Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL) header
Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL) profile picture

♟️ Analityk — Rosja i Europa Wschodnia z perspektywy Polski Żyłem w Rosji 26 lat · Komentator @KanalOtwarty_pl Absolwent SPIW @instwolnosci · Słuchacz @SEW_UW

Krakow, Poland
Joined May 2017
Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)Photo by Denis Salnikov (@DenisSalnikovPL)
Piszę o tym, jak działa rosyjskie państwo i co z tego wynika dla Polski i regionu. Czytam je z rosyjskich źródeł i z własnego doświadczenia. Skąd je znam:
• 26 lat w Rosji — dorastałem w Krasnodarze, mieszkałem w Moskwie, wielokrotnie przejechałem europejską część kraju od Północnego Kaukazu po Petersburg.
• Znam różne piętra tego społeczeństwa: zwykłych ludzi, z których pochodzę, dzieci lokalnej „elity", z którymi chodziłem do gimnazjum i na uniwersytet, i klasę średnią z branży IT.
• Skończyłem prawo na Kubańskim Państwowym Uniwersytecie Rolniczym (2013) i ekonomię na Kubańskim Uniwersytecie Państwowym (2016). Od 2014 r. pracuję w IT, zawsze w sektorze prywatnym — nigdy dla państwa, wojska ani mediów.
• Wychowałem się w rodzinie rosyjsko-ukraińskiej; wakacje spędzałem u krewnych na zachodniej Ukrainie.
• Przez trzy lata pracowałem w białoruskim startupie, który po stłumieniu protestów przeniósł 90% pracowników do krajów UE.
• Mieszkałem na Cyprze i w Niemczech. Z Rosji wyjechałem do Polski w kwietniu 2022 r., pięć miesięcy przed dekretem mobilizacyjnym.
• Jestem absolwentem Szkoły Przywództwa @instwolnosci. #ZrozumiecRosje — mechanika Rosji od środka: pobór, represja, wyjazd, prowincja, kontrola cyfrowa.
#KierunekWschodni — skutki dla Polski, bezpieczeństwa i przestrzeni postsowieckiej. Teksty, wystąpienia i kontakt: analizawschodu.pl
4
5
1
46
2,826
This is beyond heartbreaking.
A father cries beside the body of his 15-year-old daughter, who was killed today, October 29, in #Chernihiv by a #Russian fascist strike. The @realDonaldTrump administration supports the genocide of the #Ukrainian people and refers to #Putin as "#humanitarian."
1
5
176
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Niszczarka zamiast buldożera Rosyjskie państwo przerzuciło koszt cenzury na tych, których cenzuruje. Aleksandr Bryczkin, szef największej sieci księgarń w kraju, „Czytaj-gorod — Bukwojed”, powiedział 28 października RBC, że wycofanie i utylizacja zakazanych tytułów kosztowały sieć około 100 milionów rubli. Wszystko, co o tym wiemy, pochodzi z tego jednego wywiadu, powtórzonego potem przez kilkanaście redakcji. Zestawiam go z wcześniejszą wypowiedzią samego Bryczkina, z relacją „Wiorstki” o rejestrze książek „narkotykowych” i z wyrokiem w sprawie Individuum opisanym przez „Ważnyje Istorii”. Mechanika jest prosta. Zakazaną książkę trzeba zdjąć z półki, zwieźć do magazynu i zniszczyć w przemysłowej niszczarce — egzemplarz po egzemplarzu, na nagraniu. Odesłać jej do dostawcy nie można, rekompensaty nie ma. „Nie możemy wyrzucić tych książek na śmietnik. To toksyczne odpady” — mówi Bryczkin. Polski czytelnik zna ten obraz z sierpnia 2015 roku. Na mocy dekretu z 29 lipca Rosselchoznadzor niszczył żywność objętą kontrsankcjami, do 2018 roku ponad 26 tysięcy ton, w większości polskie jabłka. Wtedy niszczyła agencja państwowa, przed kamerami telewizji. Dziś niszczy prywatna firma, za własne pieniądze, przed własną kamerą. Do zakazu „propagandy LGBT” doszła od 1 marca 2026 roku ustawa o „propagandzie narkotyków”. Książkę, która wspomina o narkotykach, wolno sprzedawać tylko w folii, z oznaczeniem „18+”. Sieć oznakowała na swój koszt 2 miliony egzemplarzy, a rejestr takich tytułów Rosyjski Związek Książki zmienia co poniedziałek. Najważniejsze zdanie wywiadu brzmi: „Ekspertyza zawsze pojawia się nagle”. Tytuł legalny w dniu wydania może po latach zostać zakwestionowany opinią jednego eksperta, a księgarz nie wie, że weryfikacja trwa, choć odpowiada za jej wynik. Alena Ledeniewa opisała ten mechanizm jako karę zawieszoną: reguł nie da się w pełni przestrzegać, więc winny jest potencjalnie każdy, a o tym, kogo i kiedy ukarać, decyduje władza. Racjonalną odpowiedzią jest nadgorliwość. Że stawka nie jest tylko finansowa, pokazał wyrok dla Dmitrija Protopopowa, byłego dyrektora Individuum — cztery lata w zawieszeniu za „Lato w pionierskiej chuście” i konfiskata 8,7 miliona rubli pensji. 28 września wydawnictwo ogłosiło zamknięcie po jedenastu latach. Warto zestawić Bryczkina z nim samym. W czerwcu 2024 roku, też w RBС, o skutkach zakazu „ruchu LGBT” mówił: „nawet nie liczyliśmy”, „mniej niż kilka dziesiątek tytułów”, „znikomo mało na tle katalogu”. Dwa lata później przychodzi z rachunkiem i listą postulatów. Najprostsze wyjaśnienie to kumulacja: drugi zakaz dołożył skalę, której nie da się przemilczeć. Możliwe też, że liczy się moment, bo wywiad pada po wyborach do Dumy. Według anonimowego źródła „Wiorstki” w Związku Książki Administracja Prezydenta kazała przed głosowaniem zdjąć rejestr ze strony, bo „wybory u nas w kraju”. Jeśli to prawda, centrum zna polityczny koszt tej cenzury i umie ją przyciszyć, kiedy chce. Najmocniejszy kontrargument wobec mojej tezy brzmi tak: zamiast projektu mamy chaos. Rejestr prowadzi związek branżowy, książki kwestionują eksperci bez certyfikacji, wyroki wydają sądy — nikt nie musi niczego koordynować, żeby efekt był ten sam. Epizod przedwyborczy osłabia ten kontrargument, ale go nie zamyka, bo jedno wyłączenie nie dowodzi, że ktoś steruje resztą. Dla księgarza różnica jest akademicka. Bryczkin nie kwestionuje żadnego zakazu. Prosi o powiadomienie przed ekspertyzą i o weryfikację ekspertów. Tyle wolno dziś postulować rosyjskiemu biznesowi: przewidywalność represji. W 2015 roku państwo niszczyło przed kamerą telewizji, w 2026 roku wystarcza mu kamera księgarza. #ZrozumiecRosje
2
122
Drugi rok z rzędu czerpałem ogromną przyjemność i zastrzyk energii z udziału w @ForumKrynica. Tym razem miałem okazję nie tylko wysłuchać przemyśleń i pomysłów innych, ale także podzielić się własnymi refleksjami podczas naszego z @IgorJanke panelu o Rosji. W jej ramach omówiliśmy, czym różni się życie w dużych miastach od życia w głębi Rosji, o ksenofobii i o tym, co znaczy ona w codziennym życiu etnicznych Rosjan i obywateli Rosji innych narodowości. O tym, jak Rosjanie mówią dziś o wojnie i o Ukrainie, jak postrzegają Polskę, czego uczy szkoła i państwowe programy dla młodzieży. Dziękuję @Pawel_Musialek i całemu zespołowi @KlubJagiellonsk za zaproszenie, a także @instwolnosci za patronat nad naszym panelem.
