Plastusiowe kalendarze 2026 i album: https://nitter.cf/t.co/8ZnLz6nTaM Wesprzyj plastusie: https://nitter.cf/t.co/NSzlSPVWam https://nitter.cf/t.co/XijJiG6LMH

Joined November 2016
#Plastusie Polecam album: “Historia jednego filantropa” allegro.pl/oferta/historia-j… plastusie.pl/wp/shop/ Kompendium wiedzy o Jurku: *o akcji "emerytka" *o sensie zbiórek *o pomocy powodzianom *o aukcjach celebryckich i praniu wizerunku *o hejterach *o walce ze złem i sepsą *o plastelinie *!!! wykład Matki Kurki o powiązanych spółkach itd. PS Zakup albumów i kalendarzy stanowi formę wsparcia plastusiów, gdyż monetyzacja animacji jest zerowa ze względu na zbyt krótki czas trwania
123
1,781
36
3,253
73,586
Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka. Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę. Jako argument podała to, że policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa! Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie. Do dymisji!
788
1,750
64
19,226
358,031
Przyjrzeliśmy się pracy doktorskiej Pana @jakubwiech. Zawiera duże fragmenty skopiowane z analiz OSW, bez zmian i podania źródła (łącznie to 2,5% jego pracy). Poniżej przykłady, a tutaj cały efekt porównania: osw.waw.pl/efektporownania/ Stosowne pismo wysłaliśmy do @UniWarszawski.
599
1,185
395
8,625
1,505,895
Barbara Piela retweeted
TVP zaczyna produkować swoją wygodną narrację: - Atak ukraińskiego nożownika w Jarosławiu miałby być prowokacją ze strony Rosji, aby nastawić Polaków przeciwko Ukraińcom - Jest to część wojny hybrydowej Rosji z naszym krajem Przecież to są jakieś absurdalne teorie spiskowe. Czysta woda... Mówili.
223
397
27
2,465
75,244
Jak się okazuje pan Jerzy Karwelis z konta @DziennikZarazy uczestniczył w obronie doktoratu pana @jakubwiech, a jego relacja drastyczne się różni od tego co po jej zakończeniu opisał pan magister udając zdziwienie wynikiem całego procesu. youtu.be/vh54ZRHwxOk?si=L-Ui…
43
259
5
1,523
46,104
Barbara Piela retweeted
Matka 3 i 4- latków szarpie i krzyczy na dziecko, które miało wbiec samo na ulicę Widzi to Rzecznik Praw Dziecka (Monika Horna-Cieślak) i reaguje, matka jej odpyskowuje Rzecznik zgłasza sprawę na policję, w świetle przepisów, gdy dzieci znajdą się w niebezpieczeństwie, funkcjonariusze mogą wydać zakaz zbliżania się do nich i nakaz opuszczenia lokalu Policja bada sprawę, nie widzi podstaw do interwencji, sprawa trafia do sądu rodzinnego Do sędziego zajmującego się tą sprawą, dodzwania się pracownik Pani Rzecznik, aby przekonać go o odebranie dzieci rodzinie Sąd nie widzi takich podstaw, ale zaleca wywiad środowiskowy Wywiad następuje następnego dnia, nie znaleziono podstaw do odebrania dzieci Biuro Pani Rzecznik nie odpuszcza, kolejny telefon do sądu, nie ma decyzji o odebraniu dzieci Rzecznik ciągnie temat dalej, udaje się na posterunek policji. Podczas spotkania na posterunku zapada decyzja wobec rodziców: nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dwójki dzieci Dzieci umieszczone zostają w domu dziecka Sąd zajmujący się tą sprawą nakazuje natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom I kto tu znęca się nad dziećmi? Matka, która w napływie emocji krzyczy na swoje dzieci, czy Rzecznik, która pomimo informacji policji i sądu zabiera dzieci od rodziców? Kto tu mentalnie nie jest gotowy do pełnienia swojej roli??
471
1,427
107
9,052
293,791
Barbara Piela retweeted
Doktoraty z tematów strategicznych, do jakich należy m.in. szeroko pojęta energetyka, a także transformacja energetyczna, która ciągnie za sobą byt i egzystencję 38 milionów Polaków, są newralgiczne dla Państwa Polskiego i jego geopolitycznej roli oraz przyszłości. Jeżeli pokłosiem roli każdego „medialnego eksperta”, bez akademickiego zaplecza i podstaw wiedzy, jakim jest energetyka w sensie przedmiotu - na kierunku Mechanika i Budowa Maszyn na polskich uczelniach technicznych, a kiedyś na kierunkach - Mechanicznym Energetycznym - w oparciu o przedmioty: termodynamika, przepływ ciepła, energetyka cieplna, sieci, itd., jest doktorat uwieńczający długą, żmudną i teflonową (w sensie odporności kandydata na krytykę) drogę „samorozwoju”, to właśnie, chciałem powiedzieć, że moim skromnym zdaniem - „wyjebało ostatnie korki”, zabezpieczeń, z punktu widzenia ryzyka strategicznego. Energetyka to nie „wiedza zasłyszana”, to badania, badania, badania i wiedza. To równania różniczkowe, rachunek wyrównawczy, to analizy energetyczne, ekonomiczne i egzergetyczne na poziomie subsystemu i systemu - jakim jest Polska. To rachunek niepewności ekstrapolowanej, bo chodzi „kurwa” o byt i egzystencję 38 milionów Polaków. To nie zachwycanie się raportami think-tanków, NGO’sów, lobbing rozwiązań technicznych, para-nauka i ideologizacja nauki i książki typu „poczytaj mi Mamo”. Celebryting™ w tej dziedzinie nie istnieje. I to dotyczy wszystkich „fuck!n”ekspertów po „szkołach gotowania na gazie”, prezesów firm „fitu-litu-kogucik”, i CEO’s z fundacji z wkładem 5000zł. celebryting™ = celebryta + marketing + lans.
Replying to @KurtFasan
Niestety wokół tego doktoratu zawiązała się chora emocjonalna narracja że to lud uwalił ten doktorat a jednocześnie przybyli na obronę profesorowie pytali o wklad własny doktoranta i o plagiat.
