@DailyBoberi
iAccount based inPoland
About this account
- Account based in
- Poland
- Connected via
- Poland Android App
Account-level information from X, not a live location or the device used for a specific post.
Joined June 2025
- Tweets1.1K
- Following40
- Followers18
- Likes3.7K
Blizna retweeted
Poniżej: jak działa atak socjotechniczny
Poziom kompetencji wskazuje na CBA. To wygląda jak klasyczny atak z bardzo niską barierą wejścia.
Pierwsza wiadomość nie musi zawierać żadnego linku, załącznika ani prośby o hasło. Jej zadaniem jest tylko sprawić, żeby ofiara odpowiedziała.
Atakujący wybiera temat, który trudno zignorować — przemoc, krzywda dzieci, „mocne dowody”, prośba o pomoc — i żąda właściwie jednego: krótkiej odpowiedzi.
Po odpowiedzi napastnik wie już, że adres jest aktywny, wiadomości są czytane, a odbiorca zaakceptował kontakt. Następny mail może więc wyglądać zupełnie naturalnie: „Dziękuję. Tak jak pisałam, przesyłam dowody”.
I właśnie wtedy pojawia się właściwy element ataku: PDF, ZIP, nagranie, link do Proton Drive, Google Drive, Dropboxa albo strony wymagającej „potwierdzenia dostępu”.
Najważniejsza sztuczka polega na tym, że odbiorca nie traktuje już tego materiału jak podejrzanego załącznika od nieznajomego. Sam wcześniej wszedł w rozmowę i spodziewa się tych „dowodów”.
Dalszym celem może być wyłudzenie danych logowania, przejęcie sesji lub konta, infekcja urządzenia albo zdobycie dostępu do korespondencji, dokumentów i kontaktów. Przejęta skrzynka może później służyć do atakowania kolejnych osób, tym razem z wiarygodnego adresu.
Dlatego pierwszy mail może być całkowicie nieszkodliwy technicznie. Nie atakuje komputera. Atakuje decyzję człowieka, żeby odpisać.
Pamiętajcie - takich pytań nikt nie zadaje. Procedura jest tylko jedna, nie odpisujecie.
Blizna retweeted
PiS zaczął się rozpierdalać od środka jak kebab jedzony po pijaku na stojąco. Jeszcze chwila i będą się wzajemnie sprzedawać na kilogram, jak złomiarze katalizatory. To już nie jest wojna buldogów pod dywanem. To jest napierdalanka szczurów w płonącym śmietniku.
Blizna retweeted
Ta...@robertzielinski red. Jadczak dotarł do naszych wpisów sprzed pół roku. A przy okazji Pati @JackStrongPL po starej znajomosci, adres znasz. Jakbyś chciał za moim pośrednictwem podziękować Szymkowi za lata współpracy dla PiS to ja chętnie opublikuję...Nie osądzając.
Blizna retweeted
Replying to @Morgenstern616
Jeżeli chodzi o korupcję to Ukraina zna się na niej bardzo dobrze 😂
A i korupcja w kręgach rządowych jest dobrze znana
Choć widać pewną dozę uznania dla zorganizowanego złodziejstwa w PiS
Ale też i ponad układami we wszystkich polskich ugrupowaniach politycznych
😂
No i co, minister? Mówiłem ci, że są ludzie, którzy nie odpuszczą.
Zdrajcom nie wybaczamy.
Udzielam też oficjalnego "Ha ha ha" dołączając do grona osób wyśmiewających twoje tchórzostwo.
Śmiało, zgłoś się, przecież pan Tomek nie gryzie 😈
Blizna retweeted
CYMBAŁ TUSKA
Człowiek od służb, który nie panuje nad własnymi słowami. Poznajcie gen. Radosława Kujawę, zastępcę @TomaszSiemoniak.
Dajcie nam więcej pieniędzy, mniej o nas piszcie, nie pytajcie „gdzie były służby", bo sukcesów pokazać wam nie możemy, a oficerowie czasem widzą mniej granic prawa niż politycy.
Gdyby dwie i pół godziny rozmowy z gen. Radosławem Kujawą, sekretarzem Kolegium do spraw Służb Specjalnych i człowiekiem z samego centrum systemu nadzoru nad służbami, trzeba było streścić jednym zdaniem, brzmiałoby ono właśnie tak.
