Hₒᵣᵖi retweeted
Ok 8 lat temu,gdy byłam posłem,inny z orłów adwokatury,Jacek Dubois,na profilu J.Owsiaka w najbardziej chamski sposób obrażał mnie. Nazwał
„zwierzęciem w ludzkiej skórze”, „przykładem zezwierzęcenia władzy na granicy państwa quasi- faszystowskiego”. Złożyłam skargę na niego do rzecznika dyscyplinarnego NRA.Nie myślałam,że postępowanie wobec ich kolegi może być tak skandalicznie i stronniczo prowadzone.Gdy się odwołałam od uniewinniającego tego Dubois’a orzeczenia ,sprawę przekazywano do jego kolegów, którzy oczywiście też nie widzieli żadnej winy.Gdy wykazywałam nieobiektywizm kolegów J.D i wnosiłam o zmianę kolejno „zajmujących się” sprawą,to czołgano mnie na drugi kraniec Polski,że skoro nie podobają mi się koledzy Dubois’a z okolic Warszawy to obiektywnych znajdę kilkaset km dalej.W sprawę oczywiście skręcaną włączył się w Min.Spr.Grano na zwłokę. Przedłużano czynności. Całość tego postępowania przed rzecznikiem dyscyplinarnym NRA w spr.adwokata Dubois’a odebrałam jak rodzaj szyderczej zabawy ze mną.Przerzucano mną ją piłką w z góry przegranej grze.Jako sposób raczej na dokuczenie mi i na „popamiętanie” z kim zadzieram.Jako nauczkę na przyszłość,że nie mam z nimi szans.Ingerencja Min.Spr nadzorującego adwokaturę i mającego prawo brać udział w takich postępowaniach nie dawała efektu.Czułam się poniżana.W końcu sama wycofałam wniosek o ukaranie adw.Jacka Dubois za tę ciężką obrazę. Od tej pory mam wyrobiony pogląd o tym środowisku.Poza kilkoma znanymi mi wyjątkami,adwokatami,których cenię i do których mam zaufanie.
Myślę więc,że z tym Giertychem będzie podobnie.Ale może warto pokazywać i relacjonować publicznie takie postaci jak Giertych,i jak to „solidarne w biedzie” środowisko działa.
Hₒᵣᵖi retweeted
"Często słyszę: "po co grzebiesz w życiorysach ich ojców? To co robił czyjś ojciec, lub co robiła matka, nie ma dzisiaj znaczenia i nie ma wpływu na to, co robi syn lub córka. Zajmijmy się współczesnością zamiast rozdrapywać ciągle sprawy z przeszłości? ".
Nie mogę się z tym zgodzić. Nie tylko z tego powodu, że uważam, że przeszłość ma wpływ na każdego, kształtując zarówno jednostki jak i narody. Nie mogę uznać, że znaczenie ma tylko to, co kto robi teraz, a bez znaczenia jest to, co w przeszłości robili członkowie jego rodziny. Im głębiej wglądam w temat, tym bardziej się przekonuję, że w Polsce o tym kto jest kim obecnie, decyduje przede wszystkim wychowanie w takim, a nie innym środowisku, i w takiej, a nie innej rodzinie. Przykładów na potwierdzenie mojej tezy są tysiące. Niedługo zbiorę w jednym miejscu kilkaset biogramów, jako ilustrację prawdziwości moich słów. Wiedza ta jest niezbędna każdemu Polakowi. Bez tego nigdy nie zrozumie dlaczego niejaki Kozanecki, czy Cimoszewicz, Najsztub lub sędzia z Biłgoraja lubiący rozbijać auta po pijaku, otrzymują symboliczne kary , lub w ogóle ich unikają, za przestępstwa za które inni trafiliby na lata do więzienia. Dlaczego bezkarny jest Owsiak i Grodzki, synowie Bodnara i Matczaka, Żurek i Gersdorf, Adamowicz i Giertych. Dlaczego na "Liście 100 Najbogatszych" Forbesa, dominują dzieci ubeków i komunistycznej nomenklatury?