1
1
12
901
🇷🇺 Rosyjski przemysł lotniczy dostaje drugiego płatnika, choć pierwszy wciąż płaci. Według Interfaksu projekt budżetu na lata 2027–2029 przewiduje 130,7 mld rubli dotacji dla programu rozwoju branży, około 44 mld rocznie, a komisja budżetowa Dumy wpisała do opinii o nim opłatę od pasażerów: 500 rubli od lotu krajowego i 1000 od zagranicznego. We wrześniu „Kommiersant” szacował, że opłata przyniesie 200–250 mld rubli w latach 2027–2030, czyli 50–62 mld rocznie. Liczył jednak przy stawkach omawianych wtedy, a ostatecznej wysokości opłaty, jak zastrzega Interfax, „nie ustalono jeszcze”. Nawet dolna granica tego szacunku przewyższałaby roczne dotacje. Pieniądze mają pokryć leasing i eksploatację 258 samolotów: MS-21, Tu-214, SJ-100 i Ił-114-300. Nie wiadomo też, kto zapłaci, bo żadne źródło nie podaje bazy poboru. Portal FrequentFlyers, krytyczny wobec projektu, czyta go tak, że płacą wszyscy, a dopłatę dostają linie z nowymi maszynami. W tym wariancie pasażer Boeinga dopłaca do floty konkurencyjnej linii, zanim ta odbierze pierwsze seryjne SJ-100 i MS-21. Szef Rostechu Siergiej Czemiezow zapowiada je na drugą połowę 2027 roku. Certyfikację MS-21 przesunięto jednak nie po raz pierwszy. #ZrozumiecRosje
🇷🇺 Rosja rozważa nową opłatę od biletu lotniczego. Ministerstwo Transportu, Ministerstwo Przemysłu i Handlu oraz państwowy „Rostech” dyskutują o mechanizmie, który według większości źródeł „Kommiersanta” wyniósłby do 500 rubli na rejs krajowy i do 1 tys. na zagraniczny. Pojawia się też wariant 700 i 2 tys. rubli. Nie ma jeszcze decyzji ani metodologii, lecz kierunek jest czytelny. Wpływy miałyby finansować preferencyjny leasing oraz początkowo droższą eksploatację MC-21, SJ-100 i innych rosyjskich samolotów. Chodzi więc nie tylko o zakup maszyn, ale o pokrycie różnicy między ich kosztem wytworzenia a ceną, po której mogą je przyjąć przewoźnicy, oraz o rekompensaty kosztów operacyjnych. Nie jest to problem wyłącznie rosyjski. Każdy nowy samolot przechodzi okres drogiej produkcji i nieoptymalnej eksploatacji. Rosyjska specyfika zaczyna się tam, gdzie państwo szuka tego mechanizmu po latach opóźnień i rosnących kosztów programu. MC-21 dla Aerofłotu podrożał od 2023 roku o 72%, do 5,33 mld rubli, mimo 175 mld rubli z FNB w 2023 roku i dalszych 115 mld zatwierdzonych w lipcu 2026. Tezę o „tymczasowej” opłacie można obronić tylko wtedy, gdy po 2030 roku rzeczywiście zadziałają skala produkcji i eksport. Jeżeli nie zadziałają, pasażer nie sfinansuje wejścia nowego samolotu na rynek, lecz utrzymanie programu, którego ekonomia nie domknęła się ani w fabryce, ani w leasingu. #ZrozumiecRosje
2
79
Denis Salnikov retweeted
13 osób zamordowanych w rosyjskim ataku na dworzec kolejowy w Dnieprze. Oto „humanitarne” metody Rosjan i Putina.