10
28
2
95
1,987
Barbara Piela retweeted
Zaczął Pan od dość imponującej autoprezentacji: „siedzę głęboko w procedurach nadawania stopni naukowych”, „to moja specjalizacja badawcza”, „prowadziłem dziesiątki takich spraw”, „współpracowałem z wieloma uczelniami”. Sprawdziłem. Rzeczywiście jest Pan doktorem nauk prawnych i rzeczywiście zajmuje się Pan prawem szkolnictwa wyższego oraz procedurami nadawania stopni naukowych. Ma Pan na ten temat publikacje i praktyczne doświadczenie. Tylko że właśnie dlatego dalsza część Pańskiego wpisu dziwi mnie jeszcze bardziej. Bo zaraz po tej prezentacji własnego autorytetu pisze Pan: „nie czytałem rozprawy Jakuba Wiecha i nie umiem ocenić jej jakości”. I to jest akurat najbardziej naukowe zdanie w całym Pańskim wpisie, szkoda, że nie postawił Pan po nim kropki, bo chwilę wcześniej zdążył Pan już autorytatywnie ustalić, że krytyka Pana Wiecha jest „nagonką i linczem motywowanym WYŁĄCZNIE jego działalnością publiczną”. Skąd Pan to wie? Jaką metodą badawczą ustalił Pan motywację tysięcy ludzi? Jaka była próba, jakie kryteria, jakie dane? Jak Pan oddzielił krytykę polityczną od metodologicznej? I przede wszystkim: jak można twierdzić, że krytyka pracy jest motywowana wyłącznie czymś innym niż jej jakość, skoro samemu tej pracy się nie przeczytało? Przecież to jest dokładnie ten rodzaj wnioskowania, który w rozprawie doktorskiej należałoby zakwestionować. Jeszcze ciekawsze jest pouczanie „99% internetu”, że nie posiada kompetencji do oceny prac naukowych. Panie Doktorze, specjalizuje się Pan w prawie szkolnictwa wyższego i procedurach nadawania stopni, to daje Panu szczególne kompetencje do wypowiadania się o procedurze. Nie daje natomiast monopolu na rozumienie, czym jest metoda naukowa. Naukowiec z innej dyscypliny naprawdę nie potrzebuje Pańskiego zezwolenia, aby otworzyć publicznie dostępną rozprawę i zapytać: gdzie jest problem badawczy i gdzie jest metoda? Jak uzyskano wynik? Gdzie w pracy jest wkład własny autora? To nie jest „wola ludu”, to jest nauka. I jest w Pańskim wpisie jeszcze piękniejsza sprzeczność - najpierw tłumaczy Pan „komentariatowi”, że ocena rozpraw została powierzona środowisku akademickiemu, które posiada „pierdyliard razy większe kompetencje”, a następnie, opisując wybór recenzentów przez to samo środowisko, stwierdza Pan: „tak, to patologia”. No więc zdecydujmy się. Czy wewnętrzne mechanizmy akademickie są gwarancją jakości, przed którą komentariat powinien pokornie pochylić głowę? Czy może są systemem zawierającym rozwiązania, które sam Pan nazywa patologicznymi? Nie można używać autorytetu systemu jako pałki przeciwko jego zewnętrznym krytykom, a pięć akapitów później przyznawać, że jeden z jego podstawowych mechanizmów kontrolnych jest patologiczny. I tutaj dochodzimy do 3–3–4. Pan pyta, dlaczego komisja nie obradowała dłużej. Ja mam pytanie wcześniejsze i chyba znacznie bardziej niewygodne: jak rozprawa, która otrzymała trzy pozytywne recenzje i została dopuszczona do obrony, dochodzi do momentu, w którym za nadaniem stopnia głosuje trzech z dziesięciu członków komisji? Co dokładnie zweryfikowano wcześniej i jaką funkcję pełniły recenzje? Jak działają więc te „pierdyliard razy większe kompetencje”, skoro na końcu procedury otrzymujemy taki rozjazd? To nie jest argument przeciwko doktorantowi, to jest pytanie o system, którego Pan jest badaczem i znawcą. I być może właśnie dlatego warto je postawić. Najbardziej symptomatyczny jest jednak Pański argument końcowy: „a dlaczego nie protestowaliście przy doktoratach X albo habilitacjach Y?”. Nie wiem, może trzeba było. Jeżeli były słabe, otwórzmy je. Przeczytajmy i sprawdźmy. Wszystkie. Bo dziesięć słabych doktoratów nie powoduje, że jedenasty staje się dobry. Nauka nie działa na zasadzie precedensu miernoty. I może właśnie tutaj różnimy się najbardziej, Pan zdaje się widzieć problem w tym, że ludzie spoza procedury zaczęli zaglądać nauce przez ramię, a ja widzę coś dokładnie odwrotnego - wreszcie zaczęli! 1/2
Ponieważ siedzę głęboko w procedurach nadawania stopni naukowych – zarówno naukowo (to moja specjalizacja badawcza), jak i praktycznie (prowadziłem dziesiątki takich spraw i współpracowałem z wieloma uczelniami), pozwolę sobie przedstawić opinię na temat sprawy Jakuba Wiecha: - jest oczywiste, że @jakubwiech – abstrahując od jakości jego rozprawy doktorskiej, do czego zaraz przejdę – doświadcza nagonki i linczu motywowanego wyłącznie jego działalnością publiczną. Przyczyną pospolitego ruszenia przeciwko Wiechowi nie jest troska o jakość polskiej nauki. 