damian zapert (@DZet24) header
damian zapert (@DZet24) profile picture

Nigdy nie grałem w PLK... 🏀

Joined March 2014
Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)Photo by damian zapert (@DZet24)
Pozdrawiam proszę Państwa ❤️❤️❤️🔥❤️❤️ #plkpl
1
1
81
6,714
damian zapert retweeted
Ukraińcy szkoleni i przygotowywani do krwawej prowokacji w Polsce! "Kto i kiedy rozpocznie wojnę z Rosją".
31
251
7
667
21,861
O chuju złoty 🤣🤣🤣🤣
Siedzę w ZUS-ie. Ukrainka przy okienku, urzędnik rozkłada ręce: „Proszę Pani, ja nie wiem, co Pani do mnie mówi”. W ZUS jest ubezpieczonych 919,8 tys. obywateli Ukrainy. To dwie trzecie z 1,367 mln cudzoziemców. W rok przybyło 80,8 tys. System umie pobrać od nich pieniądze. Obsłużyć ich jeszcze nie umie.
1
4
3,983
Hahaha do dziś pamiętam jak jeden z mejwenów Twittera robił z niego all stara #nbapl
Kevin Knox II sign a deal with Unicaja CB Malaga until the end of the season
1
234
Byłeś moją legendą z lat 90’ Komandorze Picard 🥺🥺🥺 R.I.P
8
252
Na Anwil za słaby … 😎😎😎 #plkpl
444
To się nie dzieje. Nie dziwne, że mówią na nas „głupie Polaczki”
W podziękowaniu za ustanowienie roku 2027 rokiem UPA i Szuchewycza w obwodzie lwowskim Polska przekaże Ukrainie kolejne dwa MiGi.
93
Mój dzień kiedy nie grają kluby #plkpl
7
628
Pan Zbyszek bardzo fajny gość. Kopalnia anegdot. Miałem okazję posłuchać siedząc z nim przy „drinku” 🤪 w jednej z jego restauracji. #plkpl A Pan redaktor Cegliński dużo dobrego nam zrobił wykupując „niebieski znaczek” bo możemy tutaj czytać te perełki.
SIARKA TARNOBRZEG? SKOJARZENIE MOŻE BYĆ JEDNO #plkpl #2lkosz Siarka Tarnobrzeg wyeliminowała Lecha Poznań z piłkarskiego Pucharu Polski i w oczywisty sposób ma swoje pięć minut w sportowych mediach. A mi się przypomniała jedyna osoba, która mogła mi się skojarzyć z Siarką Tarnobrzeg. Zbigniew Pyszniak, oczywiście. To on w największym stopniu odpowiadał za najlepsze momenty tarnobrzeskiego basketu – siedem sezonów w latach 2010-17, kiedy Siarka grała w PLK. Pyszniak - nazywany animatorem tarnobrzeskiej koszykówki - był prezesem klubu, był trenerem drużyny. Bywało, że jednocześnie. Ale przecież Zbigniew Pyszniak to nie tylko Tarnobrzeg, nie tylko Siarka. To kawał historii polskiego basketu, o czym opowiadał mi w rozmowie z debiutanckiego sezonu Siarki w PLK. Rozmawialiśmy o tematach bieżących (Siarka wygrała na inaugurację z Polpharmą, ale potem poniosła porażki w dziewięciu kolejnych spotkaniach), ale też o karierze Pyszniaka. I teraz, z okazji wielkiej chwili Siarki, pozwolę ją sobie przypomnieć. Mowa przecież o dwukrotnym brązowym medaliście mistrzostw Polski (lata 1979 i 1980 ze Startem Lublin), znakomitym strzelcu (trzy sezony ze średnią powyżej 20 punktów w Stali Bobrek Bytom), reprezentancie Polski z pierwszej połowy lat 80. Zapraszam: "Jak to się stało, że związał się pan z Tarnobrzegiem? - Kiedy wróciłem do Polski z Węgier, znów zacząłem grać w Starcie Lublin, walczyliśmy o awans do ekstraklasy. Przegraliśmy z Polonią Przemyśl, a potem - pechowo - baraże z Polonią Warszawa. Lubelscy działacze wymyślili sobie, że