Kujawa przyszedł tłumaczyć Polakom, jak działają służby. Efekt jest niezwykły. Człowiek przedstawiany jako jeden z najlepiej poinformowanych funkcjonariuszy państwa myli kompetencje instytucji, której jest sekretarzem, opowiada o własnych porażkach analitycznych jak o dowodzie na nieprzewidywalność świata, żąda większych pieniędzy dla służb, a chwilę później przyznaje, że służby łamały prawo. I kilka razy w ciągu jednego wywiadu potrafi skutecznie nie zgodzić się sam ze sobą.
1. Sekretarz Kolegium nie potrafi precyzyjnie powiedzieć, co robi jego Kolegium. Kujawa tłumaczy kompetencje Kolegium do spraw Służb Specjalnych:
„Temu gremium przewodniczy premier i ma ono wiele zadań wpisanych w ustawę, między innymi opiniowanie wytycznych do pracy służb specjalnych, akceptowanie planów pracy, przyjmowanie sprawozdań, opiniowanie wszystkich aktów prawnych związanych z funkcjonowaniem służb specjalnych (...)".
I właśnie tutaj zaczyna się problem. Kolegium jest organem opiniodawczo-doradczym. Nie jest superzarządem służb, który po prostu „akceptuje plany" i „przyjmuje sprawozdania" w takim znaczeniu, jakie nadaje temu Kujawa. Można powiedzieć: detal.
Tylko że to nie jest emerytowany generał wspominający po dwudziestu latach strukturę, w której kiedyś pracował. To jest sekretarz tego Kolegium. Przyszedł do studia właśnie po to, żeby tłumaczyć ludziom formalnoprawny system kontroli służb.
Jeżeli hydraulik pomyli średnicę rury, bywa. Jeżeli sekretarz Kolegium do spraw Służb Specjalnych myli zakres działania własnego Kolegium podczas wywiadu poświęconego temu, jak funkcjonują służby, zaczyna być zabawnie.
2. Polski wywiad wiedział. Potem dał się przekonać, że nie wie
Najbardziej zdumiewającą anegdotę Kujaw opowiada właściwie sam przeciwko sobie: „Kiedy już wiedzieliśmy, że nastąpi, w trakcie jednego ze spotkań z ważnym partnerem państwa NATO utyskiwaliśmy nad tym, jakie będą negatywne konsekwencje tego konfliktu i ryzyka z nim związane." A następnie:
„I on w pewnym momencie zaczął nam opowiadać, dlaczego tej wojny nie będzie. W zasadzie przyznaliśmy mu rację. Tydzień później ta wojna wybuchła."
Czyli: wiedzieliśmy, że będzie. Przyszedł sojusznik.
Powiedział, że nie będzie. Uwierzyliśmy mu. Była.
I człowiek odpowiedzialny dziś za koordynowanie pracy służb przedstawia to przede wszystkim jako dowód, że świat stał się nielogiczny.
Nie.
To jest przede wszystkim materiał do analizy pytania:
dlaczego daliście się przekonać do porzucenia własnej, trafnej oceny?
Jeżeli posiadasz dane wskazujące A, ale ważny facet przy stole mówi B, i zmieniasz ocenę na B, to problemem nie musi być nielogiczność świata. Problem może siedzieć przy stole.
3. Genialna metoda Kujawy: prognoza ma sto procent trafności, jeśli wymienimy wszystko, co może się wydarzyć
Chwilę później dostajemy perełkę metodologiczną, proszę odsunąć kawy od ust.
„Dlatego, że na temat możliwych scenariuszy i konsekwencji zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej można pisać książki, ale też powstają wielkie wariantowe opracowania analityczne, które w zasadzie muszą mieć stuprocentową trafność, bo jednak liczba możliwych finałów tej wojny jest skończona."
Przepraszam, ale to jest cudowne. Jutro będzie padać albo nie będzie padać. Sto procent trafności. Kaczyński umrze przed Morawieckim albo Morawiecki przed Kaczyńskim. Sto procent. Bitcoin pójdzie w górę, w dół albo zostanie mniej więcej tam, gdzie jest.