Czy można powiedzieć iż to, że Rafał Trzaskowski jest synem płatnej donosicielki SB, a w bliskiej rodzinie miał kilku bandytów z UB, nie ma znaczenia dla jego postępowania? Czy to tylko przypadek, bez związku z jego rodziną i ze środowiskiem w którym się wychował, że swoją wiceprezydentką, zrobił akurat Aldonę Machnowską - Górę, córkę komunistycznego milicjanta odpowiedzialnego za krycie zbrodni podległych sobie oprawców maturzysty Grzegorza Przemyka? Że powierzył tej swojej zastępczyni komunikację z mediami i obywatelami oraz sprawy stołecznej kultury, w których to sprawach współpracuje ona ściśle z fundacją esbeczki Lange podejrzanej wraz z mężem o zabójstwo ks. Blachnickiego? I że karmi budżetowymi milionami fundację tej esbeczki? Czy to przypadek, że zapełnił on warszawski ratusz setkami innych esbeków (priwiet towarzyszko Gawor), ich dziećmi, dziećmi zomowców, ormowców, esbeckimi stukaczami i tych stukaczy dziećmi? Jeżeli tych "przypadków" jest aż tyle, czy nie zaprzecza to prawom rachunku prawdopodobieństwa i statystyki? Czy to, że Rafał Trzaskowski wywodzi się z bolszewickiego, ateistycznego środowiska, nie ma żadnego znaczenia dla faktu, że utrzymuje on z państwowych pieniędzy małżeństwo Diduszków, których obowiązki sprowadzają się chyba tylko do ścigania krzyży i walki z choinką, opłatkiem i z pracowniczymi wigiliami. Czy brak związków jego rodziny z polskością nie ma wpływu na to, że przy zakupach publicznych lub prywatyzacjach, zawsze preferuje on obce firmy? Ileż jeszcze takich pytań można postawić? Uczciwa odpowiedź na każde z nich jest jednak tylko jedna : pochodzenie ma znaczenie."
za Stefan Bartnik
Hₒᵣᵖi retweeted
Gwiazdy skretynienia
Zrobiłem to. Obejrzałem, ok, czasem na przyśpieszeniu, wywiad Stanowskiego z Jachirą.
I TO JEST PORAŻAJĄCE.
Nie to, co ona mówi, to już olejmy. Ale to, jak ona jest niebywale, ostatecznie, fundamentalnie...
DURNA.
I są już tylko dwie możliwości. Albo Jachira jest może i cwaną, agresywną, ale KOMPLETNĄ kretynką, na granicy upośledzenia... albo jest naprawdę perfekcyjną manipulatorką i aktorką, która przybiera taką pozę, bo wie, że tego oczekuję elektorat. Która możliwość bardziej prawdopodobna? A na to odpowiedzi udzielcie sobie sami, nie ma to zresztą aż takiego znaczenia.
A co ma? W końcu czy w każdej partii nie znajdzie się zgraja absolutnych idiotów lub grającyh takich? No w każdej. Ale jest jedna fundamentalna różnica. Wróć. Dwie.
1- w Uśmiechniętej Polsce jest ich ewidentna nadreprezentacja.
E- Oni są tam największymi GWIAZDAMI. Jachira, Zembaczyński, Joński czy Szczerba i ich klony to BOŻYSZCZA Silnych Razem, to idole, przed którymi na klęczki padają cyngle z Wyborczej i TVN. Dostają oklaski, traktowani są jak największe autorytety.
Ten kretynizm i agresja okazuje się siłą napędową, istotą Uśmiechu. A za takimi politykami idzie zwarta armia celebryckich palantów, Szczepkowska, Gretkowska, Skiby i inne Kurdej Szatany.
Wielki front imbecylizmu.
A teraz pomyślcie o tych naszych pseudo elitach, o tych nadętych, pozujących na intelektualistów snobach, o ego rozrośniętym bardziej niż ich kałduny, niezdolnych wypowiedzieć zdania bez zachwytu nad samym sobą i pogardy dla tych "gorszych".
A tak naprawdę reprezentują właśnie to. Tylko to i ślinienie się do Tuska. Tę bieda hydrę populistycznego bełkotu, chamstwa i głupoty, o uśmiechniętych łbach Jachiry czy Zembaczyńskiego...
Elita ich mać... raczej
#UśmiechnięteSkretynienie
Więc proszę, pamiętajcie, jak znowu wyskoczy wam wypowiedź jakiegoś nabrzmiałego samozachwytem "uśmiechniętego autorytetu", nie dajcie się nabrać i pamiętajcie, że, niezależnie od tego, ile będzie się nadymał, prawda jest prosta. Uśmiechnięta Polska to kraina NAJWIĘKSZYCH IDIOTÓW.
Dawid
Ps. Algorytmy tną zasięgi postów. Jeśli ten wydaje Ci się ważny, proszę, zostaw komentarz i udostępnij.
Hₒᵣᵖi retweeted
Słuchajcie kochani, dziś jest pierwszy kwietnia, dzień żartów i krotochwili!
To muszę się z Wami podzielić dowcipem, jaki właśnie usłyszałem. Wyjątkowym.
Właśnie ktoś mi opowiadał, że istnieje państwo
- gdzie największym wrogiem rządu jest opozycja i Prezydent. Że jedyne czym się tak naprawdę zajmuje władza, to atakami na nich, a także na rodzinę Prezydenta- na to przeznaczają 99 procent swoich zasobów i nazywają to "walką o demokrację".
- Gdzie media sprzedane władzy aktywnie uczestniczą w prowokacjach wymierzonych w Prezydenta.