99,9% autorów rozpraw doktorskich o podobnym poziomie nigdy czegoś takiego nie doświadczy. Rację mają @RozekTom czy Tomasz Terlikowski. - nie czytałem rozprawy Jakuba Wiecha i nie umiem ocenić jej jakości, gdyż nie mam ku temu wystarczających kompetencji. Mam za to na tyle naukowej wiedzy i doświadczenia, aby rozumieć i wiedzieć, jak mało wiem. Podstawą kompetencji jest świadomość własnych braków. - dlatego gdy oceny (pozytywnej, jak i negatywnej) rozprawy Jakuba Wiecha dopuszcza się niemal cały internet, pragnę przypomnieć, że 99% osób nie ma jakichkolwiek kompetencji do oceny jakości prac naukowych. Ten efekt zawyżania swoich kompetencji przez osoby ich pozbawione (ma to swoją fachową nazwę) przybiera w dzisiejszych czasach ogromne rozmiary. - między innymi z tych powodów procedury nadawania stopni naukowych nie są oparte na woli ludu ani nie stanowią klasycznej procedury administracyjnej, lecz są kilkuetapowym procesem oceny jakości prac naukowych, powierzonym wyłącznie środowiskom naukowym. Nawet jeśli mamy do naukowców tworzących rady dyscyplin i obowiązujących tam standardów poważne zastrzeżenia (a ja mam), to wciąż mają oni jakiś pierdyliard razy większe kompetencje do oceny rozpraw doktorskich niż komentariat. - mając to ustalone, przejdźmy do procedury. Trzy pozytywne recenzje pozwalają na dopuszczenie pracy do obrony. Nie widzę tu większych zastrzeżeń, poza faktem, że wszyscy wiemy, jak wygląda wyznaczanie recenzentów doktoratów (nie ma tu, jak przy habilitacji, puli recenzentów losowanych przez Radę Doskonałości Naukowej – wszystkich trzech wybiera uczelnia, czyli w praktyce promotor). Tak, to patologia. Tak, trzeba to zmienić. Nie, obecni politycy i aktualna ekipa w MNiSW tego nie zrobią. - Idźmy dalej. Jeżeli obrona rzeczywiście przebiegała tak, jak czytamy w relacjach, jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego komisja doktorska już tego samego dnia podjęła uchwałę. Kilkadziesiąt pytań, 6 godzin dyskusji i mnóstwo poruszonych (i nieznanych komisji wcześniej) wątków i zarzutów (w tym plagiatowych), a komisja nie chciała tego wszystkiego na spokojnie zweryfikować, zbadać, sprawdzić wiarygodność odpowiedzi kandydata? - po co było na szybko podejmować uchwałę, zamiast odroczyć posiedzenie komisji, by rzetelnie sprawdzić wszystkie ujawnione okoliczności? Obrona nie jest czymś wyabstrahowanym z procedury. Jest elementem postępowania dowodowego. - przypominam, że obowiązujący tu Kodeks postępowania administracyjnego (KPA) pozwala na odroczenie rozprawy administracyjnej (obrona jest jej odpowiednikiem) z każdej ważnej przyczyny. W mojej ocenie takie przyczyny wystąpiły, a komisja, mając na względzie liczbę i skalę wątpliwości i zarzutów, powinna posiedzenie odroczyć, wszystkie je poddać dogłębnej analizie, a dopiero wówczas podjąć uchwałę. - przypominam, że zgodnie z KPA obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie (co stosuje się odpowiednio do komisji doktorskiej, jeśli są jej powierzone jakieś czynności) jest podjąć WSZELKIE CZYNNOŚCI niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli, a ponadto w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. - czy dochowano tego obowiązku? Wyniki głosowania (3/3/4) pozwalają wątpić. Jasne, formalnie każdy członek komisji ma prawo wstrzymać się od głosu i to się prawniczo obroni. Jeśli jednak prawie połowa komisji nie miała zdania co do nadania stopnia i w efekcie wstrzymała się od głosu, to oczywiste jest, że sprawa nadania Jakubowi Wiechowi stopnia doktora nie została w toku obrony DOSTATECZNIE wyjaśniona. Formalnie komisja wypełniła swój obowiązek, ale naukowo – umyła ręce. - na marginesie, sprawa ta dobitnie pokazuje, jak dyskusyjne jest przyjmowanie w sprawie stopni naukowych wymogu bezwzględnej większości głosów. Uzależnia to wynik postępowania (pozytywny albo negatywny) od osób, które nie potrafiły wyrobić sobie zdania. W teorii miało to zapewniać wysokie wymogi, ale w praktyce często powoduje większą losowość podejmowanych rozstrzygnięć. - teraz sprawa trafia do Rady Dyscypliny, która podejmuje decyzję w sprawie nadania doktoratu i nie jest związana uchwałą komisji, przed którą odbyła się obrona. Obowiązkiem Rady jest wszechstronnie rozpatrzyć wszystkie aspekty sprawy, a następnie wydać rozstrzygnięcie, a w przypadku negatywnego – szczegółowo je uzasadnić. - publiczną deklarację Jakuba Wiecha co do nieodwoływania się od ewentualnej decyzji negatywnej, złożoną chyba trochę honorowo z powodu wyniku prac komisji oraz publicznej nagonki, uważam za przedwczesną, zwłaszcza że komisja doktorska jest jedynie, w pewnym sensie, organem pomocniczym Rady. Ponadto na ten moment nie są znane powody ewentualnego negatywnego rozstrzygnięcia, a to zwłaszcza one decydują o legalności rozstrzygnięcia. Dlatego decyzja, czy się odwoływać, powinna być dopiero przed Jakubem Wiechem. - podsumowując, mam trzy wnioski. Po pierwsze, mam nadzieję, że Jakub Wiech, niezależnie od rozstrzygnięcia, nie zaprzestanie swojej działalności publicznej. - po drugie, chciałbym, aby rozprawy doktorskie wszystkich osób ubiegających się o ten stopień podlegały tak drobiazgowej ocenie publicznej. Jeżeli nie mieliście nic przeciwko doktoratom Łukasza Piebiaka czy Patryka Jakiego albo habilitacjom Roberta Kropiwnickiego lub Przemysława Czarnka, ale walczycie o odmowę doktoratu dla Jakuba Wiecha, to musicie się zastanowić, o co Wam chodzi, bo na pewno nie o naukę. - po trzecie, warto wykorzystać przykład tej sprawy do dyskusji, w jaki sposób możemy poprawić system awansów naukowych i zapewnić nie tylko jego jakość, ale też transparentność. Moim zdaniem cała sprawa pokazuje kilka fundamentalnych problemów procedur nadawania stopni naukowych. Gdy skończy się nagonka i emocje wokół tej sprawy, a Rada UW podejmie rozstrzygnięcie, będzie właściwy czas na rzeczową debatę.