46
138
5
812
25,957
KIERUNEK WSCHODNI — Piąta grupa z Bachczysaraju W opisie, którym rosyjski sąd uzasadnił 19 lat kolonii dla Krymskiego Tatara z Bachczysaraju, nie pojawia się żaden czyn przemocy. Według przedstawiciela Południowego Okręgowego Sądu Wojskowego w Rostowie nad Donem, cytowanego 21 października przez państwową agencję RIA Nowosti, sześciu mężczyzn spotykało się konspiracyjnie, studiowało literaturę Hizb ut-Tahrir, werbowało nowych członków i rozmawiało o „Światowym Islamskim Kalifacie”. U jednego znaleziono 56,6 tys. dolarów, które uznano za kasę komórki. Ruslan Asanow i Remzi Nimetułajew, uznani za organizatorów, dostali 19 i 18 lat, czterech pozostałych po 15. Pięciu w ostatnim słowie nazwało sprawę sfabrykowaną, jak relacjonowali krewni obecni na sali. Według OVD-Info zarzuty obejmowały organizację i udział w organizacji terrorystycznej oraz siłowe przejęcie władzy. Część tej surowości dopisano w Moskwie w lipcu 2016 roku, gdy pakiet Jarowej podniósł karę za sam udział z 5–10 do 10–20 lat. Pierwszą grupę z Bachczysaraju zatrzymano dwa miesiące wcześniej, więc sądzono ją według starego przepisu, a trzech jej członków wyszło w lutym 2025 roku po niespełna dziewięciu latach. „Piąta grupa” to rachunek obrońców praw człowieka, którzy liczą kolejne fale tej samej sprawy. Według ukraińskiej organizacji KrymSOS w samym rejonie bachczysarajskim było osiem fal przeszukań i 31 aresztowań, a na całym Krymie ściganych w sprawach Hizb ut-Tahrir było w lutym 2025 roku 122 obywateli Ukrainy. Pierwsze zatrzymania przyszły w styczniu 2015 roku. Szefem FSB na półwyspie był wtedy Wiktor Pałagin, który wcześniej kierował FSB w Baszkirii i według źródła agencji Rosbałt uchodził tam za jednego z głównych specjalistów od tej partii. Według wrześniowego śledztwa The Kyiv Independent i „Ukraińskiej Prawdy” przeniósł na Krym praktykę wypracowaną w Baszkirii. Podobnie wyglądały pierwsze krymskie procesy, które Mediazona nazwała w 2016 roku „kuchennym terroryzmem”, bo opierały się na nagraniach rozmów, zarekwirowanych książkach i zeznaniach świadków. Aleksandr Wierchowski z Centrum SOWA przypominał wtedy, że także wyrok Sądu Najwyższego z 2003 roku, który uznał partię za terrorystyczną, nie wskazywał żadnego zamachu. Hizb ut-Tahrir nie jest przy tym kółkiem dyskusyjnym. Chce kalifatu, a Wielka Brytania w styczniu 2024 roku zakazała jej jako organizacji terrorystycznej, wskazując na antysemityzm i pochwałę ataku Hamasu z 7 października. Moskwa może więc mówić, że ściga realnie radykalne ugrupowanie. Na okupowanym półwyspie ten argument słabnie. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka pisało w raporcie z 2018 roku, że stosowanie tam rosyjskiego prawa narusza obowiązek okupanta, by szanować prawo zajętego terytorium, a ukraińskie prawo tej partii nie zakazywało. Nariman Dżelał, wiceprzewodniczący zdelegalizowanego przez Rosję Medżlisu, skazany w innej sprawie na 17 lat, wyszedł przed końcem kary w czerwcu 2024 roku w wymianie i jest dziś ambasadorem Ukrainy w Turcji. Cywilów, jak mówią rozmówcy tego samego śledztwa, praktycznie się jednak nie wymienia. Z 122 ściganych w sprawach Hizb ut-Tahrir karę do końca odbyło według KrymSOS ośmiu. Szóstą grupę z Bachczysaraju zatrzymano 5 marca 2024 roku. #KierunekWschodni
Na Krymie władze rosyjskie ogłosiły stan wyjątkowy w związku z problemami gospodarczymi. Czy Krym może wymknąć się Putinowi z rąk? W ostatnich tygodniach coraz częściej dochodzą informacje o eksplozjach, atakach na rosyjską infrastrukturę i narastających problemach logistycznych na okupowanym półwyspie. Ukraina konsekwentnie uderza w zaplecze Rosjan, przekształcając Krym w coraz trudniejszy do utrzymania punkt wojskowy i logistyczny. Gościem @IgorJanke jest @DenisSalnikovPL, Rosjanin mieszkający w Polsce, który analizuje najnowsze wydarzenia na Krymie i wokół niego. Rozmowa dotyczy ukraińskiej strategii osłabiania rosyjskiej obecności na półwyspie, ataków na korytarz lądowy prowadzący przez okupowane terytoria oraz problemów z dostawami paliwa, prądu i transportem. Denis Salnikov tłumaczy, dlaczego obecnie nie chodzi jeszcze o bezpośrednie odbicie Krymu, ale o systematyczne utrudnianie Rosji prowadzenia działań wojennych. 👉Link: youtu.be/gvjxNYpVlcM
2
108
🇷🇺 Szef Pierwszego Kanału ma niższą pensję niż prowadząca jego główne wydanie wiadomości. Konstantin Ernst dostaje na etacie 850 tys. rubli (42 tys. zł / 9,4 tys. €), Jekatierina Andriejewa z „Wriemia” 1,1 mln. Rocznie Ernst ma jednak 53 mln (2,6 mln zł / 588 tys. €), bo Narodowy Alians Reklamowy przelewa mu kilka razy w roku po 15 mln. W czołówce kremlowskiej propagandy ten wzór się powtarza. Według „Wiorstki”, która oparła się na wyciekach do lipca 2025 i sprawdzała je wyrywkowo na wyciągach bankowych, Sołowjow, Skabiejewa, Szejnin i Simonian żyją z etatu. Tina Kandelaki dostała na przełomie 2024 i 2025 roku 101,2 mln (5 mln zł / 1,1 mln €) w dwóch przelewach, a Nikita Michałkow, autor „Biesogona”, ma 270 mln rocznie (13,2 mln zł / 3 mln €), głównie przez studio TriTE, żyjące z państwowych pieniędzy na kino. Tę konstrukcję zna każdy rosyjski nauczyciel i lekarz. Niski etat w sferze budżetowej uzupełniają „wypłaty stymulujące”, którymi rozporządza dyrektor szkoły albo naczelny lekarz. Według deputowanego KPRF Olega Smolina w trzech czwartych regionów etat nauczyciela był w 2024 roku niższy od płacy minimalnej, a reforma przesuwająca proporcję na korzyść etatu, zapowiadana od 2020 roku, weszła w pilotaż dopiero w 2025. Etat się dostaje, premię się przydziela, w szkole i w Ostankinie. Średni miesiąc Michałkowa to 107 minimalnych żołdów szeregowego na kontrakcie (210 tys. rubli, 10,3 tys. zł). Kursy z 28.10.2026; wyciek pomija działalność gospodarczą, więc to dolna granica. Tezę o premii jako smyczy obaliłyby przelewy płynące dalej do kogoś odsuniętego od kierownictwa, czego te dane jeszcze nie sprawdzają. #ZrozumiecRosje