- gdzie władza opiera się na gigantycznych farmach hejterów, atakujących i grożących śmiercią rodzinom nielubianych przez władzę osób, także dzieciom.
- gdzie kobiety rodzą na SORze, gdzie można miesiącami, bez realnych powodów, trzymać i dręczyć kilka kobiet w areszcie, byle tylko sterroryzować opozycję.
- gdzie niejaki Giertych jest drugą osobą w państwie, gdzie skręcono mu PolNord, gdzie, mimo ujawnienia, że ciążą nad nim oskarżenia o mafijne działania, które zniszczyły życie setkom ludzi, nikt z władzy nie odniósł się do sprawy bo i po co...
- gdzie prymitywny dresiarz polityczny z środowiska najgorszej politycznej patologii został ministrem sprawiedliwości... i przywraca "praworządność" w ten sposób, że skręca śledztwa krewnym i znajomym władzy, w sposób najbardziej ostentacyjny i bandycki, jak np. Grodzkiemu, Giertychowi, Nowakowi, Wrzosek etc. i ściga prokuratorów oraz dziennikarzy, którzy ujawniali prawdę o działaniach tych ludzi... a przy okazji wyzywa Prezydenta na solówę.
- za to wrogiem publicznym nr1 okazuje się emerytka za jeden komentarz w internecie, zaś posłów opozycji, pod najbardziej dętymi zarzutami, chce się wsadzać do więzienia na 25 lat.
- Gdzie wspomniana "praworządność" polega na uchylaniu wyroków bandziorom i mordercom dzieci, bo wydał je tzw. Neosędzia, ale jeśli neosędzia wyda wyrok korzystny dla władzy, to nagle jest święty.
- Gdzie najpierw usiłowano, za pomocą zewnętrznych pieniędzy, wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich, następnie zaś po prostu chciano skręcić demokratyczne wybory... I nikt nie poniósł za to ŻADNEJ odpowiedzialności.
- gdzie Marszałek Sejmu, teoretycznie druga osoba w państwie, nie miał poświadczenia bezpieczeństwa od służb, bo po co, oraz ma udokumentowane kontakty towarzysko biznesowe z ludźmi z zaplecza Putina- i nikogo to z władzy i jej medialnych cyngli nie obchodzi.
- kraj, gdzie większą aferą niż wszystko to, co opisane powyżej, niż drożyzna i upadająca gospodarka, niż afera pedofilska w obozie władzy- jest to, że Prezydent pokazał palcem na funkcjonariusza TVNu.
- gdzie zeszmacenie mediów sprzedanych władzy jest tak duże, że ukrywają wszystko to, co opisane powyżej, w tym aferę pedofilską.
- kraj, gdzie najwięksi debile robią za intelektualistów, a pracownicy medialni władzy, mimo że udowodniono im, że ich książki pisze AI, nadal są gwiazdami mediów i uczą studentów standardów dziennikarstwa.
- Gdzie Gretkowska i Szczepkowska to autorytety moralne i Wielkie Intelektualistki, gdzie Skiba, Wojewódzki i Zelt to myśliciele oraz erudyci.
- Gdzie jedynym pozytywnym osiągnięciem rządu jest filmik z rąbaniem przez jednego ministra drewna i żarciem zupy przez premiera.
- gdzie polityka i pozycja międzynarodowa zostały sprawadzone do durnych twittów Premiera oraz szefa MSZetu, których poziom sugeruje, że pisane są one przez nastolatków z poważnymi problemami hormonalnymi i deficytami edukacyjnymi.
- Gdzie Dukaczewski, Giertych, Tusk i chłopaki pijące wódkę z agentami GRU rozstrzygają dziś, kto jest prorosyjski a kto nie.
No umrzeć można ze śmiechci prawda? Przecież taka groteska nie może istnieć, prawda?
A teraz uśmiechajcie się, bo inaczej zostanie tylko płacz...
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny - proszę, podaj go dalej.
Hₒᵣᵖi retweeted
Dziwne, kurczę. Kto by pomyślał. Jak mogło do tego dojść?
"Era wszechmocnych dronów zaczyna się kończyć"
"Ukraińcy zdołali znaleźć sposób na atakowanie i posuwanie się naprzód (...) kluczowym elementem jest praktyczne wyeliminowanie z działania rosyjskich dronów na wybranym, ograniczonym obszarze. Pod takim parasolem czystego nieba Ukraińcy przystępują do ataku przy użyciu pojazdów opancerzonych, które mogą się wykazać bez ryzyka szybkiego opadnięcia przez chmarę bezzałogowców."