Proszę bardzo: analityka strategiczna ukończona. Serio, premierze @donaldtusk, skąd go Pan wytrzasnął?
Tyle że analiza wariantowa nie polega na tym, żeby wypisać wszystkie możliwe zakończenia i następnie ogłosić sukces, ponieważ jedno z nich nastąpi.
Wywiad ma odpowiedzieć: które jest najbardziej prawdopodobne? Co zwiększa jego prawdopodobieństwo?
Jakie sygnały pokażą nam, że przechodzimy z wariantu A do B?
Jaki mamy czas reakcji?
Jakie będą konsekwencje każdy z wariantów?
Czy i jakie mamy możliwe działania wpływu, aby którąś z decyzji zatrzymać lub spowodować.
Wymienienie wszystkich wyników totolotka nie czyni z człowieka eksperta od przewidywania losowania.
4. „Każde pieniądze" dla służb są dobre
Teraz zaczyna się megalomania instytucjonalna.
Kujawa mówi:
„Służby specjalne są po prostu elementem prowadzenia polityki przez państwo, nie ma się co bać służb."
A następnie:
„W dzisiejszych czasach to służby są pierwszą linią obrony, zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i w wymiarze międzynarodowym. To tam odbywa się realna ocena tego, co może nam grozić. Każde pieniądze wydane na służby specjalne to są dobrze wydane pieniądze."
Każde.
Nie: potrzebujemy większego budżetu.
Nie: państwo niedofinansowało kontrwywiadu.
Nie: obecne zagrożenie wymaga większych nakładów.
Każde pieniądze.
To jest bardzo wygodna teoria ekonomiczna, szczególnie jeśli pracuje się w instytucji, która te pieniądze ma dostać.
A teraz poczekajmy chwilę. Bo ten sam Kujawa mówił w tym wywiadzie o Pegasusie:
„My też, w oparciu o doświadczenia związane z nadużywaniem i łamaniem prawa w kontekście stosowania Pegasusa, wprowadziliśmy dwie fundamentalne zmiany związane z uzyskiwaniem zgody na kontrolę operacyjną (...)".
Czyli jednocześnie: każda złotówka wydana na służby jest dobrze wydana oraz: służby nadużywały i łamały prawo przy używaniu kupionego za publiczne pieniądze systemu.
Walka wieczoru:
Kujawa kontra Kujawa.
Na razie remis.
5. Dziennikarze mają mniej wiedzieć. A potem Kujawa ma do nich pretensje, że mają mniej wiedzy
Kujawa opowiada o ograniczeniu przecieków ze służb:
„Włożyliśmy wiele wysiłków, aby to zjawisko ograniczyć (...)".
Po czym dodaje o dziennikarzach:
„(...) osoby, które piszą o służbach specjalnych, zostały w jakimś zakresie może nie całkiem odcięte, bo tak nie jest, ale został ograniczony im dostęp do informacji i siłą rzeczy czasem wywołuje to frustrację, a czasem poszukiwanie takich trudnych do zweryfikowania punktów oparcia, na których buduje się narrację, która w stosunku do rzeczy, którymi my się rzeczywiście zajmujemy i którymi żyjemy, czasem przypomina spacer po ścieżkach mglistej wyobraźni."
Czyli mechanizm wygląda tak: my ograniczymy wam dostęp do informacji. Potem zaczniecie szukać informacji gdzie indziej. A wtedy my powiemy:
patrzcie, jak słabe macie informacje. To jest piękny system.
Jeszcze tylko zakazać prognozowania pogody, a potem wyśmiewać ludzi, że nie wiedzą, czy zabrać parasol.
6. „Gdzie były służby?" Czyli proszę tak nie pytać
Kujawa jest także zirytowany pytaniem, które normalne państwo powinno uważać za absolutnie naturalne:
„To jest jeszcze inaczej, bo mamy do czynienia z tabloidyzacją dyskusji o bezpieczeństwie. Na temat każdego zdarzenia, z którym mamy do czynienia, pada pytanie, a gdzie były służby? Ktoś nie wie dokładnie, czy pyta o Straż Miejską, czy ABW, tylko gdzie były te służby. Pytanie, gdzie było państwo."