to moja wina, że ja niektóre mecze odpuszczałem. Posądzano mnie o bzdury i postanowiłem odejść. Stanisław Szwedo zadzwonił, że w Tarnobrzegu chcą budować zespół - z Lublina to niedaleko, kartę zawodniczą miałem na ręku. Miałem nazwisko, umiejętności, zacząłem grać w Siarce. Zamieszkałem w Tarnobrzegu, prowadzę tu teraz działalność gospodarczą, mam trzy restauracje. Z koszykówki już nie żyję, ja się w nią bawię. Jako trener nie biorę pieniędzy z klubu. Pański pierwszy epizod gry w Starcie pod koniec lat 70., to obwodowy duet z pierwszym Amerykaninem w Polsce Kentem Washingtonem. - On był rozgrywającym, ja rzucającym. Takiego gracza jak Kent brakuje nam teraz w Siarce - efektownego i efektywnego. Washington przez dwa lata trenował z Harlem Globetrotters i ośmieszał największe polskie gwiazdy - Kijewskiego, Młynarskiego, Jurkiewicza, wszystkich. Robił to elegancko, fajnie, a na dodatek skutecznie. W Lublinie Start chciało oglądać 14-15 tys. osób, na sparingi przychodziło po kilka tysięcy. Washington przyjechał do Lublina w trakcie sezonu i od razu zapytał ile jest meczów do końca i czy jak wygramy wszystko, to zdobędziemy mistrzostwo. Wszyscy zaczęli się pukać w głowę tak, jak w trzy lata temu pukali się w Tarnobrzegu, kiedy powiedziałem, że awansujemy do ekstraklasy. A ja ją zrobiłem. Ze Startem zrobiliście dwa brązowe medale - największe sukcesy w historii klubu. - I w obu latach przegrywaliśmy pechowo półfinały - z Resovią i Wybrzeżem Gdańsk. Mogliśmy mieć minimum wicemistrzostwo. Washington wniósł do ligi wiele. Pan był świetnym snajperem, a rzucał nietypowo - z wyprostowanych rąk. - Rzucać uczyłem się sam, byłem koszykarskim samoukiem. Pochodzę z Kętrzyna, gdzie nie ma koszykarskich tradycji i ważne było to, żeby zdobywać punkty, a nie rzucać w ładnym stylu. Dlatego do dziś uważam, że jeśli zawodnik ma złą technikę, ale trafia, to trener nie powinien ingerować. Ja, jako trener, wierzę w praktykę, a nie teorię. Wykresy, zasady, prawidła dają podstawy teoretyczne, ale ja wolę, jak zawodnik świetnie umie dwa, trzy manewry czy zagrania, które potrafi wykorzystać w meczu. Ja właśnie dwa, trzy manewry potrafiłem wykonać z zamkniętymi oczami i wiedziałem, że to przyniesie skutek. Jak ktoś umie wszystko po trochu, to często nie umie nic, bo w konkretnej sytuacji w meczu okazuje się, że brakuje mu tego, tego i tego. Dlaczego został pan koszykarzem? - Ojciec kazał! Też był koszykarzem? - Nie, uczył wuefu. Mama też była nauczycielką - od matematyki. Ja chciałem grać w piłkę - byłem nawet na spartakiadzie w reprezentacji województwa olsztyńskiego. Grałem w ataku, jako lewoskrzydłowy. Ojciec bardziej lubił jednak koszykówkę - pchał mnie na treningi, na piłkę chodziłem po cichu. W końcu jednak szybko urosłem, ojciec nalegał coraz bardziej i zostałem koszykarzem. Z Kętrzyna przeniosłem się do technikum samochodowego w Olsztynie, gdzie grałem w Stomilu, który ściągał najzdolniejszych chłopców z całego województwa. Pojechałem na mistrzostwa Polski rocznika 1955, choć byłem trzy lata młodszy. Zobaczyli mnie tam działacze