28
139
14
718
32,007
Panie @jakubwiech , dziękuję za odpowiedź. Odnoszę się do meritum. Krótko. Po pierwsze jestem rozczarowany tym, że nie podziękował Pan za analizę Pana pracy, gdyż z pewnością dała ona Panu kilka dni do przygotowania się do obrony. Zadałem Panu 12 pytań. Odpowiedział Pan co do istoty na dwa (o Bankwatch i rola KE), częściowo na jedno (model). Bez odpowiedzi zostało dziewięć: · zmiana „most controversial” na „najistotniejszym”; · kim byli rozmówcy wywiadów prowadzonych „odnotowanych w pamięci”, jaka była próba tego badania jakościowego?; · daty dostępu z 2021 r. do źródeł o wydarzeniach z 2022 r.; · raport ACER, który nie istnieje; · metodologia uzasadniona dla lat 1989-2004; · wynik sprawy C-36/14 (Polska przegrała, praca pisze o wycofaniu skargi); · rozporządzenie 2017/1938, decyzja 2017/684, dyrektywa 2019/692; · zapowiedziana na s. 104 analiza Austrii, Litwy i Niemiec; publikacja z art. 186 ust. 1 pkt 3. Model. Rozprawa na s. 9 deklaruje „autorski model analityczny (…) w oparciu o mierzalne wskaźniki”. Pan pisze, że model jest „rozłożony na strukturę rozdziałów 5 i 6” i że praca „nie deklaruje ilościowego indeksu”. Nikt nie pisał o indeksie. Model to nie kolejność rozdziałów, tylko zmienne, ich operacjonalizacja, pomiar i reguły oceny. Zmienne ma Pan nazwane (s. 60). Wskaźników, pomiaru dla 2004 i 2019 r. ani kryteriów oceny nie ma. Prof. Nowak-Far, na którego Pan się powołuje, opisał model z „metodami ilościowymi”, „miernikami, wskaźnikami” i „luką efektywnościową” 2004/2019. Albo taki model jest - proszę wskazać stronę z luką - albo recenzent opisał coś, czego w pracy nie ma? Bankwatch. Przyznaje Pan, że podrozdział 6.3 powstał na podstawie Bankwatch bez przypisu. Przypis 329 stoi na s. 202 w innym podrozdziale, przy zdaniu o zasadzie DNSH, z formułą „Por.”. Nie mówi czytelnikowi, że 31 zdań pięć stron dalej to przekład. To nie 0,6% „dodatku”: to cały podrozdział o reakcji Polski w rozdziale, który sam Pan nazywa testem modelu. JSA (system antyplagiatowy) nie porównuje przekładów. Hipoteza i rola UE. Pisze Pan, że KE popierała polskie postulaty, a blokowały państwa członkowskie. Zgadzam się - to właśnie mój zarzut. Hipoteza mówi o instytucjach i prawie UE, a materiał pokazuje konflikt interesów państw. Sama praca (s. 175) nazywa wspólne zakupy gazu, jako najdalej idący instrument, „w praktyce nierealizowalnymi” z powodu różnic interesów państw. Weryfikacja wiedzą z 2022 r. nie jest testem hipotezy o latach 2004-2019. Moja analiza nie była recenzją, tylko pytaniami do procedury, która jest jawna z mocy ustawy. Nie zajmuję się Pana osobą. Wszystkie zarzuty mają numery stron, każdy może je sprawdzić w BIP UW. Poprawiony wykaz zarzutów, z zaznaczeniem tego, co przyznałem wyżej, opublikuję. W kontekście odniesień do mojej osoby. Ja nie twierdzę, że jestem wpisany na listę biegłych, to jest stan faktyczny, który każdy może zweryfikować na stronie Sądu. Wklejam Panu taki screen z listy SO w Warszawie oraz część decyzji Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie. W procesie wpisu na listę biegłych składa się dokumenty (dyplomy, doświadczenie, rekomendacje instytucji branżowych, listę publikacji itp.) a do tego przechodzi się często rozmowę z samym Prezesem Sądu, który weryfikuje kandydata. W kwestii energetyki, mam z pewnością o jedną publikację naukową w tej dziedzinie więcej niż Pan. Była ona opublikowana w 2013 r. – „Wpływ ceny zielonych certyfikatów na efektywność inwestycji w farmę fotowoltaiczną w przypadku uchwalenia ustawy o odnawialnych źródłach energii”, podaję mój ORCID dla sprawdzenia, choć nie ma tam moich wszystkich publikacji: 0000-0002-0808-7257. Później w kwestii tematów okołoenergetycznych, byłem inwestorem w projekcie dużej farmy fotowoltaicznej o mocy pow. 50Mwp, moja firma opracowywała analizy opłacalności, studia wykonalności, przygotowywała wnioski o dofinansowanie dla zrealizowanych projektów PV, kogeneracji. Analizy te przełożyły się na realizację chociażby farm fotowoltaicznych w województwie zachodniopomorskim (m. in. ZPW Miedwie dla ZWiK Szczecin), ale też wskazywały brak opłacalności w przypadku budowy takiej instalacji dla Zakładów Chemicznych Police. Odnośnie telefonów. Były dwa. Pierwszy w ub. tygodniu aby upewnić się czy pisma przesłane do UW dotarły, drugi w poniedziałek ok.8:30 aby się zapytać czy obrona się odbędzie. Pani sekretarka nie była w stanie mi odpowiedzieć i oddzwonił do mnie Prorektor ds. doktoranckich i prawnych i mieliśmy kilkuminutową rozmowę. To że tak było przedstawia screen z mojego telefonu, dołączony do tego posta. Nie wiem kim jest „John Bingham” i uważam, że komisja raczej w trakcie trwania obrony nie śledziła relacji na X, a jednak przysłuchiwała się Pana prezentacji i wsłuchiwała w odpowiedzi na postawione pytania. Kilka słów od siebie. Mam wrażenie, że przed zdaniem pracy nie przeczytał jej Pan, gdyby Pan to zrobił z pewnością wyłapałby Pan kilka ze wskazanych wątpliwości. Poza tym bije od Pana jakaś dziwna buta, z jednej strony przyznaje się Pan do oczywistych błędów, nie odpowiada na postawione pytania, a z drugiej strony atakuje. Ja w swoim komentarzu do Pana pracy (oraz innych postach w tym temacie w ostatnich dniach), starałem się skupić na warstwie merytorycznej, którą znam, bo w 2009 r. otworzyłem przewód doktorski, jednak skupiłem się na działalności komercyjnej (nie akademickiej) i rodzinie, jednak publikowałem również w międzyczasie prace w punktowanych wydawnictwach, w tym przypadku Uniwersytetu Szczecińskiego i UMCS w Lublinie. Po ludzku, życzę Panu, żeby Pan okrzepł, rozwinął dorobek publikacyjny i napisał solidny doktorat, który wniesie coś do nauki, rozstrzygnie jakiś problem, wskaże praktyczne zastosowanie dla Pana pomysłów, ale oczywiście tylko tych, które będą miały logiczne podstawy i wnosiły pozytywne pomysły dla polskiego systemu energetycznego i poprawy jego konkurencyjności.