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Ochrona, która pilnuje chronionych Rosyjska propaganda przez lata sprzedawała obraz państwa zdolnego osłonić każdego lojalnego funkcjonariusza. W piątym roku wojny z Ukrainą ochronę zaczęto zapewniać nie tylko przywódcom rządu i dowódcom armii, ale także rosyjskim propagandystom — i część z nich nie jest z tego zadowolona. Według ustaleń „Agentstwa" (@agents_media) Rosgwardia towarzyszy już „praktycznie wszystkim" szefom państwowych kanałów, a rekomendacja Wiktora Zołotowa obejmuje również prezenterów. Jeden z nich przyjechał na moskiewskie urodziny z osobnym samochodem ochrony. Relacjonowały to Meduza (@meduzaproject) i The Moscow Times (@MoscowTimes). Istotna jest jednak nie sama ochrona, lecz zmiana jej trybu. Wcześniej pierwszym osobom kanałów „jedynie okresowo towarzyszyła ochrona pozaresortowa, podległa Rosgwardii" — czyli płatna usługa kontraktowa, którą redakcja zamawia, rozlicza i może odwołać. Teraz, jak podaje „Agentstwo", obecność siłowików stała się „znacznie bardziej zauważalna", a towarzyszenie z okresowego zrobiło się stałe. Zmienił się więc nie poziom bezpieczeństwa, lecz relacja. Ten sam resort, który wcześniej sprzedawał usługę, dziś przydziela ludzi, a chroniony przestaje być stroną umowy i staje się jej przedmiotem. Źródło w telewizji federalnej mówi wprost: „nie wszyscy są zachwyceni takimi środkami, ponieważ oznaczają one stałą inwigilację ze strony siłowików". Ochroniarz przy propagandyście może być zarazem tarczą i obserwatorem — przypomnieniem, że państwo uznaje go za zasób strategiczny, lecz nie obdarza zaufaniem wystarczającym, by zostawić go poza bezpośrednim zasięgiem aparatu przymusu. W rosyjskiej praktyce tych dwóch funkcji rzadko da się rozdzielić, a dopóki przydziela Zołotow, a nie zamawia redakcja, mówimy o kontroli. Mechanizm narastał od pierwszych miesięcy pełnoskalowej wojny, choć nie tak, jak zwykle się go opowiada. Margarita Simonian napisała „teraz zawsze chodzę z ochroną" 21 sierpnia 2022 roku, w dniu zabójstwa Darii Duginy — ale powodem, który sama podała, były wiosenne próby zamachu, a więc sprzed tej śmierci. Dugina domknęła proces, którego nie zaczęła. Zamach na propagandystę tylko przyspieszył logikę już uruchomioną. Równolegle Kreml wzmacnia własny parasol. 31 sierpnia Putin po raz czwarty od początku wojny zwiększył etat centralnego aparatu FSO — do 812 osób. Rośnie przy tym nie liczba ochroniarzy w terenie, lecz kierownictwo służby, co jest osobnym sygnałem: ochrona reżimu obrasta biurokracją, a nie tylko ludźmi z bronią. „Agentstwo" odnotowuje też funkcjonariuszy FSO przy Ilji Miedwiediewie, synu wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa. Chroniona infrastruktura obejmuje już nie tylko urzędy i dowództwa, ale i rodziny. Propaganda przestaje w tym układzie być wyłącznie narzędziem oddziaływania na społeczeństwo. Jej wykonawcy wchodzą do tej samej kategorii co generałowie i wysocy urzędnicy: aktywów zbyt cennych, by je stracić, i zbyt ważnych, by zostawić je bez dozoru. Reżim, który odpowiada na każdy problem bezpieczeństwa przybliżeniem siłowika, powiększa przy okazji powierzchnię własnego nadzoru — i robi to na własnym zapleczu, nie na obcym. #ZrozumiecRosje
1
2
267
🇷🇺 Państwowa infrastruktura jest dla rosyjskich banków mile widziana, gdy przejmuje koszt nałożony przez sankcje, i niechciana, gdy odbiera im własny kanał do klienta. W poniedziałek opisywałem, jak branża prosi o certyfikat Mincyfry w każdym telefonie, a dziś, jak pisze „Kommiersant”, bankowa Narodowa Rada Rynku Finansowego (НСФР) sprzeciwia się pakietowi „Antifrod 3.0”. Projekt zostawia Gosusługi (ESIA) jako jedyną zdalną uproszczoną identyfikację przy wydaniu karty. Rosfinmonitoring mówi TASS o końcu kart wydawanych „na podstawie prostych danych ankietowych”, czyli kart dla słupów, więc cel obie strony deklarują ten sam, a spór toczy się o to, kto trzyma bramę. W wykładzie „Suwerenny internet — architektura rosyjskiej kontroli sieci” rozkładałem rosyjski internet na warstwy, z których każda podnosi koszt wyjścia. Ten zapis przypina warstwę płatności do warstwy tożsamości: kto nie ma konta w Gosusługach albo je straci, uproszczoną drogą karty nie dostanie. Timur Aitow z komisji bezpieczeństwa finansowego rosyjskiej Izby Handlowo-Przemysłowej mówi o pokrewnym zapisie, zamkniętej liście zgód na dane, że „koszty są mierzalne, a zysk dla bezpieczeństwa — nie”. Mincyfry zapewnia, że projekt ogranicza liczbę metod, a nie zakazuje wszystkich poza ESIA. Jeżeli w wersji wniesionej do Dumy obok Gosusług zostanie choć jedna bankowa ścieżka, tę rundę banki wygrały. #ZrozumiecRosje
4
172
