utrudnić opozycji formowanie rządu lub wymusić presję na stworzenie rządu jedności narodowej.
(Istnieje pewna tradycja polityczna w Izraelu, która mówi, że w czasie poważnego konfliktu zbrojnego nie obala się rządu i nie zmienia premiera, a raczej poszerza się istniejący rząd o część opozycji, tworząc tzw. rząd jedności narodowej – zresztą Netanjahu korzysta już nie pierwszy raz z tej niepisanej zasady).
Golan i część opozycji podkreślali, że utworzenie nowego rządu to pilna sprawa bezpieczeństwa państwa.
No i teraz kolejny aspekt:
Amerykańskie siły wysłały trzeci lotniskowiec (USS Theodore Roosevelt) wraz z marines w region zatoki – ma dotrzeć na miejsce do końca listopada 2026, czyli po amerykańskich wyborach połowicznych (3 listopada).
Trump publicznie mówił, że zwiększenie intensywności uderzeń na Iran jest „możliwe” po wyborach.
Mamy tu zatem dwie opcje: rozmieszczenie sił albo będzie służyło zwiększeniu presji i zachowaniu opcji wojskowych, albo rzeczywistemu atakowi.
Na moment nie ma oficjalnej decyzji o ataku – może to być również zwykła rotacja, która ma zastąpić USS George Washington, będącego na morzu od ponad 6 miesięcy.
Jak już wspomniałem, jednostka płynie, a efekt psychologiczny już robi swoje.
Problem leży jednak w tym, że pełna eskalacja wymagałaby jeszcze większych sił, a ostateczna decyzja zależy od Trumpa, rozwoju dyplomacji i oceny ryzyka.
Co oznacza tylko tyle, że bez daleko zakrojonej inwazji lądowej ten trzeci lotniskowiec też za wiele nie zdziała.
A jak już zauważyliśmy, prowadzenie dyplomacji poprzez bombardowania dużych efektów nie przyniosło.
(Uważam też, że i tym razem ewentualne wznowienie ataków nie wyciągnie stron konfliktu z patowej sytuacji).
Podsumowując: opozycja (szczególnie Golan) widzi okno na utworzenie rządu z partiami arabskimi.
Netanjahu jako premier tymczasowy może próbować eskalować z Iranem.
Amerykanie wzmacniają siły – albo by zwiększyć nacisk, albo by być gotowym po wyborach połowicznych na atak.
Co ostatecznie zrobią, pokaże czas, a do 3.11.2026 już niedługo.
Źródło - The Times of Israel, Aljazeera
Nasi sąsiedzi z Niemiec właśnie zaprezentowali najnowszą wersję swojej konkurencji do Roadster Rocket Elona Muska 😉😁
Jak widać na pokładzie wybuchła pełna panika
Szacunek dla tej pani, akcja na chomiczka uratowała sytuacje 🐹 😂😂
Ciekawostka z Izraela 🇮🇱
Benjamin Netanjahu przetrwał kolejne wybory, choć nie zdobył większości.
27 października 2026 r. odbyły się wybory do Knesetu.
Frekwencja była rekordowa, ale żaden blok nie osiągnął 61 mandatów potrzebnych do samodzielnego rządzenia.
Zresztą byłoby zaskoczeniem, gdyby jakaś partia tego dokonała.
Żadna partia w historii Izraela jeszcze nigdy nie zdobyła samodzielnej większości w Knesecie.
Jak zatem wygląda podział mandatów na moment obecny:
Blok Netanjahu (prawica, skrajna prawica i partie ultraortodoksyjne): około 53 mandatów.
Blok opozycji pod wodzą Gadiego Eisenkota: około 48 mandatów.
Partie arabskie: 19 mandatów.
Tu jednak warto dodać, że jeszcze nie wszystkie głosy zostały przeliczone.
Oficjalne, ostateczne wyniki mają być ogłoszone po przeliczeniu głosów z podwójnych kopert.