113
268
29
2,422
147,613
#Plastusie #Hałabała #Doktorat To tylko zaktualizowana moja stara scenka plastusiowa:
63
550
28
3,659
48,212
Ten człowiek zrobił dla polskiej nauki naprawdę wiele! 💪🇵🇱 Dziękujemy!
12
78
1
1,087
11,319
W 2023 roku pan @jakubwiech twierdził, że nauczyciele nie mają kompetencji do nauczania dzieci o mapach pogodowych i on stworzy specjalny program dla Ministerstwa Edukacji, który tę sytuację zmieni? W 2024 mówił, że sędziowie nie maja kompetencji do wydawania wyroków w sprawie tak zwanej Mowy Nienawiści i on stworzy szkolenia dla sędziów, które tą sytuację zmienią? Mamy rok 2026 i ten sam człowiek twierdzi, że profesorzy uniwersyteccy nie mają kompetencji do nadawania tytułów naukowych? Jak na razie nie ma słowa o tym, że powstaną specjalne szkolenia dla profesury, żeby ta zrozumiała pojęcie konsensusu, ale jestem pewien, że bez reedukacji na uczelniach wyższych sie nie obędzie? Tymczasem po powrocie z Litwy dowiedziałem się czystym przypadkiem, że znów zostałem pozwany przez powyższego eksperta. Za co nie wiem, gdyż ekspert nie dostarczył mi aktu oskarżenia. Wiem tylko, że pozew jest cywilny, a opisany jestem w nim jako dłużnik. Znaczy się, ekspert chce jakieś kasy?
126
260
3
2,246
37,964
Panie @RozekTom nie mieliśmy wcześniej okazji zamienić słowa, więc to będzie pierwsza okazja. Jak zobaczyłem wcześniej Pana tweeta, to pomyślałem sobie, dobrze że jest jakiś głos równowagi. Jednak po wczytaniu się w jego muszę zmienić zdanie. Kryteria by otworzyć przewód zostały spełnione, choć to się jeszcze okaże po przekazaniu przez @UniWarszawski informacji publicznej związanej z procesem, o który wnioskowałem w ubiegłym tygodniu. Co do jakości tych recenzji to jednak bym polemizował, może się Pan z nimi zapoznać. Jeden z recenzentów chwalił w niej nieistniejący model - @NowakFar. Reszta jest opisana w mojej publikacji na X, zachęcam do lektury. Wydaje mi się, że członkowie komisji przy obronie, raczej nie przestraszyli się swoich podobizn, karykatur. Jeśli jednak było inaczej z pewnością będzie to odnotowane w protokole, o który dziś również wystąpiłem do UW. Zatem sprawdzimy. Hejt, lincz, jak łatwo przychodzi używanie tych słów aby udawać ofiarę aby przykryć niekompetencje. Moja (nieanonimowa) ocena pracy doktoranta oraz profesorów) została dość szeroko opisana, jeśli ma Pan jakieś zastrzeżenia do niej, proszę wskazać konkretny akapit, który jest nieprawdą. Obrona była bardzo uczciwa, komisja pozwoliła zadać pytania osobom, które miały do tego prawo - czyli każdemu. Chciałbym na koniec zaznaczyć, że może być Pan postrzegany jako osoba nie do końca obiektywna w tej sytuacji, gdyż Pan @jakubwiech zasiadał w Radzie Pana Fundacji, od samego jej początku do końca listopada 2024. Mam wrażenie, że swoimi zasięgami, stara się Pan przykryć potrzebną, merytoryczną dyskusję nad pracą o sektorze energetyki, osoby, która mieni się w niej ekspertem.
Wsp. doktoratu Jakuba Wiecha @jakubwiech Rozumiem, że zostały spełnione formalne kryteria by otworzyć przewód, by przyjąć (i przesłać do recenzentów) jego pracę i dopuścić do jej obrony. Praca zyskała trzy pozytywne recenzje, obrona przebiegła zgodnie z wymogami formalnymi, nie zakończyła się tym (czy z powodu tego), że którykolwiek z członków komisji (czy obserwatorów) zadał pytanie obnażające niekompetencje Jakuba Wiecha. Ani dlatego, że znaleziono w pracy (w recenzjach) błędy. Choć sprawdzano i próbowano, nie wykazano też że praca jest plagiatem, ani że jest napisana przez jakikolwiek model językowy. Mimo wielu godzin obrony, pomimo nadstandardowej liczby pytań kilku członków komisji wciąż jednak nie wiedziało co myśleć i wstrzymało się od głosu. To brak przekonujących argumentów czy odwagi by podjąć jednoznaczną decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność? Decyzję pozytywną bądź negatywną. Jakąkolwiek. Woleli nie mieć żadnego zdania. Tak niewątpliwie jest łatwiej. Zadziwiające. Wystraszyli się tego, że to ich zdjęcia czy karykatury zostaną rozklejone na podłodze w kiblu uczelni? Może to, że zrobiono to ze zdjęciami Kuby ich jakoś zmroziło? Może wystraszyli się, że to ich prace naukowe zacznie przeglądać horda domorosłych (i najczęściej anonimowych) specjalistów, których pełne błędów "analizy" napisane przez AI będą klikane setki tysięcy razy w internetach? Być może. Polska Akademia ma wiele problemów. Jednym z nich jest odwaga. Jak widać ona ma często konkretne imiona i nazwiska. Przykładacie ręce do linczu Panie i Panowie. A Jakubowi życzę powodzenia. Nie w tym, by zdobył tytuł doktora, tylko w tym by miał szansę na uczciwą obronę.
