Franek Migaszewski (@fmigas) header
Franek Migaszewski (@fmigas) profile picture

Economist by education (SGH), Data Scientist by profession, MMT evangelist, Polish patriot.

Warszawa
Joined June 2009
Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)Photo by Franek Migaszewski (@fmigas)
Franek Migaszewski retweeted
Analizując zdarzenie zarejestrowane przez kamerkę nasobną, można dostrzec liczne, konkretne uchybienia proceduralne i materialne. Poniżej najważniejsze z nich, z odwołaniem do obowiązujących przepisów, a na końcu pkt 9 absolutnie kompromitujacy policjantów: 1️⃣ Nieprawidłowe przedstawienie się policjanta § 2 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 listopada 2023 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (Dz.U. 2023 poz. 2535): Policjant, który przystępuje do czynności służbowych związanych z wykonywaniem uprawnień określonych w § 1 pkt 1, 3, 6 i 7 [m. in. legitymowanie], podaje swój stopień, imię i nazwisko, w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych. Policjant podał wyłącznie stopień – naruszył ten obowiązek. Policjantka zrobiła to prawidłowo. 2️⃣ Brak podania przyczyny (podstawy faktycznej) legitymowania Ten sam § 2 ust. 1 nakazuje podać przyczynę podjęcia czynności służbowych. Funkcjonariusze nie podali żadnej przyczyny faktycznej (ani na początku, ani później). Samo powołanie się na „art. 15 ustawy o Policji” nie wystarcza – musi być konkretna przyczyna (podejrzenie wykroczenia, podobieństwo do poszukiwanego, ustalenie świadka zdarzenia itp.). 3️⃣ Brak podstawy prawnej i faktycznej do legitymowania w ogóle Art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji w związku z art. 14 – prawo do legitymowania przysługuje tylko w ramach konkretnych czynności służbowych (rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw/wykroczeń, poszukiwanie osób ukrywających się lub zaginionych itd.). Utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego i stanowisko RPO: art. 15 ust. 1 pkt 1 nie stanowi samodzielnej podstawy do legitymowania. „Rutynowe”, „profilaktyczne” czy „bo tak” legitymowanie jest bezprawne. W opisie brak jakiejkolwiek podstawy – czynności od początku były bezprawne. 4️⃣ Naruszenie zasady najmniej uciążliwego wykonywania czynności Art. 15 ust. 6 ustawy o Policji: Czynności wymienione w ust. 1 powinny być wykonywane w sposób możliwie najmniej naruszający dobra osobiste osoby, wobec której zostają podjęte. 5️⃣ Szyderczy komentarz („jest pan niemową czy jak?”) Narusza godność i dobre imię (dobra osobiste chronione m. in. art. 23 Kodeksu cywilnego oraz art. 15 ust. 6 ustawy o Policji). Stanowi element niedopuszczalnej presji psychicznej. 6️⃣ Naruszenie strefy osobistej/intymnej (do 45 cm) w celu wywarcia presji Forma nękania i naruszania dóbr osobistych. Nie mieści się w granicach proporcjonalnych i najmniej uciążliwych działań. 7️⃣ Polecenie przejścia w inne miejsce bez podstawy prawnej Polecenia określonego zachowania się są dopuszczalne tylko w granicach niezbędnych do wykonywania legalnych czynności służbowych. Przy braku podstawy do interwencji – polecenie było bezprawne. 8️⃣ Użycie siły fizycznej bez ostrzeżenia i bez podstawy Art. 34 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej: Środków przymusu bezpośredniego można użyć po uprzednim bezskutecznym wezwaniu osoby do zachowania się zgodnego z prawem oraz po uprzedzeniu jej o zamiarze użycia tych środków. W opisie: spokojnie stojący, milczący mężczyzna – brak przesłanki do pominięcia wezwania i ostrzeżenia. Dodatkowo, skoro sama czynność (legitymowanie/polecenie przemieszczenia) była bezpodstawna, użycie siły było bezprawne. Konsekwencje: Naruszenie nietykalności cielesnej (art. 217 KK) – jeśli siła była nielegalna. Potencjalne przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków (art. 231 § 1 KK) – funkcjonariusz publiczny działa na szkodę interesu prywatnego (do 3 lat pozbawienia wolności). 9️⃣ ‼️NAJWAŻNIEJSZE‼️ Wyrwanie się z uchwytu Jeśli chwyt był bezprawny (brak podstawy + brak ostrzeżenia), obywatel co do zasady nie popełnia przestępstwa z art. 222 KK (naruszenie nietykalności funkcjonariusza) ani art. 224 KK (utrudnianie czynności). Obrona przed bezprawnym działaniem funkcjonariusza publicznego nie jest karalna.
32
648
83
1,754
53,783
Gdyby ta drużyna miała Lewandowskiego w prime. Albo gdyby Lewandowski w prime miał taką drużynę.
51
Why the West is Worth Saving. Not an argument. A reminder. You already know the answer. You have felt it – in a specific piece of music, in a specific building, in a specific morning with the people you love most. The question is not whether the West is worth saving. The question is whether enough people feel the weight of what is at stake clearly enough to act on it. This is an attempt to make the weight felt. 1. Start with what was built. The Parthenon – the columns that lean inward slightly so that from a distance they appear perfectly straight, because the builders understood that perfection requires the correction of human perception. The Sistine Chapel – one man, four years, on his back, arguing with the Pope. Chartres – the first stone laid by people who knew they would never see the spire. The Odyssey – three thousand years old, still true. The man who refused immortality and chose home. The particular over the abstract. Ithaca over paradise. 2. Then the invisible achievements. The rule of law – the ruler subject to the same standard as the ruled. The individual – the specific irreplaceable person whose conscience is sovereign and whose dignity cannot be taken by any state. The hospital. The university. The vaccine. The telescope. Not accidents – the product of a civilization that believed the world was knowable and that the results belonged to everyone. 3. The Vienna Ball. The couple turning in perfect coordination – his hand on her back, the slight lift as the music takes them, the room full of couples all turning in the same direction, the chandeliers, the white gloves, the Shostakovich waltz carrying them slightly above the floor. Joy that knows it is temporary and dances anyway. The civilization that produced Chartres also produced the waltz and knew that both were necessary. The solemn and the joyful are not opposites. They are the same thing at different temperatures. 4. Christmas and the rhythm of the year. The darkness of December, the cold that drives you inward. The light in the window. The tree. These faces, this table, these voices. The children’s faces in the morning – the specific expression that no adult can fully recover and no parent can watch without understanding what it was all for. The solemn grandeur of the cathedral and the child’s face on Christmas morning are not different things. They are the same civilization at different scales, saying the same thing: this is worth protecting, this will be passed forward. 5. The family. The specific table. The grandparent’s hand finding the grandchild’s, passing forward something that cannot be written in a curriculum. The civilization that invented the individual also invented the container for the individual – the place where you are known completely and loved anyway. Every attempt to replace it has produced something worse. The family is not one option among many. It is the thing that makes all the other options possible. The civilization that produced all of this is currently being told it has nothing worth defending – that its history is only shame, its achievements only theft. This is the Systemic Lie in its most destructive form: not the lie that destroys from outside but the lie that teaches the heir to despise the inheritance before they have understood what they hold. The person who has heard the waltz and felt it. Who has stood in Chartres and looked up. Who has sat at the Christmas table and felt the weight of belonging. Who has watched their child’s face and understood what civilization is actually for. That person does not need to be convinced. They need to be reminded that what they already feel is not sentiment. It is knowledge. The most important kind. Tell the truth. Have courage. And build. Pass it forward.
The Transmission Problem. Every civilization faces the same final question. Not the barbarian at the gate – that can be fought. Not the economic collapse – that can be recovered from. The question that cannot be survived if answered wrongly: did you pass it forward? The torch changes hands or it doesn’t. The light doesn’t go out dramatically. It goes out quietly, generation by generation, when the transmission fails – when what was built is not explained, when what was defended is not named, when what was beautiful is not shown to the child who would have loved it if someone had taken the time. 1. The transmission mechanism is the most important institution in any civilization – and the least visible. Not the army, not the economy, not the government. The father who takes his son to the edge of the kingdom at dawn and says: everything the light touches is our kingdom, and one day you will stand here with your own son. The teacher who hands the student a book and says: this will change how you see everything, and it changed how I see everything, and someone handed it to me. The civilization that knows what it is and says so, clearly, to the next person in the chain. The torch doesn’t pass itself. Someone has to carry it, deliberately, to the next set of hands. 2. The long march understood this before the West did. Gramsci’s insight was precisely about transmission – the ruling class maintains power not through force but through controlling what the next generation is taught to think is natural. Capture the school, the university, the media – the transmission mechanisms – and the cultural hegemony reproduces itself automatically, without enforcement, because the next generation never learns that it could think otherwise. The march didn’t attack the civilization directly. It attacked the transmission. Which is more efficient and more permanent – because a civilization that has lost the ability to transmit itself is defeated without ever being confronted. 3. The family is the primary transmission mechanism – and therefore the primary target. Not because the family is politically significant in itself but because it is where the first transmission happens: the values, the stories, the sense of what is worth admiring and what is worth fighting for. The child who grows up in a family that knows what it is and says so becomes a person who knows what they are. The child who grows up in a family that has been taught that its own values are suspect, its own history shameful, its own civilization merely one option among many – that child is already a partial transmission failure. Multiply across a generation and you have what we are currently living through. 4. The school is the secondary transmission mechanism – and the most completely captured. The curriculum that replaced the canon with the critique of the canon. The teacher replaced by the facilitator. The examination replaced by the self-expression. The standard replaced by the affirmation. This is not incompetence – it is the long march’s most successful operation. Deconstructing a civilization’s transmission mechanism produces, reliably and by design, a generation with nothing to transmit. That was the point. The generation that cannot read the primary sources cannot assess the argument that the primary sources are oppressive. It simply accepts the conclusion, because it has no access to the evidence that would allow it to disagree. 5. The culture is the tertiary transmission mechanism – the stories, images, music, and beauty that transmit the civilization’s values below the level of argument. Homer transmitted Greek civilization for centuries before anyone theorized about what Greek civilization was. Shakespeare transmitted the English-speaking world’s understanding of human nature for four hundred years. The fairy tale transmitted the moral grammar of European civilization to children too young for philosophy. The long march captured this too – Hollywood, the prize committees, the arts funding, the music industry – and replaced the transmission with its own content. The child who grows up on a cultural diet produced by the captured mechanism is being transmitted to. The question is what is being transmitted. 6. This series is an act of transmission. Not primarily an argument – an attempt to pass forward the vocabulary, the framework, the sense of what the civilization is and what it is worth, in the format that reaches the person who will not read the primary sources but who will read this. The secondhand dealer in ideas, in Hayek’s formulation – making thinkable for millions what the primary producer made possible. Every piece is a link in the chain. The chain runs from Homer to Aristotle to Cicero to Augustine to Aquinas to Montesquieu to Burke to Tocqueville to Hayek to this feed to the person reading it now. The chain is only as strong as its weakest link. The weakest links are the ones the long march attacked. This is an attempt at repair. 7. The transmission problem has one solution and it is not institutional – it is personal. You cannot transmit a civilization through a policy. You can only transmit it through a person who has received it and passes it forward deliberately, to a specific other person, in the full knowledge that the chain depends on this act. The father and the son at the edge of the kingdom. The teacher and the student with the book. The writer and the reader with the vocabulary. Every act of genuine transmission is an act of civilizational resistance – because the managed reality depends on the chain being broken, on each generation starting fresh without the inheritance, on the past being made inaccessible so that the present can be managed. Break the managed access to the past. Pass it forward. To your children first. Then to everyone else. The torch changes hands or it doesn’t. You are holding it now.