I dalej:
„Często te służby są, tylko nie chodzą w mundurach i się nie zgłaszają do dziennikarzy, którzy uważają, że tam powinny te służby zostać skierowane. Bardzo często są to zdarzenia, które są w jakimś sensie i w jakimś stopniu pod kontrolą albo nas nie zaskakują, ale niekiedy kończy się to źle."
I tu mamy perfekcyjny system odporności na ocenę.
Sukces? Nie możemy opowiedzieć, bo tajemnica.
Porażka? Nie możecie oceniać, bo nie wiecie, co naprawdę robiliśmy.
Dziennikarz ujawnia materiał? Szkodzi służbom.
Dziennikarz nie ma materiału? Spaceruje po ścieżkach mglistej wyobraźni.
A pytanie „gdzie były służby?" Tabloidyzacja.
Nie.
To nie jest tabloidyzacja.
To jest jedno z najbardziej podstawowych pytań demokratycznego państwa: gdzie było państwo?
7. A teraz najlepsze: funkcjonariusze czasem „nie dostrzegają granic"
Kujawa opowiada o funkcjonariuszach:
„No ale w służbach specjalnych pracują ludzie, którym tej wyobraźni, kreatywności nie brakuje."
I kontynuuje:
„I właśnie oni te granice potrafią przekraczać, czy właściwie trochę ich nie dostrzegać czasami tam, gdzie widzą je na przykład politycy."
A następnie:
„Służby nie uczestniczą w wyborach."
I:
„Nie muszą dbać o mandat też obywateli mniej obytych z myśleniem w kategoriach twardych interesów, a bardziej podatnych na emocje."
Proszę przeczytać to jeszcze raz.
Ludzie wyposażeni przez państwo w możliwości tajnej obserwacji, podsłuchów, operacji, werbunku źródeł i przetwarzania najbardziej wrażliwych informacji:
„granice potrafią przekraczać"
albo nawet
„trochę ich nie dostrzegać".
Dlaczego? Bo: „służby nie uczestniczą w wyborach".
Tylko że w demokratycznym państwie wniosek powinien być dokładnie odwrotny.
Właśnie dlatego, że służby nie uczestniczą w wyborach, muszą widzieć granice szczególnie wyraźnie.
Nie mają mandatu społecznego. Dlatego mają ustawę.
Nie odpowiadają przed wyborcą. Dlatego odpowiadają przed konstytucyjnymi organami państwa.
Nie mają prawa samodzielnie ustalać, że ich „twarde rozumienie interesu państwa" jest ważniejsze od ograniczeń ustanowionych przez demokrację.
8. Co więcej, Kujawa sam chwilę wcześniej mówi coś odwrotnego. Bo kilka fragmentów wcześniej zapewnia:
„Służby działają na podstawie i w granicach prawa."
Fantastycznie.
Czyli mamy:
Kujawa A: „Służby działają na podstawie i w granicach prawa".
Kujawa B: „Funkcjonariusze granice potrafią przekraczać, czy właściwie trochę ich nie dostrzegać".
Kujawa C: „Służby nie uczestniczą w wyborach".
I właśnie dlatego, zdaniem Kujawy C, mogą patrzeć na twardy interes państwa bardziej swobodnie niż politycy. Kujawa brzmi dla mnie jak przedstawiciel skorumpowanego urzędu, który tłumaczy, że patrzenie mu na rękę jest wbrew interesom Państwa. Państwa Kujawów na pewno.
9. „Pełna wiedza" sędziego
Kujawa jest również zachwycony zmianami dotyczącymi kontroli operacyjnej.
Mówi:
„Dzisiaj musi wiedzieć wszystko". Następnie opisuje nowe uprawnienia sądu i podsumowuje:
„Uważam, że to jest fundamentalna zmiana, dlatego że ona zapewnia tak naprawdę realną możliwość weryfikacji pełnej wiedzy. Sąd nie ma ograniczeń w sięganiu po wszystkie materiały."
To właśnie jest przykład problemu całego wywiadu.
Kujawa niemal nigdy nie mówi „zwiększyliśmy kontrolę". Mówi: „pełna wiedza".