148
366
28
3,160
127,269
Panie @jakubwiech kilka słów komentarza do Pana wpisu. Pozytywnie na temat Pana obrony wypowiedziało się 3 członków na 10, czyli 30%. NIe wiem kto był za (może Pan podzieli się z nami tą informacją) stawiam jednak, że to recenzenci (lub 2 recenzentów i promotor), którym nie wypadało po pozytywnej recenzji zagłosować inaczej, bo wskazywałoby to na nich niekompetencję w procesie recenzji pracy. Zamierzam skierować pismo o udostępnienie informacji publicznej, aby dowiedzieć się kto zagłosował pozytywnie a kto negatywnie, moim zdaniem świadczy to o odpowiedzialnym podejściu do nadania tytułu doktora na podstawie tej pracy. Zgodnie z terminami urzędowymi @UniWarszawski powinien informację udostępnić przed terminem zebrania się Rady. Procedura nie przewiduje odwołania się do Rady Dyscypliny Naukowej, odnośnie czego chcę się Pan odwoływać, tego że 4 osoby się wstrzymały, żeby liczby nie wyglądały tak źle? Uchwała komisji doktorskiej nie jest zaskarżalna. Zażalenie przysługuje wyłącznie od postanowienia o odmowie dopuszczenia do obrony, a takiego nie było. Odwołanie do RDN przysługuje wyłącznie od decyzji o odmowie nadania stopnia (§ 29), której jeszcze nie ma. Postępowanie toczy się dalej niezależnie od deklaracji kandydata: Rada musi zagłosować i wydać decyzję. Rezygnacja z odwołania stanie się realnym wyborem dopiero po 8 października. Wynik głosowania komisji nie zależy od długości czasu trwania obrony (6 godzin). Skoro trwała tak długo to było bardzo dużo wątpliwości (wyrażonych w pytaniach) do Pana pracy. Co może teraz Rada Dyscypliny? Może nadać stopień mimo negatywnego wniosku komisji. Wniosek komisji nie wiąże Rady, bo stopień nadaje wyłącznie Rada, w drodze decyzji administracyjnej. § 28 ust. 3 przesądza sposób głosowania: „Pod głosowanie poddawana jest uchwała o nadaniu stopnia doktora”. Wymagane jest: głosowanie tajne, bezwzględna większość, obecność co najmniej połowy uprawnionych, a głosują „wyłącznie osoby posiadające tytuł profesora lub zajmujące stanowisko profesora uczelni”. To grono węższe niż komisja. Przewodniczący komisji, dr hab. Iryna Pavlenko i promotor, wszyscy troje bez tytułu profesora i bez stanowiska profesora uczelni, w Radzie nie zagłosują. Jeśli uchwała o nadaniu nie zbierze bezwzględnej większości, z mocy tego samego przepisu zapada odmowa, z uzasadnieniem. Najbliższe posiedzenie Rady w październiku 2026 r. Rada ocenia samodzielnie, ale w granicach art. 187 ustawy: rozprawa ma prezentować ogólną wiedzę teoretyczną i umiejętność samodzielnego prowadzenia pracy naukowej, a jej przedmiotem ma być oryginalne rozwiązanie problemu naukowego. Decyzja pozytywna wbrew negatywnemu wnioskowi komisji, bez wyjaśnienia w uzasadnieniu, dlaczego Rada ocenia inaczej, byłaby wadliwa. W kontekście Jednolitego Systemu Antyplagiatowego. JSA porównuje ciągi znaków z bazami prac i zasobami sieci. Tłumaczenie angielskiego briefingu organizacji pozarządowej na polski nie daje w takim porównaniu żadnego podobieństwa. Wynik JSA mówi o ograniczeniach narzędzia, nie o rzetelności tekstu. Raport z takiego badania podpisał promotor. Co ważne rozmawiając wczoraj z prorektorem UW, zapytał mnie dlaczego nie zgłosiłem do Prokuratury kwestii wspomnianego podejrzenia popełnienia plagiatu w Pana pracy, wskazałem, że nie chcę wchodzić w kompetencje Uczelni, która na mocy prawa bada i analizuje Pana pracę, ja pozwoliłem sobie wyłącznie na rozległy komentarz. Co do samej pracy i wskazania jej słabych punktów pisałem w artykule zamieszczonym na X, jest Pan tu aktywny i nie odniósł się Pan do tego , poza tym była jeszcze cała grupa argumentów, przytoczonych przez osoby, które również wczytały się w Pana pracę, widać bardziej niż recenzenci. Co do całej otoczki związanej z naśmiewaniem się z Pana osoby, uważam że to nie jest w porządku, patrzmy przede wszystkim na merytorykę, wtedy jakość debaty publicznej będzie wyższa. Tak na marginesie na LinkedIn, gdzie też Pan stale publikuje, ma Pan nadal wpisane, że jest Pan doktorem, chyba warto to zmienić.
Mili Państwo, dziś broniłem swojej pracy doktorskiej. Końcowe głosowanie komisji przebiegło tak: 3 głosy za, 3 głosy przeciw, 4 głosy wstrzymujące się. Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji - nie mam zamiaru. Dlaczego? Głównie dlatego, że taki rezultat głosowania komisji uznaję za niezrozumiały. Obrona trwała łącznie 6 godzin, w ramach czego odpowiedziałem na ok. 50 pytań, z czego ok. 15 należało do komisji, a pozostałe pochodziły od publiczności. Poziom pytań publiki był nierówny, bo zdarzały się bardzo merytoryczne (np. o wpływ jednomyślności na bezpieczeństwo energetyczne), ale były też takie, które dotyczyły np. obrony polskiego węgla czy tego, czy człowiek ociepla klimat. Sporo osób przyszło, zadało tego typu pytanie i wyszło zanim usłyszało odpowiedź. Niektóre osoby wygłaszały monologi, co dość mocno przedłużało całą sprawę. Najbardziej urzekł mnie ok. 60-letni mężczyzna tweetujący o obronie z konta „anna_ak”, który opisywał sobie alternatywny jej przebieg, nazywał mnie przy tym „krasnalem: i… zostawiał moje podobizny w wydziałowych toaletach. Cóż, każdy ma jakieś hobby i sposoby na spędzanie poniedziałku. Nie dostałem ze strony komisji żadnych krytycznych uwag merytorycznych do odpowiedzi, a odpowiedziałem na wszystkie stawiane pytania. Odpowiedziałem też - zgodnie ze wcześniejszą deklaracją - na wszystkie przedstawione mi medialnie zarzuty. Zrobiłem to dopiero teraz, na obronie, bo uznałem, że to jest właściwe forum na taką dyskusję. Moja praca ma trzy pozytywne recenzje niezależnych recenzentów. Dopuszczono ją do obrony. Przeszła badanie Jednolitym Systemem Antyplagiatowym. Została oceniona - co podkreślono na obronie - jako wartościowa, dobrze napisana i wnosząca nowy wkład do nauki. Recenzenci się z recenzji nie wycofali, a komisja ich nie kwestionowała. Zrozumiałbym, gdyby głosowanie wyglądało np.: 9 przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie „przeciw”. Dla mnie to by oznaczało, że zarzuty wobec mnie i pracy były poważne i faktycznie nie zdołałem przekonać komisji, że jest inaczej. Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska „za” lub „przeciw”, to ja nie wiem, co jest w stanie.