22
216
12
652
42,833
Franek Migaszewski retweeted
Kiedy oglądam ten filmik i oczywiście Szczepanbota, mam tylko jedną myśl: musimy zorganizować Olimpiadę Robotów Rolniczych w Polsce! 🤖🌾 Kto jest chętny? Jeśli my się za to nie zabierzemy, to kto? To duże wyzwanie i czeka nas sporo pracy. Musimy: - Znaleźć odpowiednie miejsce, najlepiej z dużą ilością przestrzeni i oczywiście błotem. - Wymyślić sensowne, ale też widowiskowe konkurencje. - Przygotować nagrody, które naprawdę będą warte rywalizacji. - Zaprosić do udziału firmy technologiczne, startupy oraz koła naukowe. = I oczywiście zorganizować to wspólnie z Czechami! Wiadomo, jak to u nas działa – to musi być klasyczne polskie pospolite ruszenie, bo inaczej takich rzeczy po prostu nie da się zrealizować. Ale prawda jest taka, że nie ma lepszego sposobu na promocję Polskiej Marki na świecie niż działanie na własną rękę. To my jesteśmy najlepszymi ambasadorami AI i technologii. Może uda się zaprosić Karola Hausmana, CEO Physical Intelligence (pi.website/), bo ich zespół tworzy obecnie najbardziej zaawansowane mózgi robotów, z których korzystają wszyscy. Nie ma co się oszukiwać, pierwsza edycja będzie pewnie jednym wielkim eksperymentem. Spodziewam się wielu wpadek organizacyjnych i jeszcze więcej widowiskowych "wypadków na torze”. Śmieszne filmiki z potykającymi się robotami mamy już zapewnione! No i oczywiście pojawią się też nasze własne pomyłki. A ludzie wołający do robotów “hop, hop, hop” to po prostu obowiązek! Ale na jedno czekam najbardziej. Wyobraźcie sobie: najnowsze algorytmy Reinforcement Learning (RL) próbują wymyślić zupełnie nowy sposób na krojenie cebuli. 🧅 Przecież nie mogłoby zabraknąć kategorii specjalnie dla „Polaków cebulaków”! To jak, działamy? Które firmy i instytucje dorzucą swoje trzy grosze i pomogą nam to zorganizować? Zróbmy to razem!
51
95
14
597
59,939
Franek Migaszewski retweeted
Kontrolowany, czy nie – rozłam w PiS-ie musiał się wydarzyć. Jest logiczną konsekwencją pewnego czerwcowego zwycięstwa. Już tłumaczę. I kilka innych rzeczy też. Zapraszam 👇
5
30
18
116
26,695
Franek Migaszewski retweeted
Był program europejskiego czolgu (MGCS) do którego Polski nie dopuścili. Kupiliśmy K2 i Abramsy (które już są), a z europejskiego czołgu, który już kosztował 1,5 mld euro nie ma nic. Następnie była tarcza antybalistyczna Europy zainicjowana przez Niemcy (ESSI) z 2022r z której właściwie nie ma nic. Stworzono też program europejskiego odpowiednika pocisków Tomahawk (ELSA), który może się zmaterializuje w 2029r, a rakiety byśmy dostali może po kolejnych 5 latach? Więc podpisaliśmy umowę i zaraz będziemy produkować Baraccudy od Andurila. Teraz mamy Antybalistyczną Koalicję Rakietową, w której są Włosi, Brytyjczycy, Francuzi, Ukraińcy, Niemcy i S-ka. Już widzę jak MBDA, Safran, Thales, Rheinmetal, Fire Point, Leonardo i Konsberg się dogadują, dzielą tajemnicami, równo rozkładają produkcję i zaczynają produkować rakiety tysiącami za 2 lata🤦‍♂️ Tymczasem Polska JUŻ jest JEDYNYM państwem w Europie, które ma zaprojektowany i zamówiony KOMPLEKSOWY WIELOWARSTWOWY SYSTEM OBRONY PRZECIWLOTNICZEJ w 3 warstwach (Wisła, Narew, Pilica+, San, Mieczniki z wyrzutniami rakiet CAMM), pod który mamy już SWOJE satelity, samoloty rozpoznawcze AWACS, zaraz okręty rozpoznawcze projektu DELFIN, własne radary, areostaty spięte pod jeden system IBCS i te komponenty cały czas są już w fazie dostaw. Także ponownie, nasi "realiści" z bożej łaski płaczą jakby te europejskie inicjatywy działały, a my moglibyśmy czekać 100 lat aż się Niemcy z Francuzami dogadają. Niech Pan Orzeł i Spółka od Bartosiaka napije się zimnej wody, bo z was tacy realiści jak z koziej d... trąbka.
no i stało sie: Dziewięć państw europejskich: Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, W. Brytania, Holandia zawiążą z Ukrainą koalicję w celu rozwijania zdolności antybalistycznych w Europie. Bez Polski!! jesteśmy na poziomie państw bałtyckich i jugosłowiańskich. a przecież wg moich oponentów, nie ma szans na sojusz Niemiec z Ukrainą, nie można Polski pominąć na wschodniej flance NATO, bo mamy Jasionkę, bo mamy sojusz z USA, bo mamy mieć stałą bazę amerykańską, bo nam Trump obiecał licencję na PAC3. W koalicji jest W. Brytania, której nie ma w UE, jest Hiszpania - straszny wróg USA. Nie ma Polski, która nie ma skończonej tarczy powietrznej i koledzy z Holandii muszą strącać rosyjskie drony rakietami za prawie milion zł. Pisałem, że w interesie Polski jest wspólne antyrakietowe centrum rozwojowe z udziałem Polski, Niemiec i Ukrainy (3 kraje, którym Trump obiecał licencję na PAC3). Rząd Polski nic w tej sprawie, jak zwykle, nie zrobił. Teraz Powstaje takie wielonarodowe centrum z Ukrainą w środku (bo Trump obiecał licencję). Moi oponenci piszą, że Ukraina to słbiutkie państwo, które nie ma strategii, które nam nie może poważnie zaszkodzić. Od kogo, kiedy i za ile będziemy kupować PAC3, których zapasik za darmo oddaliśmy Ukrainie w tym roku? Kto teraz będzie mógł dać gwarancje bezpieczeństwa wschodniej (a może i północnej) flance NATO? Bo nie my. Ukraina nas rozgrywa, jak dzieci. A nasza klasa polityczna walczy ze sobą. A koalicja rządząca ma nadal większe szanse na powtórne zwycięstwo. Pytanie, czy nasz Prezydent wskaże koncepcję strategii dla suwerenności Polski?