"Kluczowe miało być jednak stłumienie działania rosyjskich zespołów operatorów dronów. Ich pozycje zostały uprzednio bardzo szczegółowo rozpoznane, a następnie poddane intensywnemu atakowi ukraińskich bezzałogowców, artylerii i systemów walki elektronicznej. W efekcie na całym odcinku frontu Rosjanie stracili możliwość użycia swoich dronów."
"Wielu naszych rozmówców z rejonu walk jest przekonanych, że w tym roku znów będzie możliwe prowadzenie działań manewrowych. Czyli będą mogli używać wojsk pancerno-zmechanizowanych. Głównie poprzez połączenie skutecznego wyłączania z walki rosyjskich drużyn dronowych i szersze stosowanie systemów ochrony pojazdów."
"Muzyka i dodaje, że opowieści o końcu czołgów i innych ciężkich pojazdów to zawsze były "bajki". - Gdyby zapytać ukraińskie dowództwo, czy by chciało więcej takiego sprzętu, to na pewno by przyjęło go z otwartymi ramionami - mówi."
Kurczę, ale byłaby lipa gdyby ktoś poszedł w całości w zakup dronów kosztem innych systemów uzbrojenia.
Cytaty podchodzą z artykułu z GW opartego na wypowiedziach @konrad_muzyka.
A dla Pasjonatów cała ”rozkmina” 2Tes2:
Źródło: RLCh.pl share.google/7uvoY2aonY1hWbA…
2Tes2:11 Cały rozdział drugi może posłużyć jako komentarz ale mnie bardziej się przemawia mniej
zachowawcze tłumaczenie wersetu 11 - szczególnie teraz: -Dlatego Bóg zsyła na nich Ostry Obłęd!
bibliepolskie.pl/zzteksty_we…
Hₒᵣᵖi retweeted
Replying to @K_Stanowski @MartaCienkowska
♦️Z mojego prywatnego punktu widzenia każda tego typu ustawa, czyli haracz dla artystów, byłaby korzystna. Ale jestem jej zdecydowanym przeciwnikiem. Dlaczego?
♦️Bo, jeśli przy możliwościach, jakie daje współczesny świat, artysta nie jest w stanie się utrzymać bez pomocy państwa, to znaczy że jego sztuka nie jest nikomu potrzebna. I powinien zmienić zawód. Nie wiem dlaczego, jako podatnicy, mamy utrzymywać pasożytów, którzy chcą sobie uprawiać hobby na nasz koszt, pomimo że nie są nikomu do niczego potrzebni...
♦️I tak przecież państwo co roku przeznacza setki milionów złotych na utrzymywanie artystów. Na pensje, stypendia, granty itp. Wszyscy więc zrzucamy się na tysiące nieudaczników, których publiczność tak naprawdę nie potrzebuje. I znając to środowisko, bardzo często wcale nie zrzucamy się im na chleb, tylko na wódę, koks i dziwki...
Hₒᵣᵖi retweeted
Replying to @jo__ma__
❗️Będzie długo, ale mam wyjaśnienie, którego pani poszukuje i do tej pory, jak widać, nie znalazła.
😍Prosze nie dziekować - z przyjemnoscia objaśnię i uświadomię.😍
✳️Szanowna Pani - ludzie dziś nienawidzą nie osób wykształconych, a wykształconych ponad własną inteligencję. Ale nie dlatego Trzaskowski przegrał.
✳️Nie przez wykształcenie, które ma świetne i w przeciwieństwie do swych wielu partyjnych kolegów jest prawdziwym intelektualistą.
👉Przegrał przez to, że jest archetypem wymuskanego warszawskiego paniczyka, który jest tak bardzo elitarny i oderwany od problemów zwykłych ludzi, że aż w tym co robi nieautentyczny.
👉Ludzie woleli faceta, który wyrwał się z codziennej chujni w jakiej sami tkwili, z szemranego towarzystwa, który pracował jak oni i popełniał te same błędy co inni. Który nie jest wolny od nałogów i nie udaje, że ich nie ma.
👉Na typa, który bez "kapitału społecznego" warszawskich elit związanych z SB skończył uniwersytet, zrobił doktorat, a nawet nie czytał pod kierownictwem Geremka Morina po francusku.
👉Zagłosowali na ucieleśnienie amerykańskiego snu. Na typa, co gdyby osiągnął to samo w USA to by Hollywood o nim filmy robiło jak to taki jeden po uniwerku stanowym pokonał "krawata" po Harwardzie.
✳️ Bo nie żyjemy w arystokracji tylko w demokracji podobno i nie wybieraliśmy króla i archanioła pomieszanego z apostołem tylko głowę państwa w trudnych wojennych czasach.
✴️Na koniec refleksja ogólno-osobista. Można ją pominąć.
➡️Kończyłem studia w czasach gdy te dyplomy ponoć coś jeszcze oznaczały. W czasach gdy był Sokrates zamiast Erasmusa.