Readers added context they thought people might want to know
Zgodnie z regulaminem doktoryzowania się na UW, komisja doktorska wystąpi do Rady Dyscypliny z wnioskiem o odmowie nadania doktoratu, a to podejmie decyzję ostateczną. Aplikant nie jest uwzględniony w tej procedurze i nie może na tym etapie się odwoływać. monitor.uw.edu.pl/Lists/Uchway/U…
162
427
41
3,460
284,087
I tu, jak raz, trzeba się z Wiechem zgodzić. Bo oprócz kompromitacji jego samego mamy też kompromitację UW. Sam pisze, że zrozumiałby gdyby było 9 głosów przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie „przeciw” – i my też byśmy to zrozumieli. A tak to znaczy, że próbowali kunktatorsko i tchórzliwie kombinować – w efekcie ani rubelka nie zarobili, ani cnoty nie zachowali…:) I to nam pokazuje ile te wszystkie doktoraty są warte – ale dobrze, że nawet takiego, nic nie wartego, nie dostał. Ale to wszystko pokazuje nam coś więcej: że presja i działanie uczciwych ludzi mają sens. Że z tym systemem zakłamania można wygrywać – wystarczy się przyłożyć… On jeszcze nawet tego nie wie, że właśnie się kończy jego kariera – próbował się załapać na system w jego schyłkowej fazie – tacy zawsze kończą najgorzej… Ale jest to także jaskółka, że mamy początek końca całego tego systemu kłamstwa – i to jest bardzo dobra wiadomość! 🍾🥂 Kto by pomyślał, że krasnal zamieni się w jaskółkę:) 🕊️ Świat się leczy. ❤️‍🩹
Mili Państwo, dziś broniłem swojej pracy doktorskiej. Końcowe głosowanie komisji przebiegło tak: 3 głosy za, 3 głosy przeciw, 4 głosy wstrzymujące się. Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji - nie mam zamiaru. Dlaczego? Głównie dlatego, że taki rezultat głosowania komisji uznaję za niezrozumiały. Obrona trwała łącznie 6 godzin, w ramach czego odpowiedziałem na ok. 50 pytań, z czego ok. 15 należało do komisji, a pozostałe pochodziły od publiczności. Poziom pytań publiki był nierówny, bo zdarzały się bardzo merytoryczne (np. o wpływ jednomyślności na bezpieczeństwo energetyczne), ale były też takie, które dotyczyły np. obrony polskiego węgla czy tego, czy człowiek ociepla klimat. Sporo osób przyszło, zadało tego typu pytanie i wyszło zanim usłyszało odpowiedź. Niektóre osoby wygłaszały monologi, co dość mocno przedłużało całą sprawę. Najbardziej urzekł mnie ok. 60-letni mężczyzna tweetujący o obronie z konta „anna_ak”, który opisywał sobie alternatywny jej przebieg, nazywał mnie przy tym „krasnalem: i… zostawiał moje podobizny w wydziałowych toaletach. Cóż, każdy ma jakieś hobby i sposoby na spędzanie poniedziałku. Nie dostałem ze strony komisji żadnych krytycznych uwag merytorycznych do odpowiedzi, a odpowiedziałem na wszystkie stawiane pytania. Odpowiedziałem też - zgodnie ze wcześniejszą deklaracją - na wszystkie przedstawione mi medialnie zarzuty. Zrobiłem to dopiero teraz, na obronie, bo uznałem, że to jest właściwe forum na taką dyskusję. Moja praca ma trzy pozytywne recenzje niezależnych recenzentów. Dopuszczono ją do obrony. Przeszła badanie Jednolitym Systemem Antyplagiatowym. Została oceniona - co podkreślono na obronie - jako wartościowa, dobrze napisana i wnosząca nowy wkład do nauki. Recenzenci się z recenzji nie wycofali, a komisja ich nie kwestionowała. Zrozumiałbym, gdyby głosowanie wyglądało np.: 9 przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie „przeciw”. Dla mnie to by oznaczało, że zarzuty wobec mnie i pracy były poważne i faktycznie nie zdołałem przekonać komisji, że jest inaczej. Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska „za” lub „przeciw”, to ja nie wiem, co jest w stanie.
Readers added context they thought people might want to know
Zgodnie z regulaminem doktoryzowania się na UW, komisja doktorska wystąpi do Rady Dyscypliny z wnioskiem o odmowie nadania doktoratu, a to podejmie decyzję ostateczną. Aplikant nie jest uwzględniony w tej procedurze i nie może na tym etapie się odwoływać. monitor.uw.edu.pl/Lists/Uchway/U…
25
73
1
681
83,939
Barbara Piela retweeted
❗️ SZKOŁA NIE DO ŻYCIA. Dawno temu było sobie pokolenie, które potrafiło wzruszyć się losami Juranda ze Spychowa i Ernesta Nemeczka, choć nie znało wyrazu: empatia. Hodowało w ogródkach działkowych pomidory i ogórki, a jeśli się dało, to drób, choć nikt nie narzucał mu diety owocowo-warzywnej ani mięsnej. Organizowało wspólne zabawy na świeżym powietrzu, choć dla rządu było to obojętne. Na zajęciach praktycznych używało zwykłych nożyczek i młotków, choć to niebezpieczne narzędzia. Pożyczało znajomym „Folwark zwierzęcy” Orwella drukowany w drugim obiegu, choć wśród sąsiadów mógł być szpicel. Długo by wymieniać... ▪️ Minęły dwa pokolenia i dziesięć reform systemu edukacji. ▪️ Pokolenie, które przeżyło stan wojenny Jaruzelskiego i reformy Balcerowicza, przeszło jak burza przez lata dziewięćdziesiąte, mimo że kolejne rządy nie ustawały w komplikowaniu poddanym życia. Ale o co walczyć, skoro nie ma już kartek żywnościowych, dzieci uczą się w szkole angielskiego, a każdy może pojechać na wczasy zagraniczne? ▪️ Mądry tyran poczekałby, aż stare pokolenie wymrze, bo każde kolejne jest odrobinę słabsze i bardziej uległe. Większość ludzi zawsze chciała głównie chleba i igrzysk. Ale tyran nie może liczyć na to, że jego wnuki dokończą dzieło, nawet jeśli są z resortu samodzierżców. Mamy demokrację, więc satrapa musi się uwijać. Dwie, nawet