z Włocławka i zaproponowali grę u nich. Nie wiedziałem, co zrobić, więc poprosiłem o radę trenera Perskiego ze Spójni Gdańsk. Ten, kiedy dowiedział się, że jestem z rocznika 1958, to wziął mnie do siebie. W Spójni grałem w reprezentacji województwa, rywalizowałem już z najlepszymi w kraju. Trafiłem do kadry kadetów, potem juniorów. Potem był Lublin i dwa brązowe medale - to był pana najlepszy moment w karierze? - Jeśli chodzi o osiągnięcia drużynowe, to tak. Indywidualnie lepszym koszykarzem byłem potem w Stali Bobrek Bytom. Z Wojtkiem Szaratą przyszliśmy do czwartej drużyny II ligi i od razu awansowaliśmy do ekstraklasy, chociaż takie same ambicje miała wówczas Polonia Warszawa. W połowie lat 80. ze Stalą zdobywaliśmy piąte i szóste miejsce, a ja byłem w najlepszej piątce strzelców. Prowadzono też rankingi na gracza meczu i w tej klasyfikacji raz byłem trzeci za Washingtonem, który wówczas grał już w Sosnowcu oraz Dariuszem Zeligiem. Wspomniał pan Wojciecha Szaratę, który w 1983 roku tragicznie zginął podczas podróży na mecz. - Jechaliśmy do Poznania na ostatni mecz sezonu. Lech musiał z nami wygrać, żeby zapewnić sobie mistrzostwo. Wyjechaliśmy z Bytomia, pogoda była piękna, a droga prosta. Przed nami jechał ciągnik z przyczepą. Odbił w prawo, kierowca autokaru zaczął go wyprzedzać, a ten, bez żadnego sygnału, nagle zaczął skręcać w lewo, w polną drogę. Pech chciał, że w momencie uderzenia Wojtek stał, bo kładł akurat na siedzeniu jednego ze swoich synów. Poleciał na przód autokaru i uderzył głową w metalową listwę na środku przedniej szyby. Zginął na miejscu. Ja też od tamtej pory mówię, że ziemię wąchałem już od spodu. Z Bytomia wyjechał pan na sześć lat na Węgry - kusiły zarobki czy poziom gry? - Polacy byli wówczas na Węgrzech w cenie - momentami grało nas tam aż 14, a dwóch trenerów prowadziło drużyny. Na Węgrzech można było zarobić, a poza tym było to jakieś nowe wyzwanie. W tamtejszej lidze mogło grać po dwóch obcokrajowców w drużynie, a Polacy mieli dobrą opinię, bo pionierzy - np. Międzik czy Chudeusz - grali tam bardzo dobrze. Na Zachód wyjechać było ciężko, na Węgry - łatwiej. A zarobki były większe niż w Polsce.” Tyle wspomnienia rozmowy sprzed kilkunastu lat. A dzisiaj? Też oczywiście z panem Zbigniewem rozmawiałem. 68-letni obecnie trener wciąż mieszka w Tarnobrzegu – tuż przy stadionie, z okna widzi płytę boiska. Na meczu z Lechem nie był, ale chodzi na drugoligową Siarkę koszykarską. – Kupiłem karnet, chodzę, oglądam, kibicuję. Trochę tam pomogłem, doradzałem, jak starali się o dziką kartę. Organizacyjnie wszystko wygląda dobrze, ale – jak ja to mówię – o zawodnikach zapomniano – śmieje się Pyszniak. – W formie jestem dobrej, humor się mnie trzyma, staram się być aktywny i wciąż blisko koszykówki. Przed sezonem byłem w Lublinie na zaproszenie Arka Pelczara, bo Start znów organizował Memoriał im. Zdzisława Niedzieli. Przyjechała nas piątka z brązowych drużyn, był choćby Kent Washington z żoną. Można było powspominać stare czasy – mówi Pyszniak. No to ja wspominam koszykarską Siarkę.