Nie „rozszerzyliśmy możliwości sądu". Tylko: „nie ma ograniczeń".
Nie „każda dodatkowa złotówka może zwiększyć bezpieczeństwo". Tylko: „każde pieniądze są dobrze wydane".
To jest język człowieka, który nie opisuje instytucji. On ją reklamuje. Problem w tym, że znów mija się z prawdą. Bo Rzecznik Praw Obywatelskich zwróciła uwagę iż przed wyrażeniem zgody sąd nadal dostaje materiały wyselekcjonowane przez służby i nie może zapoznać się z całością zgromadzonych informacji ani zażądać ich przedstawienia. Urząd Ochrony Danych Osobowych dodatkowo stwierdził, że projekt nie wykonuje w pełni wyroku ETPC i że na etapie rządowym nie został przedstawiony UODO do opinii, mimo ustawowego obowiązku.
10. Megalomania służb w czystej postaci
Całą filozofię Kujawy można znaleźć w kilku jego zdaniach:
„Służby specjalne są po prostu elementem prowadzenia polityki przez państwo, nie ma się co bać służb."
„Każde pieniądze wydane na służby specjalne to są dobrze wydane pieniądze."
„Służby nie uczestniczą w wyborach."
„I właśnie oni te granice potrafią przekraczać, czy właściwie trochę ich nie dostrzegać (...)".
„(...) osoby, które piszą o służbach specjalnych (...) został ograniczony im dostęp do informacji (...)".
„(...) czasem przypomina spacer po ścieżkach mglistej wyobraźni."
A pytanie o ich odpowiedzialność to:
„tabloidyzacja dyskusji o bezpieczeństwie".
Naprawdę trudno byłoby napisać lepszą reklamę silnej, niezależnej kontroli służb, gdyby człowiek bardzo się starał.
Problem z Radosławem Kujawą nie polega na tym, że jest głupi. To byłoby znacznie prostsze. Problem jest ciekawszy.
To człowiek z ogromnym doświadczeniem, który przychodzi na dwie i pół godziny do studia kompletnie nieprzygotowany do precyzyjnego oddzielenia własnych przekonań od propagandy instytucjonalnej, prawa i analizy.
I dlatego raz mówi, że służby działają w granicach prawa, a potem z uznaniem mówi o funkcjonariuszach niedostrzegających granic.
Raz mówi o łamaniu prawa przy Pegasusie, a innym razem, że każda złotówka na służby jest dobrze wydana.
Opowiada o błędnej analizie, ale winę przypisuje nielogiczności świata.
Tłumaczy metody analityczne i myli wyliczenie wszystkich wariantów z trafnością prognozy.
Oburza się, że dziennikarze mają kiepską wiedzę, chwilę po tym, jak chwali ograniczenie ich dostępu do informacji.
I to nie jest człowiek komentujący służby w telewizji śniadaniowej.
To jest człowiek stojący przy samym centrum ich politycznego nadzoru.
Dlatego po wysłuchaniu tego wywiadu nie mam ochoty, zgodnie z sugestią generała Kujawy, bardziej ufać służbom.
Mam ochotę dokładniej sprawdzić, kto nad nimi sprawuje kontrolę.
Powtórzę więc to, od czego zacząłem, bo teraz brzmi to inaczej. Problem z generałem Kujawą nie polega na tym, że jest głupi. Głupiego można odwołać.
Problem polega na tym, że to człowiek inteligentny, doświadczony, siedzący w samym centrum nadzoru nad tajnymi służbami, który przez dwie i pół godziny na wizji, spokojnie i z widoczną satysfakcją, tłumaczył nam, że funkcjonariusze mogą nie dostrzegać granic, że każda złotówka wydana na służby jest dobrze wydana, a pytanie o ich odpowiedzialność to tabloidyzacja.
On w to wierzy. I to jest najgroźniejsze.
Bo groźny nie jest funkcjonariusz, który łamie prawo w ukryciu i przynajmniej wie, że robi źle. Groźny jest nadzorca, który rozbraja bezpieczniki na oczach kamer i jest z tego dumny.