Liczenie będzie jeszcze trwało do 29 października.
(Są to głosy żołnierzy, dyplomatów, pacjentów szpitali i więźniów.)
Niestety nie ma co liczyć na radykalną zmianę obecnego układu – 1–2 mandaty mogą się ewentualnie jeszcze przesunąć.
Co ciekawe, matematycznie opozycja wraz z partiami arabskimi mogłaby bez problemu zdobyć ponad 61 potrzebnych mandatów.
W praktyce większość partii z bloku Eisenkota (m. in. Naftali Bennett i Avigdor Lieberman) w kampanii wykluczała tworzenie rządu z partiami arabskimi, co utrudnia zbudowanie większości.
(Zobaczymy, może ktoś się ugnie i chęć pozbycia się Netanjahu będzie większa niż podziały, kto wie ale raczej mało prawdopodobne.)
No i teraz kolejna ciekawostka: przed wyborami New York Times oraz izraelskie media (m. in. Channel 12) informowały, że Netanjahu przez tygodnie naciskał na przeprowadzenie działań wojskowych przeciwko Iranowi.
Szef sztabu IDF, generał Eyal Zamir, oraz dowódca sił powietrznych sprzeciwili się tym planom, wskazując na brak pilnej potrzeby militarnej oraz trudność uzasadnienia operacji tuż przed głosowaniem.
Oficjalnie rząd zaprzeczył doniesieniom, a do ataku nie doszło.
Część opozycji oskarżała premiera o chęć przesunięcia wyborów lub poprawienia swojego wyniku.
(Co pasowałoby do modus operandi Bibiego.)
Obecnie Netanjahu pozostaje premierem tymczasowym aż do utworzenia nowego rządu albo kolejnych wyborów.
No cóż, można ująć to tak Bibi „wygrał przez to, że nie przegrał”.
Trump powinien być zadowolony z wyniku, bo sam aktywnie wspierał Netanjahu przed wyborami i po nich, widząc w nim partnera do „dokończenia roboty” z Iranem.
Analitycy wskazują, że ewentualna eskalacja militarna z Teheranem wymaga amerykańskiej zgody, a nacisk z Waszyngtonu może też wpłynąć na tworzenie rządu jedności w Izraelu.
Co będzie zatem dalej?
Najczęściej wskazuje się na scenariusz rządów jedności pod jego kierownictwem lub kolejne wybory.
Podsumowując: Netanjahu nie zdobył większości, ale opozycja nie ma łatwej drogi do władzy, a generałowie nie dopuścili do eskalacji z Iranem przed wyborami i kolejnej wojny – pytanie tylko, na jak długo.
No to robi się ciekawie.
Netanjahu znowu się upiekło i wszystko wskazuje na to, że na Bliskim Wschodzie bez zmian.
No chyba że opozycja i partie arabskie mimo gigantycznych podziałów dadzą radę się dogadać.
Ahmad Tibi (Joint List) już powiedział, że jest gotów wesprzeć opozycję, żeby usunąć Netanjahu – ale to nadal nie rozwiązuje problemu sprzeciwu części żydowskich partii opozycyjnych.
Z drugiej strony rząd tymczasowy Netanjahu może działać, ale jest słaby i podatny na blokadę opozycji przy wszystkich decyzjach wymagających większości w Knesecie.
Im dłużej trwa impas, tym większa presja na rząd jedności albo kolejne wybory.
Poczekamy, zobaczymy.
Źródło: Reuters, BBC, The Thimes of Israel,
Ciekawostka znad Odry 🇩🇪
Niemcy to bardzo ciekawa kraina, w której zorganizowane klany przestępcze z Libanu i południowo-wschodniej Turcji (Mhallami) stają się coraz większym problemem.
Ale o co konkretnie poszło?