89
404
30
2,245
127,727
Franek Migaszewski retweeted
Żelazo za krew. Jak uratowaliśmy Polskę przed Putinem. ⤵️ 🟥Czas powiedzieć to sobie brutalnie szczerze - w kategoriach polskiego interesu narodowego i twardej Realpolitik: prowadziliśmy politykę asertywną i transakcyjną, i była to najbardziej opłacalna transakcja w historii polskiego bezpieczeństwa. 🟥Niektórzy zapewne oczekują, że będę się tłumaczył z wykazu sprzętu przekazanego Ukrainie na początku wojny. Nie będę. Jestem z niego dumny. Ta lista to polska polisa ubezpieczeniowa na życie. 🟥To rachunek za ocalenie polskiej krwi, naszej przyszłości. Każdy czołg, każda sztuka amunicji z tego wykazu to był pocisk, który zniszczył rosyjski potencjał daleko od naszych granic – zanim mógł zagrozić Polsce. Te decyzje zapadały w pierwszej, krytycznej fazie wojny, gdy Kijów mógł upaść, a Polska mogła stracić państwo buforowe. 🟥Kiedy patrzę na tę listę, widzę tysiące uratowanych istnień polskich żołnierzy. Widzę armię Putina zatrzymaną pod Kijowem, która – gdyby nie ten sprzęt – dziś mogłaby się szykować do ataku na Warszawę. Rosja stanęłaby na znacznie dłuższej granicy z Polską i mogłaby skoncentrować przeciw nam wielokrotnie większe siły. 🟥Kiedy Tusk i Europa chcieli wysyłać Putinowi kwiaty i wierzyła w dialog z nim, a Ukrainie 5 000 hełmów, my wysłaliśmy czołgi, żeby zbrodniarz Putin nie zrealizował swojego chorego marzenia – poszerzenia rosyjskiej strefy wpływów. 🟥Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu, którą tam posłaliśmy, bo ona kupiła wtedy Polsce najcenniejszy zasób – czas na zbrojenia i bezpieczeństwo naszych obywateli. A dzisiaj, zamiast płakać nad starymi czołgami, wzywam rząd: bierzcie się do roboty i zapełniajcie polskie magazyny supernowoczesnym, polskim sprzętem z programu #PoweredbyPoland! 🟥Nasza polityka wobec Ukrainy nie była „służeniem" komukolwiek. Była transakcją: żelazo za krew. Polisą, na którą było nas w końcu stać, dzięki uzdrowieniu polskich finansów publicznych przez rząd @pisorgpl. 🟥I nie pozwolę również, żeby ktokolwiek fałszował prawdę o naszej postawie wobec Zbrodni Wołyńskiej. Skrajną nieprawdą jest twierdzenie, prezydent @AndrzejDuda, prezes @OficjalnyJK bądź ja, nie poruszaliśmy kwestii Wołynia. 🟥Nie było praktycznie żadnej mojej poważnej rozmowy z premierem @Denys_Shmyhal czy prezydentem @ZelenskyyUa , podczas której nie stawiałbym sprawy jasno: musi być prawda, muszą być ekshumacje, musi być godny pochówek polskich ofiar. 🟥Gdyby nie konsekwentna praca mojego bliskiego współpracownika @michaldworczyk, ówczesnego prezesa @ipngovpl a dziś Prezydenta @NawrockiKn i twarda postawa całego naszego rządu, ekshumacje nie ruszyłyby z miejsca. 🟥To nie był gest dobrej woli strony ukraińskiej. To był efekt naszej presji, naszych rozmów i naszego konsekwentnego domagania się prawdy. 🟥Możecie nas krytykować. Możecie spierać się z naszymi decyzjami. Ale nie kłamcie, że milczeliśmy w sprawie Wołynia. Nie kłamcie, że oddaliśmy polską pamięć za polityczne gesty. To właśnie dzięki naszej twardej postawie sprawa ekshumacji wreszcie zaczęła się posuwać naprzód. 🟥Dwa zdania o gospodarce. Jednocześnie dbaliśmy o stabilną pozycję Polski na świecie. Nie mogliśmy dopuścić do obniżenia ratingu naszego kraju, utraty zaufania inwestorów ani pogorszenia oceny Polski na światowych rynkach. A stałoby się tak. Niechybnie, gdyby Ukraina upadła. 🟥Potwierdzeniem skuteczności tej polityki była ogłoszona w marcu 2022 roku inwestycja Google w Warszawie warta około 2,7 miliarda złotych. Amerykańskie wojska wzmacniały naszą flankę, a amerykański kapitał płynął nad Wisłę. To był realny dowód, że Polska pozostała w tamtym krytycznym momencie bezpiecznym, stabilnym i wiarygodnym państwem. Ukraina jako mur ogniowy ⤵️ 🟥Ukraina jest dla Polski państwem buforowym - strategiczną głębia bezpieczeństwa, która geopolitycznie się nam opłaca. Wiąże rosyjski potencjał ofensywny tysiąc kilometrów od naszej granicy. 🟥Spójrzmy na liczby. Granica Polski z Białorusią liczy 418 km, z obwodem królewieckim – 210 km, a odcinek rozgraniczający morze terytorialne z Federacją Rosyjską – kolejne 22 km. Razem daje to 650 km bezpośredniego sąsiedztwa z Rosją i jej sojusznikiem. Gdyby Ukraina – z granicą liczącą 535 km – nie utrzymała się przed naporem agresora, Polska musiałaby bronić łącznie niemal 1200 km granicy. To o sto kilometrów więcej niż liczy dziś cała linia frontu na Ukrainie. 🟥Rosja była i jest dla nas zagrożeniem. Takie są fakty. Stale to udowadnia swoimi działaniami. Jeżeli ktoś dziś przekonuje, że Rosja nam nie zagraża, to są tylko dwie możliwości: albo jest całkowicie zatruty rosyjską propagandą, albo gdzieś na Łubiance leży jego teczka. Nie wiem, co jest gorsze. 🟥Putin już zaatakował Polskę. Nie czołgami, ale metodami wojny hybrydowej. Wspólnie z reżimem Łukaszenki wykorzystuje nielegalnych migrantów jako broń przeciwko polskiej granicy, naszym funkcjonariuszom i bezpieczeństwu państwa. Przypominam, że jeden z naszych żołnierzy poniósł śmierć na granicy, broniąc Polskiej ziemi. 🟥Wszystkim politykom, którzy twierdzą, że Rosja nam nie zagraża, proponuję prosty test: niech przyjmą do swoich domów nielegalnych migrantów sprowadzanych na granicę polsko-białoruską przez rosyjskie i białoruskie służby. Jeżeli według nich nie jest to atak, lecz gest dobrej woli Putina, to niech pan Grzegorz Braun i inni przyjmą ten „rosyjski prezent” pod własny dach – wspólnie z lewicowymi aktywistkami. 🟥Od 2022 roku wojna wiąże rosyjskie siły, dając państwom wschodniej flanki @NATO czas na własne zbrojenia. Przez cały ten okres Rosja wyzbywa się sprzętu i zasobów ludzkich – giną jej żołnierze, niszczone są jej czołgi i samoloty. 🟥Upadek Ukrainy i jej podporządkowanie Kremlowi oznaczałoby radykalne przesunięcie stref wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Rosja zyskałaby ogromny potencjał terytorialny, gospodarczy i polityczny, a zwycięstwo nad Kijowem stałoby się dla moskiewskich elit silnym bodźcem do dalszej ekspansji. 🟥Polska utraciłaby kluczową głębię strategiczną, stając się państwem przytulonym do agresywnego imperium świeżo po wygranej wojnie – zmuszonym do permanentnego funkcjonowania w stanie podwyższonego zagrożenia militarnego, z granicą wschodnią przekształconą w zmilitaryzowaną linię stałej konfrontacji. Przekonanie Kremla o słabości determinacji Zachodu oznaczałoby też coraz śmielsze testowanie spójności NATO i granic użycia Artykułu 5. – operacjami hybrydowymi lub incydentami zbrojnymi na terytorium NATO. 🟥Co więcej, szybki upadek Ukrainy oznaczałby, że rosyjska armia nie poniosłaby strat demograficznych, gospodarczych i sprzętowych porównywalnych z tymi, jakie generuje przewlekła wojna pozycyjna. Oszczędzone zasoby pancerne i lotnicze byłyby gotowe do dyslokacji wzdłuż granic z Polską, zmuszając nas do gwałtownego zwiększenia wydatków na obronność kosztem reszty gospodarki. Do tego doszłaby bezprecedensowa fala uchodźców, większa niż ta z 2022 roku, oraz przejęcie przez Rosję kontroli nad ukraińskim sektorem rolnym i surowcowym – potężne narzędzie szantażu ekonomicznego wobec Unii Europejskiej, Bliskiego Wschodu i Afryki. Usłyszeć, jak bije zegar historii ⤵️ 🟥Wyobraźcie sobie, że płonie dom waszego sąsiada, a silny wiatr wieje prosto na wasz drewniany dom. Co robicie? Zamykacie się w środku, licząc, że ogień sam zgaśnie? Nie! Bierzecie wszystkie wiadra, węże i wodę, jaką macie, i rzucacie w ten pożar tam, u sąsiada – bo wiecie, że gdy spłonie jego dom, wy będziecie następni. 🟥W 2022 roku wiatr wiał prosto na Polskę. Kijów był okrążony z trzech stron, a część zachodnich przywódców mówiła nam, że Ukrainy już nie ma i że Kijów padnie za dwa tygodnie. Rosyjskie czołgi mogły w każdej chwili stanąć w Dorohusku i Przemyślu. Rzuciliśmy wtedy w ten pożar nasze stare, poradzieckie czołgi, żeby zdusić ogień jak najdalej od naszych granic – i kupić Polsce bezcenny czas. 🟥Sprzęt, który przekazaliśmy wówczas, był w większości technologicznie przestarzały i tak czy inaczej przewidziany do wycofania w ramach modernizacji armii– zastępowania T-72 przez Abramsy czy K2. 🟥To także kwestia malejącej krańcowej użyteczności pomocy. Na początku wojny każda dostawa miała ogromne znaczenie operacyjne – każdy czołg czy zestaw przeciwlotniczy mógł zaważyć na obronie konkretnego miasta, bo front był płynny, a Ukraina osamotniona. W warunkach dzisiejszej wojny pozycyjnej dodatkowy sprzęt ma mniejszy wpływ na przebieg działań. 