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Internet według grafiku prezydenta Wyłączeń mobilnego internetu jest w Rosji tysiące, ale tylko jeden ich rodzaj dostaje zapowiedź federalnego ministerstwa z datą i nazwą uroczystości: ten rozstawiany wokół Władimira Putina. Od wczoraj do czwartku w granicach moskiewskiej Trzeciej Obwodnicy działają tylko rozmowy głosowe, Wi-Fi i strony z listy. Ministerstwo Cyfryzacji uzasadnia to bezpieczeństwem szczytu Forum Krajów Eksporterów Gazu i szczytu Rosja–Afryka, na który przyjechały delegacje 48 z 54 państw kontynentu. W marcu centrum zgasło jeszcze bez zapowiedzi. Od wieczora 5 do 24 marca przez 19 dni nie miało mobilnego internetu, a część dzielnic także zwykłej łączności, i dopiero 18 marca operatorzy zaczęli rozsyłać SMS-y o „możliwych ograniczeniach”. Meduza, za The Bell, opisuje, że operatorzy dostali listę stacji bazowych do wyłączenia od Służby Naukowo-Technicznej FSB, a Kreml mówił tylko o działaniu „dla zapewnienia bezpieczeństwa i w ścisłej zgodności z prawem”. „Kommiersant”, dziennik biznesowy, szacował straty moskiewskich firm na 3–5 mld rubli w pierwszych pięciu dniach. Wildberries notował w tym czasie wzrost sprzedaży pagerów o 73% i papierowych map samochodowych o 170%. W kwietniu przyszły już punktowe powiadomienia w Kitaj-gorodzie i na Szabołowce oraz ponad 500 nowych serwisów na białej liście. W maju narzędzie dostało kalendarz. Przed Dniem Zwycięstwa ograniczenia objęły według Teplicy Technologii Społecznych ponad 40 regionów. 5 maja w Moskwie nie zadziałała nawet biała lista, część bankomatów stanęła, a taksówkarze szukali Wi-Fi w barach szybkiej obsługi. MTS tłumaczył to „siłą wyższą” i „zewnętrznymi zakłóceniami radiowymi”, czyli językiem, w którym polecenie służb staje się zjawiskiem atmosferycznym. 9 maja wyłączono także białą listę i SMS-y, a moskiewski marsz Nieśmiertelnego Pułku odbył się wyłącznie w sieci. Handel i gastronomia straciły według „Kommiersanta” 5–7% zamówień. Dmitrij Pieskow powiedział, że środków wsparcia dla firm się nie rozważa. Argument ministerstwa, że wyłączenia utrudniają naprowadzanie dronów, trzeba potraktować poważnie, bo to on rządzi prowincją. Projekt monitoringowy „Na Swiazi” naliczył od maja do grudnia 2025 roku 11 903 wyłączenia, a w grudniu w 25 regionach działy się codziennie. Nawet tam związek z realnym zagrożeniem z powietrza potwierdzał się według analizy The Insider z czerwca 2025 roku tylko w mniej więcej połowie przypadków, a regionalny urzędnik mówił „Wiorstce”, że o powodach wie tyle, ile tłumaczą mu „ludzie w mundurach”. Moskwa nie jest od tego wolna, bo według „Na Swiazi” miała w 2025 roku 199 dni z wyłączeniami. Petersburg w maju też dostał ostrzeżenie, ale od miejskiego komitetu i z dronami w uzasadnieniu. Federalne ministerstwo zapowiadało w tym roku tylko dwa tryby: na 9 maja, „dla zapewnienia bezpieczeństwa uroczystości świątecznych”, i na ten tydzień. Ten drugi komunikat nie wspomina dronów, choć w nocy z 21 na 22 października na region leciało według Siergieja Sobianina 630 dronów, a dziś, w trakcie wyłączenia, zestrzelono co najmniej 16 kolejnych. Ministerstwo przedstawia wyłączenie jako część obrony przeciwlotniczej. W centrum Moskwy działa ono jak protokół: kordon wokół gości prezydenta, rozstawiany razem z zamkniętymi dziś ulicami i nabrzeżami. Prowincja dostaje wyłączenie codziennie, często bez słowa wyjaśnienia, a stolica rzadziej, za to z komunikatem, datą i nazwą uroczystości. Koszt kordonu ponoszą ci, którzy w nim mieszkają i pracują. Taksówki w strefie kosztują według „Kommiersanta” półtora do dwóch razy więcej, a Jurij Briukwin z Rostelecomu mówi o stratach firm liczonych w milionach i dziesiątkach milionów rubli oraz o rosnącym popycie na łącza stacjonarne. Wyłączenie, które miało chronić miasto przed dronami, chroni dziś salę obrad przed miastem. #ZrozumiecRosje
1
9
314
🇷🇺 Dmitrij Aleksiejew, współwłaściciel sieci DNS (1,6 mld USD według Forbesa), wstawił się za aresztowanym politologiem Aleksandrem Kyniewem przez serial według „Trudno być bogiem" Strugackich, w którym prześladowanie książników jest znakiem średniowiecznego barbarzyństwa. Za takie wpisy od lat nie traci firmy, a powód wydaje się prozaiczny: DNS pracuje z państwem. Kyniew, jeden z najbardziej znanych rosyjskich badaczy polityki regionalnej i fałszerstw wyborczych, uznany wcześniej za „agenta zagranicznego", trafił do aresztu 25 września, tuż po wyborach do Dumy. Zarzut: usiłowanie sprzedaży narkotyków, do 20 lat. Winy nie przyznaje. Ma piszczel złamaną w dwóch miejscach, siedzi w gipsie z 34 osobami w celi z dziurą w podłodze zamiast toalety i według adwokata przestał jeść. Jekaterina Szulman mówi o torturach prądem i żądaniu przyznania się do zdrady stanu, obrona zastrzega, że nie ma na to dokumentów. Aleksiejew nazywa zarzut „bardzo dziwnym" i pyta z ironią, czy taka cela to „nasze tradycyjne wartości". W 2021 r. poszedł we Władywostoku na wiec poparcia Aleksieja Nawalnego, w listopadzie 2022 r. pisał o bilionach rubli wydanych „na to, żeby zabić więcej ludzi", a po śmierci Nawalnego uznał za „nienormalne", że ludzi o innym zdaniu zamęcza się w więzieniu. Oleg Tińkow w kwietniu 2022 r. nazwał wojnę „szaloną" i wkrótce sprzedał udziały w swoim banku, jak sam mówi, za ułamek wartości. Aleksiejew mówił równie ostro i firmę zachował. Część różnicy tłumaczy łup: bank wart miliardy i właściciel za granicą. Resztę widać w kontraktach. DNS handluje na Krymie od lipca 2014 r., a w 2023 r., według „Agientstwa", zawierał kontrakty na dostawy sprzętu dla okupacyjnej administracji obwodu chersońskiego. Jeśli po wpisie o Kyniewie sieć dostanie nagłą kontrolę, ta lojalność przestała wystarczać. Na razie państwo przyjmuje od Aleksiejewa i sprzęt dla urzędów w Chersoniu, i współczucie dla Kyniewa, który w gipsie nie dojdzie do dziury w podłodze. #ZrozumiecRosje
6
319
Czy w Rosji jest rasizm, jak wygląda propaganda, czym różni się Moskwa od wsi na wschodzie - wiele pytań padło do @DenisSalnikovPL podczas debaty Szkoły Przywództwa @instwolnosci na @ForumKrynica . Pełna sala. Teraz @MaxKusmierek o tym jak zaboli nas dziura budżetow - prezentuje nasz raport. I Denis i Max to wybitni Absolwenci Szkoły. A jest nas tu więcej
5
10
1,322
Denis Salnikov retweeted
Co naprawdę dzieje się wewnątrz Rosji? Podczas panelu „Rosja: jak wygląda od środka?” @IgorJanke i @DenisSalnikovPL przyglądają się sytuacji wewnętrznej Rosji. 🤝 Partnerem panelu jest Instytut Wolności.