➡️Na jednej z niewielu uczelni w Polsce, która w ogóle mieści się na liście szanghajskiej.
W 10 setce, więc ledwo.
➡️W wówczas 1/3 roku w ogóle nie wiedziała po co studiuje i się do tego nie nadawała.
Kadra mojego wydziału mówi dziś, że proporcje się odwróciły - najwyżej jedna trzecia się nadaje.
Tak, że ten.
Replying to @K_Stanowski
Jesteś takim misiem o małym rozumku?
Wiedzę o świecie czerpiesz pewnie z tvnow i onetow?
Nawet wujek Gugel moze Ci rozjaśnić co\nie\co!
By orientować się w polityce trzeba uczciwie poświęcić wiele lat "studiow" by nie wpaść w pułapki kłamstw Świata rządzonego przez..
PoznajPrawdę
This Post is from an account that no longer exists. Learn more
Hₒᵣᵖi retweeted
To nie PiS szerzył nienawiść i dzielił społeczeństwo.
To PiS było obiektem nienawiści a społeczeństwo było dzielone i manipulowane, by go atakować.
"Krótka" historia "Jebać PiS" w wykonaniu uśmiechniętych od Tuska sprzed 20 lat.
A wszystko zaczęło się w 2005...
Donald Tusk szedł do wyborów prezydenkich pewny zwycięstwa.
Cały medialno-polityczny aktyw postkomunistyczny, na czele z potężną jeszcze wtedy Gazetą Wyborczą był zaangażowany w doprowadzeniu do prostego celu.
Wyboru Tuska na najwyższe stanowisko w Polsce, które miało ponownie domknąć, rozwarty przez aferę Rywina, patologiczny system III RP.
Bracia Kaczyńscy byli traktowani przez nich ówcześnie jako zło konieczne - formację zbyt silną, by ją zignorować, ale zbyt słabą, by się jej bać.
Stąd powstało złudne wrażenie, że powstanie koalicja PO-PiS, zręczne narzędzie, które miało służyć rozmiękczaniu środowiska PiS, i wytworzenie wrażenia, że środowisko Tuska jest środowiskiem antysalonowym - już wtedy można było zobaczyć jakim Tusk jest farbowanym lisem.
Plan był prosty - PO miało wygrać wybory z PiSem na tyle znacząco, by stworzyć pseudokoalicję antysystemową do rządzącego układu lewicowego, by w odpowiednim momencie PiS zjeść na tyle, by gładko powrócić do standardowego dla III RP niedasizmu i badziewia inwestycyjnego.
Coś nam to przypomina, prawda?
Dokładnie przecież to się dzieje z dzisiejszymi przystawkami Donalda Tuska w Koalicji 13 Grudnia - i w przypadku Trzeciej Drogi (coraz bardziej rozwarstwionej) i Lewicy.
Polacy jednak zaskoczyli Salon III RP i Donalda Tuska.
Wpierw wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu 2005 roku.
To było pierwsze uderzenie obuchem dla Tuska.
Później znaczące zwycięstwo śp. Lecha Kaczyńskiego nad Donaldem Tuskiem i różnica prawie 8 pp. nad Tuskiem.
To było dla Tuska momentem przełomowym.
Został tak mocno zdzielony przez braci Kaczyńskich, że nigdy z tego stanu nie wyszedł - katatonicznego, pełnego pogardy, nienawiści, oszustwa i zemsty.
I wtedy się zaczęło.
Wszystko, co stało się złego i tragicznego w polskiej polityce zaczeło się wtedy.
W 2005 roku, bo Tusk przegrał wybory - i partyjne, i te osobiste.
Zaczęło się błyskawicznie.
Od niszczenia przez środowisko Tuska rozmów koalicyjnych z PiS.
Oczywiście, że to Tusk chciał stanowisko Premiera - mimo, że przegrał wybory.
Oczywiscie, że to Tusk chcial stanowisko Marszałka Sejmu - mimo, że przegrał wybory.
Oczywiście, że to Tusk chciał siłowe resorty w rządzie - mimo, że przegrał wybory.
Tusk w zgliszczach pozostawił cały plan, którym tak się szczycił wśród Polaków przez poprzednie miesiące.
Kamień na kamieniu nie pozostał z PO-PiSu, bo tak miało być.
Bo nadchodził przemysł pogardy, wycelowany w:
A. Braci Kaczyńskich.
B. Całą partię Prawo i Sprawiedliwość.
C. Elektorat Prawa i Sprawiedliwości.
Powiązany z Tuskiem praktycznie wszystkimi możliwymi interesami, Salon III RP rozpoczął atak:
codzienne nagłówki o tym, jak to się świat śmieje, że w Polsce wygrali bracia bliźniacy - "ależ to zaścianek", że Lech Kaczyński wygląda jak kartofel, że Jarosław Kaczyński nie umei się ubrać, nie ma samochodu, nie ma konta w banku.