🟥Dziś wojna jest inna – drony i rakiety latają nad naszymi głowami. Oddanie Ukrainie elementów systemów Patriot, które bronią polskiego nieba, oznacza oddanie naszego piorunochronu. Pocisków PAC-3 MSE obecnie nie da się kupić. To jest towar głęboko deficytowy, kluczowy strategicznie. Na pozbywanie się go nie ma i nie będzie mojej zgody. 🟥To sytuacja bez porównania z poprzednimi transakcjami. Kto zestawia te dwa okresy ze sobą jest zwykłym manipulatorem. Nie sposób zestawić uszczuplania najnowocześniejszego dostępnego systemu obrony powietrznej z, dajmy na to, przekazaniem Leopardów, takich modeli jakich nie produkuje się od 1992 roku – przestano je produkować ok. 7 miesięcy po tym jak Ukraina uzyskała niepodległość. 🟥Polityka to nie jest zdjęcie – to film. W 2022 roku na zegarze historii była za pięć dwunasta: albo Ukraina padnie i Putin z całą potęgą stanie na granicy z Polską, albo zrobimy z niej bufor bezpieczeństwa. Dziś, w 2026 roku, zegar bije inaczej. Wojna dynamiczna zamieniła się w pozycyjną, a to daje szersze pole do negocjacji. 🟥Mamy dziś czas, by powiedzieć twarde „nie" roszczeniom, które szkodzą polskim rolnikom czy przewoźnikom, albo godzą w pamięć ofiar Wołynia. Mamy czas, by oczekiwać konkretów i ich realizacji. Kto tego nie rozumie, kto miesza rok 2022 z rokiem 2026, zachowuje się jak człowiek, który w środku upalnego lata zakłada kożuch, bo pamięta, że w grudniu było mu zimno. Wtedy ratowaliśmy Europę Środkową przed upadkiem. Dziś budujemy Twierdzę Polska. To dwa różne etapy tej samej wojny. Transakcja stulecia ⤵️ 🟥Użyliśmy Ukrainy jako bufora i żywej tarczy – i mówię to bez cienia zażenowania, bo to była najtwardsza, najbardziej brutalna polska racja stanu od dekad. Zrobiliśmy deal, o którym polscy królowie mogli tylko pomarzyć. 🟥Zrealizowaliśmy marzenie Piłsudskiego – odepchnęliśmy śmiertelnego wroga od naszych granic cudzymi rękami. Pierwszy raz od setek lat to nie my musieliśmy krwawić za wolność – ktoś inny kupił nam czas. Jeśli ruskie pachołki uważają, że lepiej było trzymać ten sprzęt w magazynach albo w muzeach, to oni są zdrajcami polskiego interesu narodowego. Gdyby w 2022 roku posłuchano ich rad, dziś nie dyskutowalibyśmy w Sejmie o cenach prądu, tylko nasłuchiwali huku rosyjskiej artylerii w Lublinie. 🟥To była bardzo dobra „inwestycja”, dokonana po to, by żaden polski ojciec i polski syn nie musiał dziś zakładać munduru i ginąć na wschodniej granicy. Oddając stary, postsowiecki sprzęt, zrobiliśmy miejsce na najnowocześniejsze uzbrojenie: Abramsy, K2, HIMARS-y, F-35. Czas, który Ukraińcy kupili dla Europy, my jako jedyni w pełni wykorzystaliśmy na transformację naszej armii, przeznaczając na obronność 4% PKB i pozostawiając kolejnemu rządowi budżet pełen środków na zbrojenia. 🟥Trzeba otwarcie i uczciwie powiedzieć, że nic z tego wszystkiego by nie wyszło, gdyby nie prosty fakt, że Polska w końcu miała pieniądze. A miała je, ponieważ dokonaliśmy gruntownej naprawy finansów publicznych. 🟥Wracając do sprzętu, który trafił z Polski na Ukrainę – nie mówimy tu wyłącznie o darowiznach. W latach 2022–2023 Ukraina kupiła w Polsce sprzęt wojskowy o łącznej wartości 2,216 mld euro. To są konkretne pieniądze, które trafiają do Polski. Nasz przemysł zbrojeniowy przeżywa dziś największy boom od czasów PRL. Krab, Piorun, Rak, Rosomak stały się markami eksportowymi dzięki sukcesom odnotowanym na polu walki. Nasza pomoc dla Ukrainy była jednocześnie największą kampanią reklamową polskiej broni w historii – przełożyła się na nowe linie produkcyjne, wzrost zatrudnienia, inwestycje technologiczne i eksport. 🟥Polska stała się przy tym hubem produkcyjnym dla Zachodu: USA, Korea Południowa i Wielka Brytania traktują nas dziś jako centrum serwisowe i produkcyjne komponentów ich najnowszych systemów. 🟥To wszystko nie wyklucza się z dbaniem o to, aby polityka wobec Ukrainy była stale polityką asertywną – taką, jaką prowadził rząd Prawa i Sprawiedliwości. Przykładem niech będzie wprowadzone 15 kwietnia 2023 roku embargo na ukraińskie artykuły rolne, w obronie polskiego rynku, niezależnie od nacisków instytucji unijnych. Gdy embargo wygasło w połowie września 2023 roku, mimo nacisków Unii Europejskiej i samej Ukrainy, natychmiast nasz rząd wprowadził kolejne. Konkluzja ⤵️ 🟥Nie byliśmy sługami Ukrainy. Nie służyliśmy Ukrainie. Służyliśmy Polsce. Bo mamy Polskie obowiązki. Dlatego wsparcie Ukrainy w 2022 traktowałem I traktuję jako element polskiej doktryny bezpieczeństwa, a nie akcję charytatywną dla ukraińskich elit. 🟥W 2022 roku zatrzymywaliśmy Rosję jak najdalej od naszych domów. Dziś naszym obowiązkiem jest odbudować zapasy, bronić polskiego nieba i prowadzić wobec Kijowa politykę asertywną i opartą na wzajemności. 🇵🇱
589
562
84
1,836
175,693
Franek Migaszewski retweeted
3 lipca 1879 w Warszawie rodzi się człowiek, którego jedna myśl wpłynie na psychologię, marketing i sposób, w jaki rozumiemy język. Alfred Władysław Augustyn Korzybski, Pochodzi z zamożnej rodziny szlacheckiej, dzieciństwo i wczesną młodość spędza w rodzinnej posiadłości Korzybie niedaleko Warszawy. Korzybscy od pokoleń kładą duży nacisk na naukę i wyższe wykształcenie. Z rodziny wywodzi się wielu naukowców, szczególnie inżynierów i matematyków. Alfred biegle posługuje się czterema językami: polskim, rosyjskim oraz francuskim i niemieckim i studiuje inżynierię na Politechnice Warszawskiej. Jego życie zapowiada się spokojnie, ale konflikt z władzami carskimi zmusza go do opuszczenia kraju. 🧵
4
39
3
195
11,650
A z Pomnikiem Braterstwa Broni (Czterech Śpiących) było tak... Kiedy budowano Metro po prawej stronie Wisły zastanawiano się co zrobić z Pomnikiem Czterech Śpiących, który stał na trasie budowanej II linii metra. Pozostawienia Pomnika domagała się znajdująca się w Warszawie w koalicji z Platformą lewica. Postanowiono więc go przesunąć o około 100 m. w pobliże budynków Targowa 81 i Cyryla i Metodego 1. Zdemontowane figury i cokół odstawiono do magazynu, a następnie wylano fundamenty (które są do dzisiaj) w pobliżu w/w budynków. Spowodowało to reakcję mieszkańców, którzy wraz ze Ś.P. Hubertem Kossowskim założyli Społeczny Komitet NIE dla Czterech Śpiących. Komitet zbierał podpisy i koordynował wysyłanie protestów m.in do Prezydenta Komorowskiego, do Premiera Tuska, do Ministra Kultury itp. Protestów przeciwko nowej lokalizacji Pomnika było tyle, że nie sposób było tego nie zauważyć. Ostatecznie trafiły one do Ministerstwa Kultury na biurko jednego z urzędników. Urzędnik ów znał się ze mną z czasów studiów, a że w pismach i protestach przewijało się moje nazwisko, jako Radnego Dzielnicy Praga Północ, to do mnie zadzwonił i się zapytał, czy my chcemy rzeczywiście pozbyć się tej pozostałości po Sowietach, czy tylko robić wokół tej sprawy szum. Odpowiedziałem, że nie chcemy tego Pomnika ze względów historycznych i architektonicznych. Urzędnik ów przygotował pismo dla ówczesnego Sekretarza Rady Pamięci Walk i Męczeństwa z odpowiednią propozycją i stwierdził, że najprawdopodobniej zostanie to podpisane bez czytania, a jak będzie podpisane, to i Przewodniczący Rady też się zgodzi bez czytania. I rzeczywiście tak się stało. Potem informacja trafiła do Ś.P. Olgi Johann, która zgodę Rady Pamięci Walk i Męczeństwa wykorzystała w rozmowach z władzami miasta. Powiedziała do nich, że chyba nie będą niczego robili wbrew takiemu autorytetowi, jak Przewodniczący Rady Pamięci Walk i Męczeństwa. Władze Warszawy początkowo niedowierzały, ale po informacji z Ministerstwa Kultury już z pełną wiedzą, zgodziły się na to, aby Pomnik nie wrócił na pl.Wileński. Po wszystkim jedna Pani z Komitetu NIE dla Czterech Śpiących chciała podziękować Przewodniczącemu Rady Pamięci Walk i Męczeństwa (kiedy jeszcze żył). Spotkała go na targach książki i wyraziła uznanie dla jego odważnej decyzji, ale spojrzał na nią ze zdziwieniem i kompletnie nie wiedział, o co jej chodzi. P.S. Cześć i chwała bezimiennemu Urzędnikowi!!!
12
73
2
265
10,163
Franek Migaszewski retweeted
People were hacked to death with axes, burned alive, and murdered specifically because they were Polish. The Polish parliament has repeatedly classified the atrocities as genocide. Yet somehow we are supposed to pretend this is merely a misunderstanding.