2
2
5
471
Dziękuję wszystkim, którzy przyszli, za udział i ciekawe pytania!
Jak Rosjanie widzą Polskę? Jak wygląda codzienne życie w Rosji? O tym rozmawiają właśnie na Krynica Forum @IgorJanke i @DenisSalnikovPL podczas panelu „Rosja od środka”.
2
17
1,214
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Pagony, potem pałka Za zgłoszenie korupcji w drogówce porucznik z Tułunu dostał 150 tys. rubli grzywny. Funkcjonariusze FSB, których oskarża o gwałt jego własną pałką służbową, nie usłyszeli nawet zarzutów. Ta asymetria ma swoją logikę: wyrok mógł być łagodny, bo karę, której nie da się cofnąć, ofiara poniosła wcześniej. Wiktor Aschajew służył w drogówce w Tułunie w obwodzie irkuckim. Jesienią 2025 roku z policyjnej bazy zniknął protokół kierowcy, który „załatwił sprawę przez znajomego” z kierownictwa. Aschajew ustalił dane kierowcy i z cudzego maila złożył skargę do Prokuratury Generalnej. 12 kwietnia 2026 roku wszczęto sprawę przeciw niemu, a nazajutrz o szóstej rano zatrzymał go na służbie specnaz FSB. Jego relację opisali szczegółowo „Ludzie Bajkału” (@BaikalPeople), niezależne medium o Syberii, w Rosji uznane za „agenta zagranicznego”. Zatrzymujący zerwali mu naszywki i pagony, mówiąc, że „nie jest godzien ich nosić”. Potem, w jego słowach, „położyli mnie na podłodze, ściągnęli spodnie i próbowali wprowadzić mi w odbyt pałkę drogówki”. Ekspertyza zlecona 8 maja przez sam Komitet Śledczy odnotowała „pęknięcie w okolicy odbytu w stadium gojenia”. Kolejność jest czytelna. Najpierw odebrano mu insygnia stopnia, potem użyto przeciw niemu narzędzia jego służby. W rosyjskiej kulturze więziennej gwałt oznacza „opuszczenie”, trwałe zepchnięcie do najniższej kasty, z której nie ma powrotu. Sam Aschajew mówi przede wszystkim o wymuszonych podpisach, a obie funkcje — wymuszenie i degradacja — się nie wykluczają. Obwód irkucki zna pierwszą z nich. Po proteście w kolonii IK-15 w Angarsku wiosną 2020 roku około stu więźniów przewieziono do aresztów, gdzie część z nich, według The Insidera, gwałcono, żeby przyznali się do organizowania buntu. W listopadzie 2025 roku sąd w Angarsku skazał za to dwóch więźniów i majora służby więziennej na 5–12 lat. Wasilij Łukowski, funkcjonariusz oskarżony o organizowanie tortur, przed wyrokiem nie stanął: według Sibir.Realii podpisał kontrakt z armią, który od października 2024 roku zawiesza sprawę karną. Drugi element pracuje w tym samym rejestrze, tyle że na papierze. Jak podaje Mediazona (@mediazzzona), która śledzi sprawy karne w całej Rosji, do akt dołączono oględziny telefonu z rzekomymi treściami obyczajowymi. Aschajew zaprzecza, zarzutu z tych treści nie postawiono. Materiał bez zarzutu działa dopiero przy skardze: każde publiczne wystąpienie ofiary odsyła czytelnika do akt, o których nikt nie chce mówić głośno. Punktem odniesienia jest Kazań. W marcu 2012 roku w komisariacie „Dalnij” zmarł Siergiej Nazarow, według rodziny zgwałcony butelką od szampana. Dziesięciu policjantów usłyszało wyroki, najwyższy 15 lat. Różnic jest kilka: w Kazaniu ofiara zmarła, a śmierć przypadła na lata reformy policji. Jedna różnica dotyczy jednak instytucji, nie okoliczności: w Tułunie domniemani sprawcy to, według ofiary, oficerowie FSB, i sprawy wobec nich nie wszczęto. Wersja państwa jest prosta. Komitet Śledczy potwierdził jedynie sprawę o wykorzystanie danych z bazy drogówki, MSW zwolniło Aschajewa za czyn dyskredytujący funkcjonariusza, a o torturach mówi tylko on. W tym rozumieniu to sprawa o wyciek. W czytaniu ustrojowym kluczowe jest co innego: ślad odnotował biegły tego samego Komitetu Śledczego, który śledztwa wobec sprawców potem nie wszczął. Skutek wykracza poza jedną osobę. Każdy policjant z Tułunu wie dziś, ile kosztuje skarga do prokuratury: zwolnienie i wyrok z art. 272.1 — tego samego, z którego w październiku przeszukano redaktora „Nowej Gaziety”. Pałkę dano mu, żeby zatrzymywał i karał innych. Użyto jej, żeby ukarać jego. #ZrozumiecRosje
1
1
14
413
A thread worth reading. 🧵
Replying to @RomanAnin
3/ Today’s story is typical for Russia, yet hard to believe in the West. Read to the end and watch the video to see what is going on in the country run by Putin, one of the bloodiest “humanitarians” in Russia’s history.