1
7
1,439
Zawodowy koszykarz za niemałe pieniądze mówi, że stracili koncentrację i skupienie. No kurwa, to jest Twoja praca, na czym innym Ty się gościu skupiasz niż Twoja robota? Ja jebie 🤦🤦🤦🤦 #plkpl
3
10
3,065
Jakie to prawdziwe hahahahaha Bez kitu 😎😎😎
3
256
grunt to dobre kontakty w branży 🤣🤣🤣 nitter.cf/1lmkosz/status/2115481…
Trener SKS do Rzeszowa??? #1lkosz
180
Fajne odpicowany wpis pod narrację rasizmu… On nie ma innego koloru skóry.
🚨 Wszyscy ci, którzy hejtowali Essama Abdelhamida za to, że ma inny kolor skóry i nie powinien grać dla Polski (wówczas reprezentacji U-16), chyba właśnie postawili na swoim. Chłopak na ten moment zrezygnował z gry dla Polski i otrzymał powołanie na listopadowe mecze reprezentacji Belgii U-16, w których weźmie udział. Wszystko ma być pokłosiem ogromnego hejtu, jaki spadł na chłopaka, a sytuację wykorzystała reprezentacja Belgii, która postanowiła go powołać. Essam jest uznawany za wielki talent, który na co dzień gra na pozycji defensywnego pomocnika. Obecnie występuje w młodzieżowych zespołach PSV Eindhoven. Co ciekawe, Essam nadal może reprezentować trzy kraje, ponieważ posiada trzy paszporty: egipski, polski i belgijski. W Egipcie jest uznawany za jeden z największych talentów swojego pokolenia. Ze środowiska Essama usłyszałem: 🗣️ „Straciliśmy wielki talent i on już nie pojedzie na reprezentację Polski. Ja jestem tego pewny (...)”. No cóż. Szkoda.
1
282
Czy przy zatrzymanym znaleziono rosyjski paszport, zdjęcie Putina i „żółte papiery” potwierdzające chorobę psychiczną?
48-letni Ukrainiec usłyszał zarzut morderstwa i przyznał się przed prokuratorem. W poniedziałek na ul Trzebińskiej zasztyletował swoją ofiarę i poderżnął jej gardło. 52-latek zdążył jeszcze wyczołgać się z krzaków na przejście dla pieszych, gdzie wykrwawił się na śmierć.
3
226
Przepustki w Choroszczy rozdają wcześniej na Święto Zmarłych.
7
540
Przecież to jest dobrze zmyślona historia. Wystarczy posłuchać jak ta Karyna załatwiała sprawę… Ma nowy telefon i whatsapp jej nie działa i jeszcze do koordynatora w sobotę pisała
U nas w kołchozie zwalniali kiedyś tak że nie działały karty na ochronie dzięki którym przechodziłeś przez bramki
1
242
Ludzie to są debile jednak 🙈🙈🙈
Sami zakładamy sobie pętle na szyję, swoim wygodnictwem.... posłuchajcie, bo warto.
1
389
Do wesela się zagoi… #plkpl
641
Trener SKS do Rzeszowa??? #1lkosz
🚨Szykuje się duży i zaskakujący transfer w 1. lidze 🔜 #1LKosz #plkpl
1
2
1,183
No głupia baba skoro sama nie rozumie co się stało.
Matka 4-latka opisała sytuację w sklepie. Chłopiec chciał pomagać przy kasowaniu zakupów, ale jeden z klientów nie wytrzymał: "Nie może pani zrobić tego sama, bo jest kolejka?”. Kobieta pyta: "Czy dzieci naprawdę zaczynają nam wszędzie przeszkadzać? Mamy je zamknąć w pokoju do 18. roku życia". A Wy co myślicie? Kto miał rację? 📹mow mi magda/tt
2
382
Ja jebie, coraz gorzej 🤦🤦🤦
Trzej sędziowie, żaden nie zauważył. A Ty widzisz? #plkpl
1
12
3,790