W nocy z 26 na 27 października 2026, ok. 23:30, na Mecklenhorster Straße w Neustadt am Rübenberge w okolicy Hannoveru w Dolnej Saksonii, kierowca niebieskiego BMW z pełną premedytacją dwukrotnie wjechał w niewielką grupę osób stojącą na ulicy.
Nie była to jednak przypadkowa grupa, a skłóceni ze sobą członkowie kryminalnych klanów.
Jak widać jeden z Klanowiczów chyba już nie mógł się doczekać premiery GT6 i sam postanowił poszaleć😉
W efekcie co najmniej 5 osób wylądowało w szpitalu.
Co ciekawe, policja była również na miejscu, ale przez przypadek – zauważyli kłócących się mężczyzn i postanowili przeprowadzić kontrolę.
Resztę możecie zobaczyć na nagraniu poniżej.
Jednym słowem dzień jak co dzień za Odrą.
To cud, że nikt nie zginął.
Źródło nagrania – Police Incidents
Dobranoc wszystkim 💤😴👋
Góra Olimp na czerwonej planecie, gigant wśród gigantów.
Źródło - Planetary Landscapes
Ciekawostka z Serbii 🇷🇸
Aleksandar Vučić właśnie przegrał wybory.
Fala przemian politycznych, jak widać, dotarła również do Serbii.
W niedzielę w Serbii odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne.
Wygrała je Lista Studencka (Student List) – dostała ponad 52% głosów i zdobyła większość w parlamencie.
Aleksandar Vučić jeszcze w nocy wyborczej przyznał się do porażki.
Kim jest Vučić?
Zaczynał w latach 90. jako radykalny nacjonalista (minister informacji za Miloševicia).
Potem zmienił wizerunek, założył SNS i od 2012 roku budował system, w którym realna władza była skoncentrowana w jego rękach – niezależnie od tego, czy był premierem, czy prezydentem.
Ostatecznie wczoraj, po 14 latach sprawowania władzy, jego prawicowo-populistyczna SNS przegrała wybory.
Zaraz po ogłoszeniu wyników w centrum Belgradu zaczęło się świętowanie.
Policja i żandarmeria, które od miesięcy stały wokół pro-rządowego namiotowego obozu (tzw. Ćacilend w Parku Pionirskim), zaczęły się wycofywać.
Na poniższym nagraniu właśnie widzimy wycofujące się jednostki policji, jak również tłum, który wygwizduje odjeżdżających policjantów.
Część ludzi rzuca w nich kamieniami i petardami oraz bije kijami.
Dla wielu policja była postrzegana jako narzędzie władzy Vučića, a nie neutralna siła.
Zwłaszcza po katastrofie w Nowym Sadzie (1 listopada 2024), gdzie doszło do zawalenia się betonowego daszku nad wejściem do dworca kolejowego – zginęło wtedy 16 osób.
Dworzec był wtedy świeżo po remoncie w ramach modernizacji linii Belgrad–Budapeszt, z udziałem chińskich firm.
Władze twierdziły, że sama nadstreśnica nie była remontowana, ale wielu ludzi i część ekspertów uważało, że prace były prowadzone niedbale, a przyczyną katastrofy była korupcja, brak nadzoru i obniżanie standardów.
W efekcie doszło do masowych protestów w całym kraju.
Naczelnym hasłem protestu było „korupcja zabija”.
Studenci przejęli inicjatywę i protesty trwały prawie dwa lata.
To właśnie ta tragedia stała się iskrą, która doprowadziła do powstania Listy Studenckiej i jej zwycięstwa w wyborach w 2026 roku.
Zobaczymy, jak im teraz pójdzie rządzenie.
Lista Studencka to raczej ruch antykorupcyjny zrzeszająca różnych ludzi niż typowa partia.
Na razie mają większość, ale nie mają jeszcze premiera ani konkretnego planu na wszystko.