5
210
🇷🇺 Binance sprzedała rosyjski biznes w 2023 roku, ale wniosek rosyjskiego Komitetu Śledczego w sprawie o terroryzm otworzył jej archiwum klientów. Drugi Zachodni Okręgowy Sąd Wojskowy skazał informatyka Jurija Bieleńskiego, mieszkającego w Bułgarii, na 13 lat za wpłaty na portfel Arkadija Babczenki, który twierdzi, że od niego nic nie dostał. Według „Pierwogo Otdela“ (@DeptFirst) śledczy zapytali giełdę w październiku 2025 roku o sześciu darczyńców tego portfela, powołując się na sprawy o terroryzm. Dostali skany paszportu i karty pobytu, historię logowań z geolokalizacją oraz odciski urządzeń, a w historii transakcji znaleźli dziewięć przelewów, o których nie wiedzieli. Sprawa ruszyła od sześciu wpłat na 742,26 USDT, w akcie oskarżenia jest ich 15, na 1680,69 USDT. Binance zapewnia, że bez nakazu sądu lub równoważnego aktu danych nie wydaje, i w jej rozumieniu ta procedura chroni klienta. Jeżeli uznała za taki akt wniosek z Moskwy, procedura przestaje odróżniać ściganie terroryzmu od wpłaty na „Azow”, który terrorystyczny jest tylko w rosyjskim rejestrze. Kartę pobytu Bieleński przesłał giełdzie, żeby po piątym pakiecie sankcji UE dalej handlować, a ten sam skan trafił do akt jego sprawy. #ZrozumiecRosje
1
3
289
🇺🇦 Ukraiński producent dronów „Generał Czereśnia" wygrał państwowy przetarg na 31 tys. dronów sterowanych światłowodem, a mimo to odmawia podpisania kontraktów i pozywa agencję, która przetarg zorganizowała. Jego zdaniem to w ogóle nie był przetarg. Agencja Zamówień Obronnych, która kupuje sprzęt dla armii, rozesłała zapytania mailem wybranym producentom i dała im cztery dni na ofertę. Nie było publicznego ogłoszenia ani aukcji, bo w czasie wojny prawo pozwala ukryć, co i w jakiej ilości kupuje wojsko. Firma chce zamiast tego przetargu w zamkniętym systemie elektronicznym, gdzie dane też pozostają tajne, ale zwycięzcę wybiera system, a nie urzędnik. Agencja odpowiada, że sądy już kilka razy oddaliły pozwy firmy, a unieważnienie procedury opóźni dostawy na front. Firma ma też własny interes: w dawnym trybie, jak sama podaje, wygrywała sześć z siedmiu partii, a nowy ogranicza każdego dostawcę do połowy zamówienia. 🇷🇺 Rosja również kupuje po cichu: od końca 2017 roku zakupy w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa mogą być zamknięte, a od 2022 roku w całości utajniono także zamówienia Rosgwardii i FSO. O sporach dostawców z resortem o sam tryb zakupu nie słychać, słychać za to o sprawach karnych. Według „Kommersanta" śledczy zarzucają kierownictwu grupy EFKO oszustwo przy trzech kontraktach ministerstwa obrony z 2024 roku na 375 zestawów dronów, które miały nie spełniać wymagań technicznych. Ukraina utajniła, co kupuje. Jak kupuje, wciąż musi tłumaczyć publicznie. #KierunekWschodni
5
485
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Certyfikat w aktualizacji banku Stowarzyszenie Banków Rosji poprosiło ministra cyfryzacji Maksuta Szadajewa, by certyfikat Narodowego Centrum Certyfikacji (NUC) instalował się razem z rosyjskimi aplikacjami, a producenci smartfonów wgrywali go fabrycznie. To zamknęłoby cykl, w którym zachodnie sankcje prowadzą klienta rosyjskiego banku do państwowego certyfikatu w telefonie w dwóch krokach, a trzeci chcą za niego zrobić same banki. Krok pierwszy to sklepy. Według „Kommiersanta” do 2025 roku z App Store i Google Play zniknęły aplikacje większości rosyjskich banków, a w sierpniu Apple zablokował narzędzia, którymi Rosjanie przywracali je na iPhone’ach. Na iOS główną drogą do konta została wersja webowa, Android ma jeszcze RuStore. Krok drugi to certyfikaty. 13 czerwca GlobalSign zaczął odwoływać certyfikaty rosyjskich firm z listy 15–20 tys. domen, a po 21. pakiecie sankcji UE duże banki, od Sbera po VTB, przeszły na NUC — którego Chrome, Safari i Edge domyślnie nie uznają. Sprawdziłem wersje przeglądarkowe banków, których aplikacje wciąż mam w telefonie, i wynik jest nierówny: strony T-Banku i OTP Banku się otwierają, a strona Sbera, największego banku w kraju, się nie ładuje. Skargi klientów dostała, według RBK, co druga instytucja kredytowa. Bank objęty sankcjami nie ma wyjścia rynkowego, bo żaden zachodni urząd certyfikacji go nie obsłuży, a eksperci oceniają NUC jako równie bezpieczny jak zagraniczne. Przedstawiciel Mincyfry przyznaje przy tym, że chodzi o webowe wersje banków. Certyfikat główny działa jednak w całym systemie i, jak pisała w 2024 roku w The Bell Irina Pankratowa, na smartfonie nie da się go zamknąć w jednej przeglądarce. SORM (СОРМ) i TSPU (ТСПУ) widzą, że rozmawiasz, ale nie widzą, o czym, bo nowoczesnego szyfrowania nie łamią. To zdanie jest prawdziwe, dopóki telefon nie ufa kluczowi trzymanemu przez państwo. Certyfikat główny pozwala podpisać certyfikat dla dowolnej domeny, a TSPU stoją u operatorów na drodze każdego połączenia. Jedynym alarmem pozostaje ostrzeżenie przeglądarki — to samo, na które skarżą się banki. Zdolność nie oznacza użycia. Roskomswoboda, organizacja broniąca wolności sieci, zapytana przez The Bell, czy certyfikat instalowany od 2022 roku mógł służyć inwigilacji, odpowiedziała: „Teoretycznie mogli i mogą, ale nikt nigdzie nie raportuje takich działań”. Według StatCounter we wrześniu 73,6% mobilnego ruchu w rosyjskim internecie szło z Androida, a 26,4% z iOS, choć w Moskwie i Petersburgu iPhone’y, według danych 2GIS z 2025 roku, odpowiadały za ponad połowę uruchomień aplikacji. O magazynie zaufania iOS decyduje Apple, który w czerwcu usunął z App Store nawet obowiązkowego MAX-a. Nakaz dla producentów trafi więc w Androida, którego użytkownicy pobierają aplikacje bankowe z RuStore, a te zwykle obywają się bez certyfikatu systemowego. Na iPhone’ach, gdzie po usunięciu aplikacji główną drogą do