Tak, to już wtedy, już w 2006 roku to się pojawiało.
Można pomyśleć, że cofnęliśmy się do nich.
Sukcesy rządów, wpierw Kazimierza Marcinkiewicza (w sumie to mimo jego charakteru, dzięki silnemu przywództwu Kaczyńskiego), a później samego Kaczyńskiego, były codziennie torpedowane wymyślanymi bzdurami.
Stworzono IPN, tak potrzebny po latach rządów komunistów - narracja Tuska i Salonu? Nie potrzebujemy, to będzie policja historyczna.
Stworzono CBA, tak potrzebny po latach rządów komunistów i gigantycznej korupcji jaka istniała w Polsce - narracja Tuska i Salonu? Nie potrzebujemy, to będzie policja polityczna.
Rozpoczęto w końcu poważną politykę historyczną wobec Niemiec - narracja Tuska i Salonu? Nie, to skandal, skłócaja nas z sąsiadami!
Rozpoczęto w końcu poważną politykę historyczną wobec Rosji - narracja Tuska i Salonu? Nie, to skandal, skłócają nas z sąsiadami!
Sukcesy gospodarcze? Nieważne, zobaczcie co Merkel o nas mówi, patusiarski rząd.
Sukcesy w reformach wewnętrznych państwa? Nieważne, zobaczcie co Putin o nas mówi, patusiarski rząd.
Sukcesy w polityce zagranicznej, zwłaszcza na szczeblu transatlantyckim? Nieważne, dotujecie Rydzyka, patusiarski rząd.
Codziennie tak było, CODZIENNIE.
Mało tego, okres 2005-2007, był niewiarygodnie trudny dla PiS.
Wpierw rząd mniejszosciowy, później koalicyjny z Giertychem i Lepperem.
Jarosław Kaczyński wiedział, że będzie się to wiązało z potężnymi aferami, bo takie to były środowiska.
Nowo powstałe CBA, na czele którego stali Wąsik z Kamińskim, również nie miało żadnych zahamowań, by uderzać w rząd, który ich powołał.
Uderzenie w Kaczmarka, uderzenie w Lipca - to wszystko było sukcesy, gdzie walnięto bombą w sam środek patologii władzy, której Kaczyński nie znosił i chciał wytępić.
Były to niewątpliwe sukcesy, któe oczywiscie zostały przedstawione jako... patologia władzy, a w mediach ukazywane jako dowody na to, że w rządzie panuje korupcja.
Natomiast, gdy zatrzymana została Sawicka, za JAWNĄ zupełnie próbę przekupstwa, środowisko Tuska zrobiło hucpę polityczną, że jest niewinna.
W 2006 roku miał miejsce Błękitny Marsz, czyli poprzednia iteracji Marszu 4 Czerwca, również z Placu Zamkowego.
To wtedy Donald Tusk podniósł poprzeczkę, którą sam wcześniej zamieścił i zaczał od haseł typu: "dość kaczorów, chcemy wyborów", czy "Spójrzcie, tutaj są Polacy" - dając do zrozumienia, że po drugiej stronie ich nie ma.
Lecz to był dopiero początek tworzenia machiny przemysłu pogardy i nienawiści wobec milionów Polaków.
Uruchomiono takiego Janusza Palikota - bullteriera na zlecenie Tuska, codziennie robiącego jakieś konferencje mające uderzac w braci Kaczyńskich.
A to Prezydent był pijany, a to Prezydent jest chory, a to Prezydent jest naćpany.
Przy okazji również "zabijemy Kaczyńskiego".
Takie teksty wtedy robione.
Oczywiście Palikot stał się wielkim bohaterem Salonu.
Pierwszym tak mocnym przejawem nienawiści wobec całego obozu suwerennościowego, którym już wtedy był PiS, była kampania wyborcza 2007 roku.
Po wielu miesiącach sprawnej i kłamliwej propagandy ruszyli wszystko - nie można tutaj nie wspomnieć o zupełnie obrzydliwej nagonce na osoby starsze, popierające Prawo i Sprawiedliwość czyli słynny i ohydny tejk kampanijny "Zabierz babci dowód" - jak zwykle skierowany był do młodych osób, którzy są najbardziej podatni na tego typu manipulacje.
Dlatego właśnie wczesniej, tak mocno zohydzali Radio Maryja i Rydzyka, by mieć podporę, pod tą nienawistną narrację.
Wspomnijmy też obrzydliwie poprowadzoną, na kilku płaszczyznach, debatę Donald Tusk - Jarosław Kaczyński, którą od tylu lat się tak szczycą.
Dlaczego Donald Tusk ją wygrał?