257
2,490
134
7,162
190,768
Franek Migaszewski retweeted
Szanuję zdanie Pana Krzysztofa Wojczala, choć nie zawsze się z nim zgadzam. Jego przywiązanie do budowy samodzielnych, ofensywnych zdolności Sił Zbrojnych RP jest godne uznania. Jednak opublikowana na jego portalu krytyczna analiza koncepcji Armii Nowego Wzoru zawiera szereg uproszczeń, wynikających głównie z oceniania koncepcji z 2021 roku przez pryzmat realiów pełnoskalowej wojny na Ukrainie oraz z pominięcia ówczesnego, sojuszniczego paradygmatu obrony. Poniżej, punkt po punkcie, merytoryczne odniesienie do postawionych tam tez. 1. ANW jako koncepcja "pomocnicza" i "2 tygodnie walki" To nie był błąd czy słabość koncepcji. To była jej cecha, wynikająca wprost z ówczesnych planów sojuszniczych. W 2021 roku cała strategia obrony flanki wschodniej NATO opierała się na odstraszaniu i mechanizmie wzmocnienia. Rolą Polski, jako państwa frontowego, było przyjęcie pierwszego uderzenia, spowolnienie przeciwnika i utrzymanie kluczowych węzłów logistycznych (porty, lotniska) do czasu przybycia głównych sił sojuszniczych. Mówienie, że to "uzależniało Polskę od sojuszników", jest niezrozumieniem fundamentu naszego bezpieczeństwa. Alternatywą byłoby ogłoszenie budowy armii zdolnej do samodzielnej, totalnej wojny z Rosją. To, przy limitach 2% PKB, było fikcją. ANW była zatem racjonalną odpowiedzią na ograniczone zasoby i obowiązujące plany NATO, a nie oznaką czyjejś złej woli. 2. Rzekome pominięcie lotnictwa, marynarki i "bańki antydostępowe" To poważne uproszczenie. ANW nie postulowała likwidacji Sił Powietrznych czy Marynarki Wojennej. Postulowała zmianę priorytetów w ramach ograniczonego budżetu, biorąc pod uwagę ówczesną ocenę rosyjskich zdolności A2/AD wokół Obwodu Królewieckiego. W 2021 roku dominowała analiza, że w razie konfliktu o ograniczonej skali (np. kryzys suwalski) rosyjskie systemy rakietowe w Bałtyjsku uczynią Morze Bałtyckie niezwykle trudnym do operowania dla dużych okrętów nawodnych, a próby przełamywania zintegrowanej obrony powietrznej lotnictwem będą ryzykowne i kosztowne. W tym kontekście koncepcja inwestowania w mobilne systemy lądowe (artyleria rakietowa, systemy minowania narzutowego, amunicja krążąca) jako środek do kreowania własnych "baniek" nie była oderwana od rzeczywistości. Była próbą asymetrycznej odpowiedzi. Co więcej, warto dodać kontekst geopolityczny, który całkowicie zmienił się po 2022 roku. W 2021 roku Finlandia i Szwecja formalnie pozostawały poza NATO, często wręcz demonstracyjnie odżegnując się od członkostwa. Analiza ANW była tworzona w świecie, gdzie północna flanka Sojuszu była strategicznie niekompletna, a Bałtyk łatwiejszy do izolowania. Dziś, po akcesji obu państw, Morze Bałtyckie stało się de facto "jeziorem NATO", co fundamentalnie zmienia kalkulacje dla działań morskich i powietrznych. Krytykowanie koncepcji z 2021 roku za to, że nie przewidziała w pełni tej radykalnej zmiany, jest po prostu ahistoryczne. 3. Potencjał do blokady Obwodu Królewieckiego Krytyka pomija, że ANW lobbowała za wzmocnieniem sił rakietowych. Program Miecznik, w wersji uderzeniowej z pociskami NSM, a także pozyskanie systemów Homar, wpisywały się idealnie w koncepcję tworzenia mobilnych, trudnych do wykrycia systemów zdolnych do rażenia celów na terenie całej enklawy i blokowania portów. Nie lobbowano za osłabieniem SP i MW "jako mało istotnych", ale za przeznaczeniem ograniczonych środków na systemy dające największy efekt odstraszania i rażenia w pierwszej fazie kryzysu. W scenariuszu sojuszniczym, do pełnej blokady morskiej i tak konieczna byłaby obecność flot USA i Royal Navy. ANW szukała polskiej, unikatowej "niszy" w tym systemie – i widziała ją w rakietach, nie w fregatach. I tu dochodzimy do kluczowej kwestii dynamicznej natury analizy strategicznej. Geopolityka i strategia to nie arytmetyka – to proces ciągłej, nierzadko prowadzonej w czasie rzeczywistym, rewizji założeń w reakcji na zmieniającą się sytuację. Tylko głupiec pozostawałby sztywno przy swoich pierwotnych tezach, widząc fundamentalne zmiany uwarunkowań. Czyż Jacek Bartosiak, jeden z autorów ANW, nie jest dziś jednym z najgłośniejszych orędowników stworzenia realnych narzędzi do blokady Królewca? Mówi o tym wprost, postulując systemy rozpoznania i rażenia, które w nowej sytuacji (akcesja Szwecji i Finlandii!) czynią tę koncepcję realniejszą i bardziej samodzielną niż kiedykolwiek. To dowód ewolucji myśli, a nie jej sprzeczności. W 2021 roku priorytetem było przetrwanie kryzysu, dziś – kreowanie sytuacji strategicznej na naszych warunkach. To nie błąd, to kwintesencja odpowiedzialnej strategii. 4. Spieszenie Sił Aeromobilnych – nie utrata, a redefinicja mobilności To jeden z najbardziej karykaturalnie przedstawianych punktów. Teza, że dwie najlepsze brygady "straciłyby strategiczną mobilność", jest fałszywa. ANW postulowała użycie tych sił jako szybkiego, elitarnego odwodu przeciwdesantowego na newralgicznych odcinkach, np. na Przesmyku Suwalskim. W warunkach, gdy przeciwnik ma przewagę w powietrzu, desant śmigłowcowy na dużą skalę jest operacją skrajnie ryzykowną. Spieszenie – czyli użycie tych świetnie wyszkolonych jednostek jako piechoty zmotoryzowanej, zdolnej do szybkiego przemieszczania się i zajmowania kluczowych punktów terenowych – było racjonalną odpowiedzią na zagrożenie ze strony rosyjskich wojsk powietrznodesantowych (WDW). Nie odbierało im to mobilności, a definiowało ich podstawowe zadanie w pierwszej, najbardziej chaotycznej fazie konfliktu. 5. Schrony dla czołgów i obrona w głębi – analogia do Ukrainy jest druzgocąca dla krytyków Przedstawianie koncepcji rozproszonych punktów oporu i schronów jako absurdalnego "wycofania się i pochowania czołgów" jest manipulacją. Wojna na Ukrainie w pełni potwierdziła tę logikę. To właśnie rozproszenie, maskowanie i trwałe fortyfikacje polowe pozwoliły ukraińskim brygadom przetrwać pierwsze, miażdżące uderzenia rosyjskiej artylerii i lotnictwa, a następnie prowadzić skuteczne działania opóźniające i kontratakować. Koncepcja prowadzenia "wojny dronowej" i atakowania linii zaopatrzeniowych przeciwnika na własnym terytorium również znalazła pełne potwierdzenie. To tanie drony FPV i amunicja krążąca masowo niszczyły rosyjską logistykę na Zaporożu i w Donbasie, a nie tylko drogie systemy uderzeniowe. ANW nie zakładała, że wróg "sam się wycofa po kilku dniach". Zakładała, że zadanie mu katastrofalnych strat w logistyce jest jedyną realną drogą do zatrzymania jego natarcia na tyle długo, by przyszło wsparcie sojuszników. To różnica fundamentalna. 6. Głębokie uderzenia – ahistoryczny zarzut wobec zmiany paradygmatu po 2022 roku To kluczowy punkt, gdzie widać zmianę paradygmatu. W 2021 roku pozyskanie pocisków JASSM o zasięgu ~900 km było traktowane jako zdolność do głębokiego rażenia operacyjnego. Oficjalna myśl wojskowa w Polsce nie rozważała wtedy regularnych uderzeń na skalę strategiczną w głębi Rosji jako podstawy doktryny. ANW skupiała się na realnym problemie – jak sparaliżować logistykę przeciwnika w pasie do 200-300 km za linią frontu, gdzie przegrywa się bitwy. Dziś, po traumatycznych doświadczeniach Ukrainy, Polska całkowicie słusznie buduje zdolności uderzeniowe na odległość ponad 1000 km. Ale doktryna SZ RP i plany modernizacyjne w tym zakresie są produktem lekcji z lat 2022-2024. Krytykowanie ANW za to, że w 2021 roku nie przewidziała priorytetu, który sam Sztab Generalny przyjął jako główny dopiero po wybuchu pełnoskalowej wojny, jest historycznym prezentyzmem, a nie rzetelną oceną. 7. Obrona przeciwrakietowa – fałszywa alternatywa "Patriot albo nic" Przedstawianie krytyki zakupu Patriotów jako "zgody na przyjmowanie rakiet na klatę" jest najpoważniejszym nadużyciem. ANW nie negowała potrzeby obrony powietrznej. Wskazywała jedynie na brutalną prawdę: przy ówczesnym budżecie nie stać nas było na system, który ochroni całe terytorium. Dwie baterie Patriot w pierwszej fazie Wisły dawały obronę punktową, głównie Warszawy. ANW postulowała więc budowę tzw. odporności rozproszonej – inwestowanie w redundancję systemów, maskowanie i fortyfikowanie krytycznej infrastruktury, by była ona zdolna do działania pomimo trafień. To nie jest "przyjmowanie na klatę". To jest dokładnie ta sama filozofia, którą z powodzeniem stosuje Ukraina – zamiast budować niemożliwą do zbudowania kopułę nad całym krajem, inwestuje się w setki zapasowych transformatorów i mobilne warsztaty naprawcze. ANW mówiła o odporności systemu, krytycy mówili wyłącznie o wydawaniu pieniędzy na kolejne baterie, ignorując fakt, że pełna tarcza była wtedy poza zasięgiem. Podsumowanie: Historia zatacza koło Merytoryczne przeanalizowanie tych zarzutów prowadzi do ciekawej konkluzji. Wiele z krytykowanych w 2021 roku tez Armii Nowego Wzoru znajduje dziś swoje nieoczekiwane potwierdzenie, często w wypowiedziach tych samych analityków, którzy skupiali się wcześniej na "legacy systems" i masowych, drogich zakupach. Dziś powszechnie mówi się o: · masowości i prostocie dronów jako kluczu do pola walki (co wyśmiewano jako "drony w plecakach"), · fortyfikacjach i rozproszeniu jako jedynym ratunku przed rosyjską artylerią (co karykaturalnie nazywano "schronami dla czołgów i wycofaniem się 120 km"), · odporności systemów krytycznych, a nie tylko kupowaniu kolejnych baterii Patriot (co przekręcono na "przyjmowanie rakiet na klatę"), · oraz kluczowej potrzebie posiadania narzędzi do blokady Królewca, czego ANW była intelektualnym prekursorem, a co dziś, w zmienionych warunkach, jest postulowane coraz głośniej i z konkretnymi narzędziami. To, co było przedstawiane jako słabość i kapitulacja, okazało się być trzeźwą kalkulacją możliwości i ograniczeń, zarówno finansowych, jak i sojuszniczych. To prowadzi do wniosku, który wykracza poza sam spór o ANW. Bezpieczeństwo Polski to temat zbyt poważny, by opierać się na jednej szkole myślenia, czy to wyłącznie na wizji "legacy systems", czy tylko na wizji "armii nowego wzoru". Potrzebujemy i jednego, i drugiego głosu. Mimo wszystko, zarówno pan Krzysztof Wojczal, jak i środowisko Strategy & Future grają – choć często z innych pozycji i w innym stylu – do jednej bramki. Zależy nam wszystkim na bezpieczeństwie Polski. Głosy krytyczne są potrzebne, zmuszają do weryfikacji założeń i podnoszą poziom debaty. Dziś, z perspektywy 2024 roku, widać wyraźnie, że wiele wątków z tych dwóch, pozornie odległych światów, zaczyna się zazębiać, tworząc pełniejszy obraz tego, jak powinna wyglądać skuteczna obrona. I to jest chyba największa wartość tej całej, często burzliwej, dyskusji.