Generał Kujawa ostrzegał mnie przed dziennikarzami spacerującymi po ścieżkach mglistej wyobraźni. Wychodzę z tego wywiadu przekonany, że przez dwie i pół godziny to on po nich spacerował. Z jedną różnicą: ja tylko piszę. On nadzoruje ludzi z bronią, podsłuchami i prawem do wchodzenia w każde nasze życie.
Dlatego pytanie „GDZIE BYŁY SŁUŻBY?" trzeba dziś uzupełnić drugim, znacznie poważniejszym: kto pilnuje tego cymbała?
P.S.
A na koniec kilka faktów, których człowiek od wywiadu znać powinien, a nie zna.
NSA. Kujawa oznajmia, że „NSA jest tak naprawdę częścią amerykańskiej armii". Nie jest. To agencja Departamentu Obrony i część całej wspólnoty wywiadowczej, z ludźmi ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Były szef Służby Wywiadu Wojskowego myli strukturę najważniejszej agencji sygnałowej sojusznika. To trochę tak, jakby dyrektor lotniska mylił pas startowy z bramką.
Bezwzględne posłuszeństwo. „Wojsko opiera się na bezwzględnym posłuszeństwie", mówi generał. Otóż nie. Art. 344 § 1 k.k.: żołnierz nie popełnia przestępstwa, odmawiając wykonania rozkazu nakazującego przestępstwo. Posłuszeństwo w wojsku ma ustawową granicę i jest to jedna z najbardziej podstawowych zasad. Generał właśnie pomylił dyscyplinę z bezmyślnością.
Białoruś. „Nie ma żadnych dowodów" na białoruską dywersję w Polsce, uspokaja Kujawa. Tymczasem w lutym 2026 polska Prokuratura Krajowa informowała o oficerze białoruskiego wywiadu wojskowego rozpoznającym w Polsce infrastrukturę krytyczną. A „wypuszczono większość więźniów politycznych"? Na koniec czerwca Viasna liczyła ich wciąż 859, notując nowe represje. Można tak liczyć tylko manipulując mianownikiem.
Chiny. Dwa razy nazywa Chiny „sojusznikiem Rosji". Pekin oficjalnie odrzuca sojusze i mówi o partnerstwie strategicznym. Zachód ocenia to ostrzej, ale „decydujący enabler" czyli narzędzie wspierające, ale to wciąż nie „formalny sojusznik". Dla szefa analityków to nie detal, to podstawa warsztatu.
Cztery zdania. Cztery błędy. Jeden człowiek, który przyszedł tłumaczyć, że służbom trzeba ufać. Czujecie się bezpiecznie?
Jeżeli podobała wam się analiza, to możecie mi postawić kawę - buycoffee.to/jan-pinski
🤖 Made with AI
Dostałem właśnie SMS z RCB z linkiem żebym sobie pobrał poradnik bezpieczeństwa...
szczyt bezczelności oficjalnie został osiągnięty!xD
Wy sobie lepiej pobierzecie poradnik rzeczywistości! Polska leży i robi pod siebie w momencie ataku. Winni temu są nadal na wolności dzięki wam!
Nie róbmy kurwy z logiki. Nikogo nie znieważam mówiąc, że w dzień świeci słońce.
A zatem wolno nam mówić, że nijaki Karol N. to prostak, bandzior, ćpun i kawał lumpa.
Mamy prawo wyrażać swoje niezadowolenie, że nielegalnie mianowany PO prezydenta to skończony chlor.
Dariusz Matecki nakazuje, Dariusz Korneluk wykonuje.
W ostatnich dniach prokuratorzy wyjątkowo angażują się w bezprawie PiS, jakby chcieli udowodnić swoją stronniczość i oczekiwanie na powrót największego prokuratora bandyty i zbiega, a przy okazji wiceprezesa stalinowskiej partii bezprawia i szczucia Zbigniewa Ziobry.
Skandalicznie prokuratorka
Zastępczyni Prokuratora Okręgowego w Warszawie prok. Małgorzata Szeroczyńska jak karabin maszynowy umarza kolejne śledztwa przeciwko funkcjonariuszom PiS. Ostatnio kolejny raz umorzyła śledztwo w sprawie dwóch wież Kaczyńskiego – skandaliczne oszustwo na miliony złotych, ale i uznała, że pokojowo protestująca młoda Polka może być atakowana przez bandytów w policyjnych mundurach i mogą jej złamać rękę, bo jak śmie protestować przeciwko PiS?