Wygrał ją chamstwem, nie tylko swoim, ale również zaproszonych przez niego własnych wyborców, którzy buczeli i gwizdali podczas odpowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, mimo tego, że sztaby doszły do porozumienia, że osoby wspierające mają być na trybunach cicho.
Słynne słowa Radosława Sikorskiego z października 2007 o "dorżnięciu watahy", jasno skierowane w PiS, jako pewne swego rodzaju podsumowanie prowadzonej propagandy, mimo tego, że po latach wciąż się z nich kretyńsko tłumaczy.
Taktyka się opłaciła - Tusk wygrał wybory.
Przemysł pogardy się skończył?
Ale gdzie tam - wszedł na kolejny bieg, co również nam coś przypomina w stosunku do roku 2024.
Po przejęciu władzy było jeszcze gorzej.
Spory z Prezydentem Lechem Kaczyńskim - o miejsce w samolocie, które po latach wiemy jak wyglądały.
Z jednej strony Tusk robił się na "dobrego kumpla" z którym ponoć śp. Lech Kaczyński pił wino - w rzeczywistości obsztorcowywał go w kuluarach, a gdy dochodziło do decyzji politycznych, był wręcz świńsko traktowany.
Cały aparat medialny Tuska atakował również Małżonkę Prezydenta, śp. Marię Kaczyńską, dokładnie w taki sam sposób, w jaki dfzisiaj jest atakowana Agata Kornhauser-Duda - za brak aktywności, by wzbudzić w Polakach niechęć do pani Marii.
Atakowano również jej urodę, co w ogóle było przekroczeniem jakichkolwiek granic żenady politycznej.
Wiemy również, do czego te "spory", a raczej kłody specjalnie rzucane przez Tuska śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu doprowadziły.
Do wystawienia go, mam nadzieję, że tylko pośrednio, przez ówcześny, prorosyjski rząd Tuska, Władimirowi Putinowi, który go nienawidził, za wiele skutecznych, antyrosyjskich i antyimperialistycznych działań.
Nastąpiła tragedia, zamach w Smoleńsku - coś co powinno zakończyć tą żałosną plemienność ze strony Tuska.
Zakończyło. Na tydzień.
Ruszyła kampania wyborcza na "trupach smoleńskich" - tak lubi to przedstawiać środowisko polityczne Tuska w odniesieniu do kampanii Jarosława Kaczyńskiego.
Było wręcz odwrotnie - to Tusk dla Komorowskiego robil kampanię na smoleńskich ciałach.
Zniszczonych w moskiewskich prosektorium przez kompletnie nieogarniętą Ewę Kopacz, która "kopała w ziemi na wysokość metra".
Specjalnie zniszczonych ciałach przez Rosjan, którzy wkładali w nie pety i "mylili" się przy ich częściach oddajać je zrozpaczonym Rodzinom.
Gwałcąc te ciała ponownie, gdy ściskiwał się z Putinem na smoleńskiej, zakrawionej Polską, ziemi.
Gdy brukał je ponownie, nie decydując się na konwencję chicagowską i oddając śledztwo Rosjanom.
Wszystko to robił, wtedy, gdy zrozpaczony elektorat PiS, ale również sporo Polaków, oczekiwał, ze Premier zrobi choć jedną rzecz prawdziwie po polsku - nazwie zbrodnię po imieniu, a przynajmniej na ciałach zabitych nie będzie szukał "politycznego złota".
Niestety je znalazł - katastrofę/zamach smoleński wykorzystał do potwierdzenia, że prowadzony przez niego Reset z Rosją na zlecenie Niemiec był "bardzo dobry", dlatego, ze teraz, przynajmniej po "katastrofie" wszystko się świetnie z Rosją układa, a ludzi, którzy go krytykowali określał jako "szukających spisku".
Śmiechu warte.
Mało tego, gdy śp. Lech Kaczyński miał być pochowany na Wawelu, nie tylko z racji swoich wybitnych dokonań jako Prezydenta RP, ale także ze względu na wielką symbolikę swojej tragicznej śmierci, uruchomił się również przemysl pogardy ze strony polityków PO, wcześniej wspomnianego Palikota też, ale również ze strony sympatyzujących z Tuskiem "ludzi kultury".
Eleborat Andrzeja Wajdy, czy słowa Agnieszki Holland na ten temat pozwolicie, że przemilczę - musiałbym użyć tutaj niecenzuralnych słów użyć, by je skomentować, tym bardziej, że obie te osoby na bazie tragedii w Smoleńsku chcieli kontynuować Reset z Rosją i oddawanie hołdu Armii Czerwonej.
Pamiętacie, jak niszczono krzyże przy Pałacu Prezydenckim, niszczono zniszcze, sikano na nie, atakowano modlące się staruszki?
Tam również uczestniczył aktyw PO i Tuska, też już tam wtedy latali prowokoatorzy, do złudzenia przypominających z wyglądu i charakteru takiego dzisiejszego Szczurka.