Wiralem jest przede wszystkim to, że propozycja Armii Nowego Wzoru była koncepcją małej, zawodowej armii - de facto - pomocniczej, która miała wytrzymać 2 tygodnie walki do czasu przyjścia z pomocą sojuszników. I to było powiedziane wprost przez jej autora w czasie wielogodzinnej prezentacji. Z jednej strony mówiono, że SZ RP potrzebują autonomii, z drugiej zaproponowano kompletnie uzależnioną od pomocy sojuszniczej koncepcję armii. Ignorując potrzebę uderzeń na głębokie zaplecze Rosji, którą to kompetencję tak krytykowani przez Jacka Bartosiaka wojskowi wdrażają od lat (Homar-A, Homar-K, JASMM-ER i aktualne założenie uderzeń ponad 1000km). 1⃣ ANW była koncepcją głębokiej defensywy, bez określonej roli lotnictwa i marynarki wojennej. Wynikało to z przekonania o szczelności "baniek antydostępowych" i prowadziło do błędnych wniosków, że bylibyśmy w stanie bronić naszej przestrzeni powietrznej i morskiej tylko systemami lądowymi. Jednocześnie założono, że Rosjanie także stworzyliby te bańki, a więc próba ich przebijania lotnictwem byłaby bezcelowa. Co wszystko w rzeczywistości całkowicie uzależniłoby Polskę - w czasie wojny, ale i na czas przedwojnia - od pomocy ze strony sojuszniczych flot powietrznych i morskich. 2⃣W koncepcji ANW kompletnie pominięto potrzebę wywierania samodzielnej presji na Obwód Królewiecki (samo hasło się nie liczy, chodzi o propozycję stworzenia realnych narzędzi). Nie przewidziano odpowiedniego potencjału do stworzenia blokady tej enklawy. Nie lobbowano ani za wzmocnieniem Marynarki Wojennej, Sił Powietrznych - ba - nie lobbowano za wzmocnieniem sił rakietowych (za wyjątkiem MJR). Przeciwnie, lobbowano za osłabieniem SP i MW jako mało istotnych. 3⃣Siły Aeromobilne - łatwe do szybkiego przerzucenia (np. na Litwę, na Przesmyk Suwalski) - proponowano... spieszyć. A więc dwie nasze najlepsze brygady lekkiej piechoty straciłyby strategiczną mobilność, jako narzędzie polityczne i wojskowego wsparcia. W konsekwencji to inni musieliby reagować tam, gdzie my byśmy nie potrafili. 4⃣Wg koncepcji ANW, Wojsko Polskie miało się wycofać 120 km w głąb własnego terytorium, gdzie miały powstać schrony dla... czołgów. Proponowano wojnę dronową głęboko na naszym terytorium - jak na Ukrainie - przy założeniu, że przeciwnik po kilku dniach się podda i wycofa, z uwagi na ataki na linie zaopatrzeniowe. Nie przewidziano żadnych rezerw, gdyby tak się nie stało, co znów uzależniało nas od pomocy sojuszników, w nadziei, że wysłaliby dość piechoty i sprzętu do kontynuacji wojny. 5⃣ Autorzy ANW domniemywali, że po skutecznej walce w głębi Polski, po zadaniu Rosjanom wysokich strat, ci uznaliby porażkę i by się sami wycofali z łatwo zajętego terytorium. Tego rodzaju błędne założenie sprawiałoby, że Polska byłaby uzależniona od politycznej woli i determinacji sojuszników, którzy musieliby odbijać łatwo oddane przez nas terytorium. Albo i nie... 6⃣ ANW kompletnie pomijała kwestię potencjału do głębokich uderzeń na terytorium wroga. Przeciwnie, wpuszczenie przeciwnika na 120km w głąb Polski utrudniałoby atakowanie rosyjskiego zaplecza. Walka z "zapleczem" i logistyką wroga miała odbywać się głównie na naszym terytorium (przy pomocy tanich dronów z plecaka) i być prowadzona na potrzeby walki w skali taktycznej... Tymczasem SZ RP od lat zwiększają swoje możliwości do głębokich uderzeń w skali operacyjnej. Artyleria rakietowa, pociski JASMM dla lotnictwa. To już mamy. Jednak Sztab chce pozyskać zdolność do rażenia powyżej 1000km w głębi Rosji (skala strategiczna). To Wojsko wpadło na ten pomysł lata temu, a Jacek Bartosiak dziś mówi, że idziemy z złym kierunku, ponieważ nie mamy takich zdolności... 7⃣ Krytykowano zakup drogich Patriotów i przekonywano, że nie należy realizować drugiej fazy Wisły. Bo uderzenia rakietowe można "przyjmować na klatę" (nie rozumiano pojęcia odporności państwa i wpływu utraty infrastruktury krytycznej - gazowej, naftowo-paliwowej, elektrycznej, energetycznej etc. na możliwość stawiania oporu). Co w konsekwencji uzależniłoby Polskę od pomocy sojuszników w zakresie obrony przeciwrakietowej. Taki jest kontekst krytyki SZ RP przez środowisko S&F. To co należało robić w 2021 to przekonywanie polityków, że należy podwoić wydatki na zbrojenia, bo potrzeba nam znacznie większej armii. Bo tak robią państwa, gdy nadchodzi zagrożenie. Zamiast tego założono, że da się odstraszyć Rosjan lub z nimi wygrać przy kosztach rzędu 2%PKB i bieda małej armii bez odpowiednio silnego lotnictwa, marynarki wojennej, obrony przeciwrakietowej, sił pancerno-zmechanizowanych, śmigłowców, artylerii czy całego systemu rezerw osobowych. Głównym pomysłem na zwycięstwo (w sumie nie sprecyzowano co miałoby nim być?) były drony w plecakach (nie, nie przewidziano droższych, większych dronów uderzających na infrastrukturę energetyczną Rosji - bo przecież rosyjskie A2AD by na to nie pozwoliło...). Najbardziej w tym wszystkim dziwne jest to, że Jacek Bartosiak - który od kilkunastu lat mówi, że na Amerykanach nie można polegać (tu jest konsekwentny) - publicznie przyznał, że pojechał do USA w celu nakłonienia Amerykanów by ci zmusili polski rząd do wdrożenia koncepcji ANW... Tej samej, która zakładała amerykańską pomoc najpóźniej po 2 tygodniach... Jak źle trzeba życzyć polskiej armii, by być przekonanym, że nie otrzyma pomocy sojuszniczej, po czym stworzyć i lobbować koncepcję uzależniającą Polskę od pomocy sojuszników? Wyliczanka mogłaby być dużo dłuższa, dla chętnych 80 stron krytyki ANW, która wdrożona, stworzyłaby z Polski państwo kompletnie zależne i bezbronne. krzysztofwojczal.pl/analizy/…
21
28
3
220
59,351
Wypowiedź @SlawomirMentzen na temat szefa Sztabu Generalnego generała @wieslawkukula nie tylko jest obraźliwa, ale jest niezgodna z prawdą. Rozmawiałem wielokrotnie z szefem @SztabGenWP i wraz z innymi posłami Konfederacji uczestniczyłem w poselskiej wizytacji Sztabu Generalnego i nie mam wątpliwości, że i u gen. Kukuły i wśród innych oficerów stojących na czele naszej armii jest zrozumienie zagadnień ekonomii wojny i wyzwań związanych z obroną przed dronami, a także że jest to odpowiedzialny, roztropny i doświadczony dowódca. Zrozumienie wyzwań ekonomii wojny z udziałem dronów jest już także w coraz większym stopniu w MON, czego wyrazem jest uruchamianie programu SAN oraz uformowanie Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia. Nasza krytyka jest potrzebna, ale nie powinna szukać łatwej i fałszywej polaryzacji, lecz mieć charakter właściwy dla stylu, który afirmujemy w Konfederacji — stylu merytorycznej opozycji. Na krytykę zasługuje więc przede wszystkim MON i zbyt późne podejmowanie różnych decyzji, niedostateczne efekty, zbyt rozwlekłe przygotowywania do zmian, niedostatecznie dynamiczne reformowanie Sił Zbrojnych, w niektórzy przypadkach dyskusyjne lub chybione decyzje zakupowe i — tu Sławomir Mentzen ma pełną rację — brak sprawdzania zdolności mobilizacyjnych Sił Zbrojnych. Odpowiedzialność za ogromną większość błędów i zaniedbań spoczywa według mojej wiedzy na politykach, a nie na generałach. Oficerowie widzą co się dzieje, ale będąc żołnierzami nie mogą włączyć się do debaty politycznej i krytykować MON. Nie przedstawiajmy naszych dowódców jako idiotów nie rozumiejących podstawowych wyzwań, bo jest to nieprawdziwe. Warto odnotować, że wzywania związane z ekonomią obrony przed dronami (oraz rakietami manewrującymi i balistycznymi) są od dłuższego czasu przedmiotem otwartej i zamkniętej rozmowy w obrębie Sił Zbrojnych i elit politycznych oraz eksperckich, także w gremiach w których jako posłowie i liderzy uczestniczymy. Pytanie nie brzmi „czy”, ale „jak”, „czym”, „kiedy” i „za ile”. Nasz krytyczny głos w tych sprawach jest potrzebny, ale musi mieć konstruktywny charakter. Jestem przekonany, że wypowiedź @SlawomirMentzen wynikała z dobrych intencji, ale jeśli chodzi o wiedzę i kompetencje szefa SG @SlawomirMentzen został źle poinformowany przez doradców, a jeśli chodzi o wypowiedź generała to po prostu błędnie ją zrozumiał. Wyrażenie troski o życie każdego obywatela przez najważniejszego dowódcę nie musi oznaczać zanegowania zasad ekonomii przygotowań obronnych państwa. Ta wypowiedź była dwuznaczna, patetyczna i pewnie niepotrzebna, ale słuchajmy siebie nawzajem z dobrą wolą! Przy okazji odniesienia do tej tematyki zachęcam do śledzenia rozpoczętego dziś wydarzenia branży obronnej @Defence24Days. Dziś po południu będę na nim reprezentował @KONFEDERACJA_ w panelu o rozwoju Sił Zbrojnych, a poseł @TudujKrzysztof, pracujący na co dzień w Komisji ds. Służb Specjalnych i w Komisji Obrony, weźmie udział w dyskusji na temat doskonalenia służb specjalnych. W wydarzeniu weźmie udział także spora liczba naszych działaczy i doradców, interesujących się obronnością lub pracujących w tym sektorze. Obronność i modernizacja oraz rozbudowa Sił Zbrojnych nie potrzebują poprawności politycznej, jednomyślności ani poklepywania się po plecach. Potrzebują rzetelnej, merytorycznej debaty, prowadzonej w trosce o interes narodowy. I taką debatę będziemy prowadzić.