Dariusz Korneluk się jednak nie zatrzymuje.
Okazuje się, że prokuratorzy i sędziowie nie będą zajmować się zbrodniarzami z PiS. Oni będą zawaleni robotą przy ochronie dobrego imienia Nawrockiego, o którym niewiele pozytywnego można powiedzieć czy napisać. Nawet wtedy, gdy publikuje się tylko na swojej tablicy.
Na wniosek pokoleniowego donosiciela i katolickiego nacjonalisty Dariusza Mateckiego, wyjątkowej kanalii, który od lat ubliża Polakom, ma zarzuty oszustw na dużą skalę i zaszczuł młodego chłopca na śmierć, a ostatnio reprezentuje – no kogóż to mógłby reprezentować bandyta – oczywiście, że Karola Nawrockiego, Prokuratura Rejonowa w Nysie skierowała akt oskarżenia przeciwko mnie. Chodzi oczywiście o znieważenie prezydenta (art. 135 § 2). Otrzymałem zawiadomienie godzinę po tym, jak opublikowałem artykuł „Oskarżam Karola Nawrockiego”.
Dzień wcześniej takie oskarżenie otrzymała moja koleżanka, ale z prokuratury w Warszawie. To co – wysyp!
Dariusz Matecki kieruje powołanym przy Nawrockim komitetem do obrony dobrego imienia tegoż osobnika, który nie wiadomo czyim jest prezydentem, bo jakie środowisko reprezentuje, to widać wyraźnie.
Wieść niesie, że Dariusz Korneluk wykorzystuje okres urlopowy, aby przypomnieć prokuratorom okręgowym i regionalnym, komu mają służyć, bo jak wróci Zbyszek…?
Tymczasem proces bezkarności dla PiS trwa, tak jak robienie przestępców z odważnych i aktywnych demokratów, którzy stoją na ich drodze z konstytucją w ręku.
Tylko Koalicji jakoś coraz bardziej nie rozumiem. Jeśli głównym hasłem przejmujących władzę miało być rozliczenie, ukaranie i pojednanie, to dlaczego na odpowiedzialnych stanowiskach, decydujących o praworządności, dalej funkcjonują zwolennicy bandytyzmu prawnego i walki o bezprawie? A skoro już niewiele w sprawie rozliczeń robicie, to dlaczego pozwalacie krzywdzić tych, co walczą za was, za wasze idee i hasła, za waszą władzę?
Ciekawa jest też kasta prokuratorska. Mają niezwykle wysokie pensje, immunitety, przywileje emerytalne i wywindowany system nagród, a to wszystko za przestrzeganie i pilnowanie praworządności w Polsce, a nie za bezprawie i wspieranie bandytyzmu. Niestety widać, że niektórzy z nich biorą przywileje z dwóch stron. Wtedy jest to najbardziej podła forma bandytyzmu narodowego. To forma raka złośliwego na organizmie Polski. Mam nadzieję, że pacjent zacznie się w końcu leczyć i przeżyje.
Jeśli ktoś uwierzył, że przestanę pisać prawdę, bo się nie podoba zbrodniarzom, to się myli. Jestem żołnierzem i przysięgałem Rzeczypospolitej Polskiej "stać na straży Konstytucji".
Adam Mazguła
Art. 135. [Czynna napaść lub znieważenie prezydenta RP]
§ 1. Kto dopuszcza się czynnej napaści na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
#PrawdąPOoczach #TarczaWolnościSłowa #Odpowiedzialność #BronimyKonstytucji #ŻołnierzGorszegoSortu
Bezczelna, amoralna szmato - że też masz czelność, będąc członkiem zorganizowanej grupy przestępczej, kogokolwiek pouczać na temat prawa, moralności lub jakichkolwiek standardów.
Jesteś obrzydliwym bandziorem.
Oj skończy wam się El Dorado jak tylko obecny rząd obalę...