Chociaż jedna rzecz jest już pewna – przynajmniej na razie, a Unia Europejska nie będzie zadowolona ze stanowiska nowej władzy w sprawie Rosji. 🇷🇺🇪🇺
Serbia od lat stara się o członkostwo w UE, a jednym z kluczowych warunków jest dostosowanie polityki zagranicznej do unijnej – w tym wprowadzenie sankcji na Rosję.
Lista Studencka jasno zapowiedziała, że tego nie zrobi.
Zobaczmy, co z tego wyrośnie.
Źródło nagrania – noblenigerianetwork
Ciekawostka z Indii 🇮🇳
Jak wiemy, w dobie szeroko zakrojonych konfliktów wiele państw – między innymi i my – dozbraja własne arsenały i gromadzi amunicję.
Oczywiście ktoś to musi produkować, a jak wiemy, na wojnie da się dobrze zarobić.
No i tu do gry wchodzą Indie.🇮🇳
Od początku wojny w Ukrainie indyjski eksport amunicji do Europy Środkowej i Wschodniej wystrzelił w górę o ponad 1600%.
Z około 49 mln dolarów przed wojną dochody od 2022 roku skoczyły do ponad 870 mln dolarów.
Dzięki temu Indie awansowały z 28. na 2. miejsce wśród dostawców pocisków artyleryjskich, moździerzowych i materiałów wybuchowych dla 13 krajów regionu (m. in. Polska, Rumunia, Czechy, Bułgaria, kraje bałtyckie) – zaraz za Koreą Południową.
Dlaczego zatem kupujemy w Indiach, a nie produkujemy sami?
Główny powód to cena. Indyjskie pociski 155 mm kosztują w okolicy 300–400 dolarów za sztukę, podczas gdy zachodnie odpowiedniki często kosztują 3000 dolarów i więcej.
Dodatkowo Europa po latach ograniczania własnej produkcji amunicji nagle potrzebowała dużych ilości i tanio – a Indie dysponowały odpowiednimi mocami produkcyjnymi.
Jednym słowem: stary przemysł obronny okazał się całkiem przydatny, gdy Zachód zaczął szybko uzupełniać magazyny.
Warto tu jeszcze wspomnieć o Polsce, która jest na liście tych 13 krajów, jednak niestety nie wiadomo, jaką część z ok. 870 mln USD trafiła konkretnie do nas.
Jedyny konkretny, potwierdzony przykład z danych celnych to fakt, że firma Solar Industries India dostarczyła do polskiej Nitro-Chem co najmniej 229 ton RDX (materiał wybuchowy) w latach 2023–2025.
(I tu mała ciekawostka: z 229 ton RDX da się zrobić mniej więcej 30–50 tysięcy pocisków 155 mm – w zależności od tego, czy RDX jest używane w czystej formie, czy w mieszance z TNT. Część tego RDX mogła też pójść na moździerze, inne kalibry albo zostać w magazynach. Ukraińskie dane celne pokazują, że Nitro-Chem później eksportowała RDX na Ukrainę.)
To nie oznacza, że całość indyjskiego RDX poszła dalej, ale pokazuje typową ścieżkę pośrednią.
W praktyce część indyjskiej amunicji (pociski 155 mm, moździerze, proch) trafia na Ukrainę przez europejskich pośredników – w tym potencjalnie przez Polskę – choć Indie oficjalnie nie sprzedają bezpośrednio Ukrainie.
Reuters już w 2024 roku pisał o takich przekierowaniach mimo protestów Rosji.
Jednak ile amunicji przechodzi przez Polskę, w jakiej formie i czy jako darowizna, czy odpłatnie – niestety nie wiadomo.
Ukraina zużywa ok. 70–120 tys. pocisków 155 mm miesięcznie, więc indyjski eksport to zauważalny, ale nie dominujący udział w całkowitym zaopatrzeniu.