676
557
165
6,452
560,884
Franek Migaszewski retweeted
🧵 SZCZYT TRÓJMORZA W DUBROWNIKU — sześć ustaleń po pierwszym dniu [WĄTEK] Rok temu część komentatorów powtarzała, że Inicjatywa Trójmorza skończy się wraz z osłabnięciem zaangażowania Polski po wyborach. Jednak szczyt w Dubrowniku pokazał coś przeciwnego. Włochy dołączyły jako siódmy partner strategiczny, Bank Gospodarstwa Krajowego podpisał list intencyjny w sprawie Funduszu Funduszy (tak — to oficjalna nazwa) o kapitale 2 mld euro, a Słowacja przyjęła organizację kolejnego szczytu w 2027 r. Poniżej najważniejsze ustalenia z pierwszego dnia. 1/ POLSKA REPREZENTANTEM REGIONU NA G20 W deklaracji końcowej trzynaście państw uczestniczących Trójmorza wskazało Polskę jako reprezentanta formatu na szczycie G20 w 2026 r., którego gospodarzem są Stany Zjednoczone. Prezydent @NawrockiKn: „Cieszę się, że wszystkie kraje członkowskie Inicjatywy Trójmorza w ostatecznej deklaracji wskazały Polskę jako reprezentanta całego regionu". Polska nie jest formalnym członkiem G20 — wchodzi do rozmów jako państwo zaproszone przez gospodarza, z konkretnym mandatem trzynastu stolic, łącznie 120 milionów obywateli i łączną gospodarką równą siódmej na świecie. 2/ FUNDUSZ FUNDUSZY BGK NA 2 MLD EURO Bank Gospodarstwa Krajowego podpisał w Dubrowniku list intencyjny w sprawie utworzenia mechanizmu „Three Seas Initiative Infrastructure Fund of Funds". Sygnatariuszami są: BGK, chorwacki HBOR, banki rozwoju Rumunii, Litwy i Słowenii oraz Europejski Fundusz Inwestycyjny. Cel kapitałowy: minimum 2 miliardy euro (około 8,5 miliarda złotych). Forma: fundusz funduszy — kapitał zasila istniejące i nowe fundusze infrastrukturalne, które dopiero finansują konkretne projekty. Uruchomienie planowane jest na drugą połowę 2026 r., już pod słowacką prezydencją w formacie. To dobra informacja, bo pięć dni wcześniej w swoim tekście Ian Brzeziński z Atlantic Council ostrzegał, że dotychczasowy 3SI Investment Fund o kapitale 1,3 miliarda euro niemal wyczerpał już dostępne środki. Nowy fundusz nie zastępuje starego, lecz wzmacnia jego działanie: konkretne pieniądze pod konkretne projekty drogowe, kolejowe i energetyczne, bez ciągłego oczekiwania na deklaracje polityczne. 3/ UKRAINA — CZTERY KONKRETNE PROJEKTY Premier Ukrainy @Svyrydenko_Y zgłosiła pakiet propozycji w sprawie udziału Ukrainy w 3SI: — przedłużenie korytarza Via Carpatia z Rzeszowa przez Lwów do Kijowa, — przedłużenie Rail2Sea do portu w Odessie, — dedykowane moce rewersowe gazu do ukraińskich podziemnych magazynów, — osobne „ukraińskie okienko" w funduszu Trójmorza, z pierwszym finansowaniem pod słowacką prezydencją. Premier Svyrydenko: „Ten format powinien przyjąć nową rolę w architekturze bezpieczeństwa Europy, która w tej dekadzie zmieniła się diametralnie. Ukraina jest gotowa stać się integralną częścią Trójmorza". Deklaracja końcowa wpisała korytarze infrastrukturalne jako „military mobility and dual-use infrastructure" — czyli infrastrukturę podwójnego zastosowania, projektowaną od początku tak, by mogło z niej korzystać wojsko. To konkretne włączenie Ukrainy w zachodni system bezpieczeństwa, na długo przed jej formalną akcesją do Unii Europejskiej i NATO. Ukraina pozostaje państwem stowarzyszonym, ale operacyjnie zostaje wciągnięta w infrastrukturę formatu na prawach państwa uczestniczącego. 4/ STANY ZJEDNOCZONE — NOWA SKALA ZAANGAŻOWANIA Delegacją amerykańską kierował sekretarz energii Chris Wright. Najważniejsze elementy ogłoszone w trakcie szczytu: — „Trump Peace Pipelines Framework" — rama infrastruktury energetycznej regionu, — „Southern Interconnection" — nowy gazociąg łączący Adriatyk z Bałtykiem, — modernizacja amerykańsko-chorwackiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, — wspólne oświadczenie w sprawie cywilnej energetyki jądrowej, — centrum danych dla sztucznej inteligencji w Sisaku za 50 miliardów euro — największa pojedyncza prywatna inwestycja w historii Chorwacji. Po raz pierwszy w historii formatu Trójmorze stało się platformą, na której administracja amerykańska ogłasza inwestycje technologiczne tej skali. Sztuczna inteligencja, atom i nowa infrastruktura gazowa — to nowa generacja zaangażowania, znacznie wykraczająca poza klasyczny LNG. 5/ WŁOCHY i SŁOWACJA Włochy stają się siódmym partnerem strategicznym Trójmorza obok Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Japonii, Komisji Europejskiej, Hiszpanii i Turcji. Pierwsze państwo Europy Południowej w tej kategorii — Rzym dołącza do 3SI, bo dostrzega w formacie naturalne przedłużenie korytarzy Adriatyk-Bałtyk i własnych interesów w basenie Morza Czarnego. Natomiast Słowacja przyjęła organizację dwunastego szczytu Trójmorza w 2027 r. To pierwsza prezydencja obecnego rządu Roberta Ficy w formacie — wskazówka, że nawet kraje zdystansowane wobec głównej linii proukraińskiej widzą w 3SI wartość strategiczną. 6/ WĘGRY — WSTRZYMAŁY SIĘ Węgry zastosowały formalną formułę „constructive abstention" w sprawie deklaracji końcowej. Ostateczną decyzję o stanowisku podejmie nowy rząd po zaprzysiężeniu. WNIOSKI Z formatu skupionego na drogach, gazociągach i deklaracjach Trójmorze przekształca się w strukturę polityczno-gospodarczą z czterema filarami: transportem, energią, cyfryzacją i finansami. Dziesiąty rok kończy trzema elementami, których wcześniej brakowało: — mandatem regionalnym w globalnym zarządzaniu (Polska na G20), — mechanizmem finansowym o realnej skali (Fundusz Funduszy o wartości 2 miliardów euro), — pierwszą strategiczną agendą technologiczną (sztuczna inteligencja, półprzewodniki, kosmos, cyberbezpieczeństwo, cywilna energetyka jądrowa). Z poparciem administracji Trumpa, własną, raczkującą architekturą finansową, konkretnymi planami powiązań z Ukrainą i wspólnym głosem na G20, Europa Środkowa zaczyna budować własną architekturę bezpieczeństwa. To region, z którym Bruksela, Waszyngton i Berlin muszą od teraz liczyć się poważniej niż dotąd.