⚠️ Za czasów Platformy mamy w Polsce segregację na lepszych i gorszych. Banda Donalda Tuska ma usługi świadczone szybko, sprawnie i przyjemnie – i to za nasze pieniądze❗#ElitaKOryta
Poseł PiS @WojciechowskavH ⤵️
To może Sławka rozbierzemy i wychłostamy, w samo południe na rynku głównym? Dodatkowo, dla załatania dziury budżetowej, event będzie dostępny do obejrzenia dzięki PayPerView. Kiedy odwrócimy sytuację - nadal jest tak fajnie? Mój pomysł również spotka się z tak szerokim poparciem?
No i stało się!
Dożyliśmy dnia, w którym mam wrażenie, że na Pomponiku czy innym Pudlu jest lepsza kontrola informacji i rzetelność materiałów niż w BBN 💀
Tylko jak zwykle tych żołnierzy szkoda...
OŚWIADCZENIE:
W reakcji na publikację portalu Onet, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego informuje, że otrzymało od organizatora uroczystości z okazji Święta Wojsk Specjalnych serię zdjęć do wykorzystania w materiałach informacyjnych.
Na części z nich twarze niektórych osób zostały zamazane. Na innych były widoczne.
Zdjęcie, które Biuro opublikowało na portalu X, nie zawierało anonimizacji wizerunków, co oznacza, że organizatorzy uroczystości nie widzieli przeciwwskazań, by je w takiej formie udostępnić opinii publicznej.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy Onetu wyraźnie to podkreśliliśmy. Tym samym zarzuty skierowane wobec BBN, sformułowane w przywołanym tekście uważamy za bezzasadne.
No, Cycuniu nasz kochany... a, przepraszam! Szanowny Herr Flick!
To jak to w końcu było? 🧐
Spokojnie, obecnego rządu nie musisz się obawiać bo nic ci nie zrobią. Obawiać musisz się mnie ponieważ w Królestwie Polskim dla zdrajców nie ma miejsca. Mamy go za to dużo w łagrach 😈
'Pan Prezydent nie ma nic wspólnego z branżą krypto,' powiedział znany z rzetelności nieprofesor @Cenckiewicz
Uwierzę mu tym bardziej gdy odpowie jakim środkiem transportu dotarli na tę konferencję w Waszyngtonie uczestnicy z @RepublikaTV
Well, well, well... what a coincidence!
Translation from our classic:
"No proszę, proszę... co za przypadek!"
("A kto powiedział, że to był przypadek?")
😼😼😼
Visas for our delegation to the Peace Council meeting were not issued, despite all documents being submitted on time and procedures followed.
Belarus had informed organizers that, by decision of the Head of State, Foreign Minister Maxim Ryzhenkov would attend.
The invitation from the President of the United States was addressed to Belarus’ Head of State.
If even basic formalities aren’t respected, what “peace” are we talking about?
Blizna retweeted
Whoops.
Visas for our delegation to the Peace Council meeting were not issued, despite all documents being submitted on time and procedures followed.
Belarus had informed organizers that, by decision of the Head of State, Foreign Minister Maxim Ryzhenkov would attend.
The invitation from the President of the United States was addressed to Belarus’ Head of State.
If even basic formalities aren’t respected, what “peace” are we talking about?
Blizna retweeted
Uwaga! Za żadne skarby nie podawajcie dalej tego wpisu, gdyż właśnie za to pozywa @K_Stanowski
Nikt nie może też pytać go o tę kwestię, gdyż to narusza jego dobra osobiste. Jeszcze raz powtarzam. Nie podawajcie dalej tych informacji bo grozi wam pozew Stanowskiego.
You’re unable to view this Post because this account owner limits who can view their Posts. Learn more
A może Assad, Maduro, Sakiewicz? Aaaa, już by nie było tak zabawnie kiedy to o nas chodzi prawda?
Blizna retweeted
Prezydentowi Nawrockiemu nie podobają się rozliczenia złodziei z PiS. Krótką informacją dla Pana Prezydenta- to nie koniec. Rozliczeń będzie więcej. Pan Nawrocki będzie mógł zawsze ułaskawiać kumpli. Taki jest prezydencki przywilej. Polacy będą to oceniać…