trzy kadencje to niewiele czasu na wyhodowanie nowego człowieka. Dlatego trzeba proces formowania rozpocząć wcześniej, gdy umysł jest chłonny i ufny. Zmora szkoły, rodzice, zajęci są pracą, by pospłacać pożyczki i zaciągnąć kolejne kredyty konsumpcyjne. Dziadkowie nie opowiadają o tym, jak łowili raki i strzelali z klucza siarką i kalichlorkiem. Próbują dogonić współczesność, choć trochę śmiesznie wyglądają na deskorolce i nie wciągają ich światy wirtualnych gier. ▪️ Można powiedzieć, że bolszewicy byli w lepszej sytuacji, bo pracowali na materiale obrobionym już przez cara, a środki terroru nie dziwiły. Obecni inżynierowie dusz muszą pogodzić bezlitosną jatkę umysłową z pozorami troski o potrzeby społeczeństwa. ▪️ Propaganda i edukacja zwarły szeregi. Dla starszych mamy reklamy i wszechwiedzące autorytety medialne, a dla młodszych panią w klasie, która ma obowiązek zrealizować podstawę programową. A w podstawie programowej nie ma Juranda. Nemeczek jeszcze żyje w powieści nacechowanej nadreprezentacją chłopców skłonnych do niebezpiecznych zachowań. Na plastyce dzieciaki składają ekologiczne ptaki-cudaki z materiałów pozyskanych dla chwały recyklingu. Magia pierwszego pocałunku ginie, zastąpiona wiedzą o czynnikach wpływających na popęd seksualny. Nawet stołówkom szkolnym nie darowano, bo potrzeba zbudowania nowego ładu to wojna totalna. ▪️ Lenina, który postawił na rewolucję i aparat represji, zastąpił Antonio Gramsci, który partię komunistyczną nazwał „Nowoczesnym Księciem”. Trzeba zatem wyeliminować rodzinę, religię, szkoły - wszystko, co jest oparciem dla społeczeństwa. Nim miną dwa pokolenia, ogłupiały motłoch sam odda wolność i środki produkcji. To tańsze i bardziej skuteczne niż rewolucja. Stąd długi marsz przez instytucje, nadzór nad mediami i uniwersytetami, bo kto kontroluje wartości i język, ten rządzi społeczeństwem. Bezmyślną egzekutywą piewców reform, której świętym patronem jest Pawlik Morozow, zabity przez ojczyma kułaka, który nie segregował śmieci i zataił znajomość tabliczki mnożenia. Pionier donosiciel z wioski, w której nigdy nie było drużyny pionierów. Autorytet wykreowany, który może być zastąpiony innym męczennikiem – weganinem, którego biali heteroseksualni naziści stygmatyzowali i marginalizowali z powodu diety i orientacji. ▪️ Oporni będą łamani propedeutyką wstydu i mądrością kolektywu, aż złożą samokrytykę w nowomowie i zaczną używać biodegradowalnych sztućców. ▪️ Przesada? Pomieszanie komunizmu z miłującą demokrację Unią Europejską? A kto Państwu powiedział, że tak być nie może? Że to, co dzieje się na Waszych oczach to nie terror? Może zapewniła o tym uśmiechnięta ministra Barbara Nowacka, która uważa, że wiedza o transpłciowości zastąpi umiejętność płacenia za chleb gotówką? ▪️ Pokolenie opisane na początku nie uwierzyłoby jej. Zmieniają się ideologie, ale wilk pozostaje wilkiem, bez względu na to, w jaką skórę się przebierze. Przegoniliby szkodnika albo machnęli ręką, bo dyskusja z głuptakiem to strata czasu. A może szkoda, że machnęli…? ▪️ Kolejne pokolenia, z coraz bardziej rozmiękczonym mózgiem, zastanawiają się, czy to oni się mylą, czy Nowacka? Cała Europa mówi jednym, postępowym głosem, więc oświecona urzędniczka może mieć trochę racji. Może nawet połowę? 📍 A dzieci indoktrynowane od najmłodszych lat biorą ideologiczne kłamstwa za dobrą monetę, bo innych realiów nie znają. Zresztą czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. Co kogo obchodzi jakiś zmyślony Jurand ze Spychowa? Planeta płonie, a pani powiedziała, że jutro będziemy wyklejali portret Towarzyszki Przewodniczącej Ursuli z bibułki ekologicznej. Kto będzie pracowity, dostanie szarańczę w miodzie. Fajnie jest w naszej szkole. 🖌️ Grafika: @baspiela Jeśli podobają Ci się nasze komentarze, zaobserwuj profil SalonOwiec, klikając przycisk „Obserwuj”. Możesz nas także polubić! 😄 Dziękujemy 💪
4
50
2
103
1,476
Barbara Piela retweeted
Weszliśmy z ukrytą kamerą do gabinetu Dawida Kacprzyka. W rozmowie wprost stwierdza, że "ma w dupie" aferę w Szpitalu Południowym. Z jego słów wynika, że jednym z największych problemów, jakie widzi w całej sytuacji, jest to, że nie może jeździć swoim Porsche. Materiał autorstwa @M_Krzesniak.
610
2,569
325
15,990
1,625,850
Barbara Piela retweeted
Inny profesor zaproponował krasnalowi pomoc. Naukową: proszę przyjść do mnie na 6 letnie studia, aby łyknąć wiedzy. Krasnal podziękował i zasugerował że wie wszystko. Po czym przyznał że w wielu miejscach popełnił błędy ale następnym razem się poprawi. Przy habilitacji ? #Wiech
30
108
8
1,775
74,101
#Plastusie #Hałabała #Doktorat Na wszystkie zarzuty odpowie podobno na obronie:
76
582
27
2,492
59,164
Kojarzę ten podpis. Czyżby pan ekspert pod wszystkiego milczący od kilku dni był zajęty wysyłaniem kolejnych pozwów mających uciszyć awanturę wokól jego doktoratu? Ten to umie eskalować.
Kojarzycie osobę? Nie wiem czy otwierać, w czasach wojny hybrydowej można się wszystkiego spodziewać.
25
59
998
35,878
Barbara Piela retweeted
Co do sprawy Jakuba Wiecha - nie ogarniam jak można otworzyć przewód doktorski nie mając ANI JEDNEJ publikacji indeksowanej w SCOPUS i to jeszcze w takiej "modnej" i "chwytliwej" dziedzinie. O upadku polskiej inteligencji piszę od lat, ale jednak skala nawet mnie czasem zaskakuje.
167
557
16
4,313
168,936