11
123
14
312
33,653
Franek Migaszewski retweeted
Pozwólcie, że powiem więcej niż kilka słów o Stowarzyszeniu Rozwój Plus, o przyszłości PiS oraz o mitycznym, a jednak bardzo realnym „centrum”. Najbardziej frustrujące pytanie, które zadaje sobie dziś prawie każdy wyborca prawicy, brzmi: dlaczego mimo katastrofalnej sytuacji gospodarczej i społecznej za rządów Donalda Tuska oraz zwycięstwa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich poparcie dla PiS nie tylko nie rośnie, ale wyraźnie pikuje w dół? Odpowiedzi w naszym obozie są różne. Wielu prominentnych polityków, w tym Patryk Jaki, powtarza mniej więcej to samo: tracimy głosy na rzecz Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, a „centrum” albo nie istnieje, albo jest tak marginalne, że nie warto o nim mówić. Wystarczy większa konsolidacja, zjednoczenie wokół kandydata na premiera i zwycięstwo będzie pewne. W tym miejscu pojawia się jednak fundamentalny problem, który podważa tę tezę. Gdyby była prawdziwa, suma poparcia poparcia obozu patriotycznego (w skrócie: wyborcy PKN z drugiej tury) powinna oscylować w okolicach 51%. Tymczasem jest ona co najmniej o 5–7 punktów procentowych niższa, a różnica zasila przede wszystkim obóz niezdecydowanych. Obok migracji głosów na rzecz Konfederacji mamy więc poważne zjawisko demobilizacji i głębokiego zniechęcenia. Osobiście nie lubię określenia „centrum”, bo jest mylące. Nie chodzi o ludzi ideologicznie centrowych. W polskim wydaniu to przede wszystkim umiarkowani konserwatyści – wierzący, przywiązani do tradycji, ale zmęczeni radykalizmem i ostrą retoryką obu stron. To właśnie oni decydują o wyniku wyborów: odebrali PiS władzę w 2007, dali zwycięstwo Andrzejowi Dudzie w 2015, uwierzyli Hołowni w 2023 i ostatecznie przechylili szalę na rzecz Karola Nawrockiego w 2025. Dlatego nie działają tu proste schematy. W polskiej rzeczywistości wielopartyjnej i proporcjonalnej ordynacji nie wystarczy powtarzać, że „tamci są gorsi”. Wielu wyborców obozu patriotycznego jest dziś na tyle dojrzałych i wymagających, że realną opcją dla nich staje się „nie idę na wybory”. W dużym uproszczeniu elektorat obozu patriotycznego dzieli się na dwie największe grupy. Pierwsza – to zdecydowani przeciwnicy Tuska, kierujący się emocjami i sprawami światopoglądowymi. Jest liczna i zdyscyplinowana. Druga – to „milcząca większość”: ludzie, którzy nie lubią rządów Tuska, ale dla których najważniejsze są gospodarka, portfel, ich małe ojczyzny, rozwój kraju i normalność. To często dobrze wykształceni, zapracowani Polacy, którzy mają dość infantylizacji polityki. I właśnie do tej drugiej grupy zwraca się Stowarzyszenie Rozwój Plus. Nie chcemy rozbijać, podważać ani walczyć o stołki. Chcemy mówić językiem tych, o których zbyt często się zapomina. Chcemy dać im konkretną, merytoryczną ofertę – od gospodarki i podatków, przez infrastrukturę, po ambitną wizję rozwoju Polski. Bo tylko Prawo i Sprawiedliwość ma wystarczającą siłę i doświadczenie, żeby taką ofertę realnie zbudować. Mateusz Morawiecki przez ostatnie dwa i pół roku pokazał, że chce i potrafi tę rękawicę podjąć. Nie odpuszczając pierwszej grupy, musimy jednak z wielką determinacją wrócić do tych, którzy zwątpili. Jest dla mnie jeszcze jedna istotna kwestia, która powinna przekonać Was o autentyczności słów i działań Mateusza Morawieckiego. Chodzi o jego decyzję o rezygnacji ze startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Mógł przecież wybrać bezpieczną, prestiżową ścieżkę – budować relacje międzynarodowe, wyciszyć działalność w kraju i spokojnie czekać na dogodny moment. Zamiast tego postawił wszystko na jedną kartę i rzucił się w najcięższą możliwą pracę: setki spotkań w terenie, trudne debaty, codzienną walkę z fatalnym rządem Tuska oraz nieustanną batalię o merytoryczny kształt oferty programowej prawicy. Nawet w sytuacjach, które musiały być dla niego wyjątkowo przykre, nie obraził się, nie odszedł i nie odpuścił. Zachował się jak prawdziwy lider. Dlatego jestem członkiem Stowarzyszenia Rozwój Plus. Czy te działania podważają przywództwo w PiS albo pozycję kandydata na premiera, prof. Przemysława Czarnka? Absolutnie nie. Pomyślcie sami: w sobotę organizowałem konferencję programową PiS poświęconą nauce z udziałem Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Czarnka, a we wtorek miałbym rozbijać partię? To po prostu absurd. Jestem w stowarzyszeniu, bo wierzę, że prawica musi robić dwie rzeczy jednocześnie: konsekwentnie bronić swojego dorobku i suwerenności państwa, ale jednocześnie nie może ulegać chwilowym trendom, modom i emocjonalnym pokusom. Potrzebujemy trwałej, merytorycznej oferty, która wychodzi poza codzienną walkę i buduje długoterminową wizję rozwoju Polski – taką, która przekonuje nie tylko najbardziej zmobilizowanych, ale też tych rozsądnych, zapracowanych Polaków, którzy dziś milczą lub są zniechęceni.Chcemy prawicy dumnej ze swojej historii, ale patrzącej odważnie w przyszłość. Bo Polska zasługuje nie tylko na to, żeby nie być rządzona przez Tuska. Polska zasługuje na to, żeby znowu dynamicznie rosnąć, być silna gospodarczo i patrzeć w przyszłość z wiarą i podniesioną głową.
318
189
41
874
125,059
Franek Migaszewski retweeted
Polska wersja architektury RWKV jako model narodowy? 🇵🇱🤖 linkedin.com/feed/update/urn… @BlinkDL_AI @RWKV_AI @bielikllm @PLLuM_pl @fmigas
🤖 Made with AI
1
2
87
Franek Migaszewski retweeted
Mili Państwo, polecam moją polemikę z tezami pana Alberta Świdzińskiego. Zawiera wiele wątków, ale skrócę ją tak: mówienie w 2026 r. o „taniej rosyjskiej energii” jest jak całkowite oblanie matury. Ludzie pytają, co robiłeś przez ostatnie 4 lata. energetyka24.com/surowce/gaz…
84
63
7
805
34,810
Franek Migaszewski retweeted
„Polskie AI przegrywa”, „Bielik słabszy od Zachodu”, „lokalne modele odstają”. Najdalej chyba poszedł Spider's Web dając tytuł "Polskie boty to tumany. Nasze modele poległy na testach z języka i kultury polskiej"... W rozmowie opublikowanej przez XYZ.pl Sebastian Kondracki nie twierdzi, że @bielikllm wygrywa z każdym i wszędzie, ale przeciwnie: przyznaje, że w literackiej kreatywności czy zadaniach ogólnych większe, zachodnie systemy mają przewagę. Jego zarzut jest inny i dużo poważniejszy: raport Oxido porównuje rzeczy, które nie powinny być wrzucane do jednego worka. Sebastian punktuje słabość raportu już na poziomie samej konstrukcji testu. Używa bardzo celnej analogii: to jak porównywać F-16 z furgonetką i na tej podstawie ogłaszać, że jedno rozwiązanie jest obiektywnie lepsze od drugiego. Owszem, myśliwiec będzie szybszy, ale nie po to buduje się furgonetkę. Tak samo jest z Bielikiem: nie powstał jako uniwersalny, konsumencki system do imponowania w otwartych zadaniach kreatywnych, tylko jako kompaktowy model do pracy z polszczyzną, analizą tekstu i danymi wrażliwymi w środowisku biznesowym. Samo zestawienie go z gigantycznymi, zagranicznymi modelami ogólnego przeznaczenia już na wejściu zniekształca obraz. Drugi problem, który Sebastian podkreśla bardzo wyraźnie, dotyczy warunków testu. Według niego benchmark Oxido nie mierzył tyle jakości modeli, ile jakość ich konfiguracji. Zagraniczne systemy miały dostęp do internetu, więc w zadaniach takich jak cytowanie „Pana Tadeusza” mogły po prostu pobrać odpowiedź z sieci. Bielik i PLLuM takiego dostępu nie miały, bo nie są projektowane jako publiczne, wszechwiedzące czaty podpięte do zasobów online. W takim układzie wynik nie mówi nam, który model lepiej „zna polski”, tylko który działał w bardziej uprzywilejowanym środowisku. To różnica fundamentalna. Trzeci zarzut jest jeszcze bardziej techniczny, ale właśnie dlatego istotny. Małe i kompaktowe modele wymagają odpowiedniego dostrojenia do konkretnego zadania. Inaczej ustawia się je do kreatywnego pisania, inaczej do analizy tekstu, jeszcze inaczej do pracy na dokumentach prawnych czy danych firmowych. Duże, zamknięte systemy mają część tej orkiestracji „zaszytą” w swoich warstwach produktowych: dobierają parametry automatycznie, korzystają z historii pracy użytkownika i są otoczone dodatkowymi mechanizmami wspomagającymi. Jeśli więc porównuje się sam silnik do kompletnego, rozbudowanego produktu, to wynik musi być mylący. Żeby ten benchmark Oxido był sensowny to należałoby porównywać modele w podobnej kategorii wagowej i w podobnym kontekście użycia. Właśnie wtedy Bielik potrafi wypadać bardzo dobrze, także nie tylko w języku polskim. Wskazuje na przewagi w wyspecjalizowanych zadaniach, m.in. testach językowo-kulturowych oraz zastosowaniach prawnych po dostrojeniu. Innymi słowy: sensowne pytanie nie brzmi „czy Bielik jest lepszy od wszystkich modeli z USA”, lecz „czy dobrze rozwiązuje problemy, do których został zbudowany”. I tu dochodzimy do sedna, czyli do tego, dlaczego Bielika trzeba odróżniać od zagranicznych modeli fundamentalnych. Modele fundamentalne budowane przez OpenAI, Google czy Anthropic globalnych graczy są tworzone jako systemy szerokiego zastosowania: mają odpowiadać na niemal wszystko, być pomocne dla milionów użytkowników, łączyć model z narzędziami, internetem, warstwą wnioskowania i potężnym zapleczem produktowym. Bielik ma inną filozofię. Jest modelem kompaktowym, bardziej B2B niż B2C, przeznaczonym do wdrożeń lokalnych, do działania na własnej infrastrukturze i do pracy tam, gdzie znaczenie mają prywatność, kontrola nad danymi i możliwość dostrojenia do konkretnych procesów. To nie jest „mniejszy ChatGPT”. To jest inna klasa narzędzia. Cały medialny zgiełk wokół Oxido bierze się więc z typowego skrótu myślowego: skoro polski model nie wygrywa w zadaniach ogólnych, to znaczy, że „przegrywa” jako taki. Tymczasem z perspektywy instytucji publicznych, banków, ubezpieczycieli czy firm pracujących na wrażliwych dokumentach ważniejsze od popisowego eseju bywa to, czy model można uruchomić lokalnie, czy da się go kontrolować, czy nie wycieka z niego wiedza i czy da się go dostroić do domeny. W takim świecie ranking oparty na cytowaniu literatury albo zadaniach z ogólnej sprawności językowej bywa efektowny, ale bywa też poznawczo tani. xyz.pl/burza-wokol-bielika-i…
9
18
2
120
22,785
Franek Migaszewski retweeted
Lista „porażek” pary prezydenckiej w ostatnich dniach: kwiaty dla królowej (nie wolno, chociaż inni dawali), Nawrocki źle trzymał kieliszek (chociaż później królowa trzymała tak samo, ale on nie ma manier), Nawrocka oczywiście wygląda fatalnie (Kwaśniewska była najwspanialsza). Tydzień jak tydzień.
227
261
12
2,872
88,824
Franek Migaszewski retweeted
1/24 𝗝𝗮𝗸 𝗱𝗲𝗶𝗻𝗱𝘂𝘀𝘁𝗿𝗶𝗮𝗹𝗶𝘇𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶 𝗴𝗿𝘇𝗲𝗯𝗶𝗲 𝗶𝗺𝗽𝗲𝗿𝗶𝗮𝗹𝗻𝗲 𝗮𝗺𝗯𝗶𝗰𝗷𝗲 𝗣𝘂𝘁𝗶𝗻𝗮 - weterana ZSRR, który sam niszczy spuściznę, którą odziedziczył. Deindustrializacja Rosji to nie tylko kryzys gospodarczy – to samobójstwo imperium.
11
68
7
465
48,964