Kaczyński w tym czasie musiał zmagać się z wizją kampanijną Rostkowskiej i Poncyljusza, co okazało się być fatalnym błędem.
Gdy w lipcu, po przegranych wyborach z Komorowskim, twardo zmienił narrację i dobitnie wskazał, że w Smoleńsku miał miejsce zamach na polską elitę polityczną zaczęła się narracja o lekach psychotropowych, które niby miał zażywać Kaczyński.
Gdy w listopadzie 2010 roku, Jarosław Kaczyński wystosował list do Ambasadorów, w którym przestrzegał przed coraz bardziej tragiczną w skutkach polityką resetu z Rosją prowadzoną przez polski rząd, ale również europejskie elity, Radosław Sikorski bezczelnie zaindagował, że "nie wie na jakich proszkach jest Prezes".
Po latach, gdy już wiemy, że to Kaczyński mial rację w kwestii rosyjskiej, można zadać to samo pytanie Sikorskiemu.
Gdy środowiska Gazety Polskiej rozpoczęły poszukiwania prawdy o tym co się tak naprawdę wydarzyło w Smoleńsku, opór jaki spotkali był wręcz niewiarygodny - przypomnijcie sobie co wyczyniał Stefan Niesiołowski wobec Ewy Stankiewicz, tam prawie doszło do rękoczynów.
To była typowa nienawiść.
On swoją drogą również wiódł w tym prymy przez lata.
Tak samo z podkomisją smoleńską Antoniego Macierewicza, która z niczego i braku dostępu do dokumentów, które ukryła Rosja i pośrednio Tusk, dal rade stworzyć ważniejszy raport od raportu "kopiuj od Anodiny i wklej" Millera i Laska.
Wybitni eksperci, poważani w swoim środowisku naukowcy, wszyscy byli atakowani przemysłem pogardy, które trudno jest opisać słowami.
A pamiętacie film "Smoleńsk", skoro jesteśmy w tym temacie?
Wybitny polski reżyser, śp. Antoni Krauze, za swoją chęć w reżyserowaniu tego ważnego filmu, został praktycznie ekskomunikowany przez środowisko artystyczne III RP.
Lata problemów przy tym filmie prawdopodobnie przypłacił słabym stanem zdrowia i ostatecznie, śmierci.
A pamiętacie jak atakowano miesięcznice smoleńskie organizowane przez środowisko Gazety Polskiej, sympatyków PiS, ale także zwykłych ludzi, którzy potrzebowali tego dnia, by uczcić pamięć każdej ofiary w największej tragedii w historii Polski od II WŚ?
96 było tych miesięcznic za każdą z 96 ofiar w Smoleńsku.
Porównywano Kaczyńskiego już wtedy do Hitlera i Stalina.
Zwykłą, ludzką przyzwoitość i miłośc do nieżyjących bliskich, potrafili sprowadzić do tak obrzydliwego absurdu.
Tego jest oczywiście znacznie więcej, nie jestem w stanie wszystkiego tutaj napisać, chociaż bardzo bym chciał.
Przemysł pogardy osłabł, gdy Donald Tusk zaczął się przygotowywać do wyjazdu do Brukseli.
Zostawial Polskę w atmosferze skandali, ogromnych, prawdziwych afer, niszczeniu polskie opozycji, niszczeniu wolności słowa, fatalnego w skutkach resetu z Rosją, nie tylko dla Polski, ale również Ukrainy i wielu innych.
Żadna z tych rzeczy, nie była tak fatalna i destrukcyjna, jak przemysł pogardy, którą uruchomił w 2005 roku, zaprzęgając do tego cały system Salonu III RP.
W 2023 roku zrobił to samo, a w 2024 roku nacisnął drugi bieg tego przemysłu, dodając do tego tajemny składnik - igrzysk dla swojej sekty.
Jak do tego doszło i jak ten przemysł pogardy się rozwinął ponownie od 2015 roku to już temat na inny dzień.
Ale swoją genezę ma dokładnie w tym samym momencie.
W tym pięknym dla Polski dniu, bo wygrał śp. Lech Kaczyński - człowiek skromny, cholernie inteligentny i przede wszystkim mający niesamowity zmysł geopolityczny, dzięki któremu kilkakrotnie zatrzymał Rosję.
Lecz niestety w tym dniu przegrał Donald Tusk - bo był dokładnie jego przeciwieństwem.
A tego ostrego werdyktu Polaków nie mógł zdzierżyć.
Więc się zemścił, mści i będzie mścić nadal.
Nie tylko na Kaczyńskim, PiS i jego elektoracie.
Na wszystkich Polakach, bo po prostu nie umie inaczej.
Dziękuję za uwagę.


