banku jest przeglądarka, certyfikat dalej trzeba będzie instalować ręcznie. Aplikacja bankowa na żadnym systemie nie wgra go po cichu, może tylko podsunąć okno instalacji. Ta sekwencja przypomina sankcje personalne, które zamykały oligarchom wyjście na Zachód i zostawiały im jeden adres. Jak elita zachowała się pod sankcjami, opisuje w czerwcowej książce Aleksandra Prokopenko (@amenka) z Carnegie, wcześniej w Banku Rosji: zamiast się odsunąć, posłusznie przestawiła gospodarkę na wojnę i stała się „zwykłym narzędziem rządzenia”. Klient banku przechodzi tę drogę w skali telefonu, bo każde zachodnie odcięcie zostawia mu tylko ścieżkę krajową. Sankcje tego trendu nie stworzyły: NUC działa od 2022 roku, a w 2024 roku jego certyfikat był warunkiem wejścia do rejestru elektronicznych wezwań wojskowych. Przyspieszyły go jednak i dały państwu kanał dystrybucji, którego ministerstwo nie miało, czyli aplikację, którą klient i tak aktualizuje. Na razie resort potwierdził odbiór listu i zapewnił, że razem z bankami prowadzi „pracę wyjaśniającą”. Ostrzeżenie przeglądarki kazało klientowi zatrzymać się i zdecydować, komu ufa. Aktualizacja aplikacji bankowej każe mu tylko kliknąć „Dalej”. #ZrozumiecRosje
2
7
273
ZROZUMIEĆ ROSJĘ — Kontrakt bez daty końca Rosyjski dekret mobilizacyjny z września 2022 roku od ponad czterech lat działa w połowie: nikogo masowo nie wzywa, ale też nikogo nie zwalnia z upływem czasu. Jego czwarty punkt stanowi, że kontrakty z resortem obrony obowiązują „do zakończenia okresu częściowej mobilizacji”, a tego okresu nikt nie zakończył. Punkt piąty zostawia trzy podstawy odejścia: wiek, orzeczenie komisji lekarskiej i prawomocny wyrok więzienia. Ważnyje Istorii (@istories_media) zebrały 21 października w jednym tekście, co państwo przygotowało na wypadek nowej fali: wiek rezerwy podniesiony z 50 do 55 lat, rejestr wezwań, poligony zdolne przyjąć dziesiątki tysięcy ludzi. Redakcja czyta to jako przygotowanie wejścia. Mniej więcej połowa opisanej maszynerii służy jednak temu, żeby nikt nie wyszedł — ani z kraju, ani z wojska. W sierpniu, w tekście o ucieczce, która musiałaby wyprzedzić mobilizację, cytowałem ten sam czwarty punkt jako dowód, że Kremlowi nie brakuje aktu, tylko komendy, a wyjście z kraju zamknęły rejestr, automatyczny zakaz wyjazdu i całoroczny pobór. Ten przepis ma też drugą funkcję i wyjście z armii zamyka się równie starannie. Według szacunku redakcji, opartego na wyciekach, do końca 2024 roku za dezerterów albo samowolnie oddalonych uznano około 50 tysięcy ludzi, a The Insider (@the_ins_ru) naliczył do listopada 2025 roku co najmniej 18 tysięcy wyroków. Za samowolne oddalenie dłuższe niż miesiąc grozi w czasie mobilizacji od 5 do 10 lat, a jednak to właśnie wyrok jest celem obrony. Adwokat, z którym w maju rozmawiała Mediazona (@mediazzzona), przyznał, że doprowadzić sprawę do wyroku i uchronić klienta przed powrotem na front udaje się w dwóch przypadkach na dziesięć. Skoro więzienie jest jedną z trzech furtek z punktu piątego, kolonia karna staje się dla żołnierza legalną drogą z frontu. Kolejne ogniwo leży już na portalu projektów aktów prawnych. 7 października „Kommiersant” opisał projekt ukazu, który dałby policji wojskowej plany poszukiwań, grupy pościgowe, zasadzki i kordony, prawo sprawdzania dokumentów, wypytywania cywilów i oględzin budynków, a w części przypadków pracę po cywilnemu. Jekaterina Szulman, cytowana przez redakcję, uważa, że jeśli doświadczenie Penzy będzie skalowane, takie uprawnienia „nie zaszkodzą przy masowym wyłapywaniu ludzi”. Jest też furtka, która nie figuruje w żadnym dekrecie. W grudniu 2025 roku ta sama redakcja, analizując dokumenty wykradzione twórcy rejestru, firmie „Mikord”, opisała moduł do usuwania tak zwanych osób chronionych. Na wniosek FSB, FSO albo wywiadu zagranicznego operator resortu obrony może wymazać człowieka z rejestru, cofnąć mu wezwanie i zakaz wyjazdu, a potem skasować zapis o samym usunięciu. W rozumieniu resortu obrony to zwykła dyscyplina wojenna i nie jest to rosyjski wyjątek: każda armia na wojnie karze dezercję, a w ukraińskiej ustawie z 2024 roku normę demobilizacji po 36 miesiącach wykreślono w ostatniej chwili. Różnica pojawiła się w czerwcu. Od 15 czerwca 2026 roku ukraiński resort obrony podpisuje kontrakty terminowe, 10–14 miesięcy w piechocie szturmowej i 24 w pozostałych specjalnościach bojowych, z odroczeniem po ich zakończeniu. Kto nie podpisze, służy dalej do demobilizacji, której data też nie istnieje. Ta asymetria tłumaczy, dlaczego Kreml może odkładać drugą falę wezwań. Armia, z której nikt nie odchodzi po upływie kontraktu, musi uzupełniać tylko straty i odejścia z punktu piątego, a nie całą rotację, więc nabór za pieniądze wystarcza na dłużej. We wrześniu, w tekście „Kogo nikt nie szuka”, opisywałem wejście: państwo werbuje tych, którzy nie zdołają odmówić. Skoro wejście się kupuje, a wyjście jest zamknięte, każdy podpisany kontrakt dokłada się do mobilizacji rozłożonej w czasie, bez dnia powszechnego wezwania i bez ogłoszonego końca. Wejście do tej armii wciąż ma cenę, wyjście ma już tylko wyjątki. #ZrozumiecRosje
1
1
15
469
Podczas Krynica Forum 2026 porozmawiamy z Igorem Janke o tym, jak wygląda Rosja po latach wojny, sankcji i izolacji — oraz o tym, czego nie widać z zewnątrz. Pytania, które najpewniej poruszymy: • Kiedy mówimy „Rosja”, o kim właściwie mówimy? • Co zmieniło się w Rosji przez ostatnie cztery i pół roku? • Jak Rosjanie dziś widzą Polskę? • Co z tego wynika dla nas? 📍 Wtorek 27.10, 11:30–12:30 · Sala Balowa, Stary Dom Zdrojowy Partnerem panelu „Rosja: jak wygląda od środka?” jest Szkoła Przywództwa Instytutu Wolności. @ForumKrynica @instwolnosci @IgorJanke #ZrozumiecRosje
2
2
11
1,027