(Szacuje się, że w ciągu ostatnich 4 lat Indie wyeksportowały do Europy ładunek odpowiadający kilkuset tysiącom do maksymalnie około miliona pocisków 155 mm w różnych formach – gotowe pociski, puste korpusy i komponenty. I jak już wcześniej wspomniałem ile z tego faktycznie dotarło na Ukrainę – nie wiadomo, bo Indie oficjalnie nie sprzedają bezpośrednio, a część idzie przez pośredników.)
Warto też podkreślić, że ostatnio w Indiach był nasz premier – z pewnością na ten temat rozmawiali, bo byłoby głupio, gdyby nie.
Źródło – Reuters, Bloomberg, IADN Centre
Ciekawostka z Brazylii 🇧🇷
To się nazywa dopiero wypadek – ciężarówka wjechała w Boeinga 727. ✈️
24 października na Rodovia Raposo Tavares (SP-270) 46-letni kierowca stracił kontrolę nad swą ciężarówką – prawdopodobnie w wyniku nagłego zasłabnięcia.
Ciężarówka przejechała przez autostradę i wjechała na teren Posto Rodomaster, uderzając w dziób wystawionego Boeinga 727-200F.
Kierowca został uwięziony we wraku, wyciągnięty przez straż i przewieziony do szpitala.
Samolot (ex-cargo RIO Linhas Aéreas) doznał uszkodzeń dziobu i podwozia, a według właściciela w wyniku zderzenia maszyna została przesunięta o ok. 15 metrów i zatrzymał ciężarówkę przed stromą skarpą.
Jednym słowem – szczęście w nieszczęściu.
Uszkodzony samolot to jeden z dwóch Boeingów 727, z których właściciel stacji planuje zrobić hotel tematyczny.
No cóż, w tym układzie niezłą historię na otwarcie już ma.😉
Ciekawostka geopolityczna 🌍
Poniżej dosyć interesującą infografika Visual Capitalist pokazująca formalne sojusze wojskowe z klauzulą wzajemnej obrony.
(Odpowiednik artykułu 5 NATO).
Zacznijmy od najstarszego.
NATO (1949) – najszerszy i najlepiej funkcjonujący blok.
Członkowie z bronią jądrową: USA, Wielka Brytania, Francja.
Rio Pact / TIAR (1948) – formalnie nadal obowiązuje (m. in. USA, Brazylia, Argentyna, Kolumbia, Chile i in.), ale od lat praktycznie uśpiony.
CSTO (1992) – Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan. Armenia od 2024 r. zawiesiła aktywny udział (nie finansuje, nie bierze udziału w działaniach), choć formalnie nadal jest członkiem.
Jedyny sojusz z rosyjską bronią jądrową.
GCC (1981) – Arabia Saudyjska, ZEA, Kuwejt, Katar, Bahrajn, Oman.
Bardziej polityczno-gospodarczy niż stricte wojskowy blok wzajemnej obrony.
Mecca Defence Alliance (2026) – najnowszy.
7 sierpnia 2026 r. Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan podpisały Pakt z Mekki z klauzulą wzajemnej obrony.
Warto tu dodać że Turcja jest jednocześnie w NATO a Pakistan wnosi broń jądrową.
Jest to dosyć ciekawy obraz fragmentacji i nakładania się sojuszy.
Zwłaszcza dualna przynależność Turcji i pojawienie się nowego bloku nuklearnego na Bliskim Wschodzie.
(Mowa tu o Pakcie z Mekki)
Czas pokaże, które z tych traktatów realnie są wiążące, a które to tylko atrament na papierze. 🤔
Chociaż lepiej bybyło gdyby nigdy do przetestowania tych sojuszu nie doszło.
Źródła: NATO, CSTO, Al Jazeera, Atlantic Council, Reuters, Visual Capitalist.
Jeżeli codziennie z rana przed wyjściem do pracy masz takie akcje, to oznacza że chyba coś poszło nie tak 😂😂😂😂😂
Albo masz po prostu alergie na robotę 😂😂😂











