@Yaneas_PL

Przeterminowany młody, wykształcony, z wielkiego miasta. Opinie własne, z naciskiem na własne.

Poznań, Polska
Joined October 2018
Jan Ełas retweeted
BUUUUUUM ‼️‼️‼️ CPK jednak trzeba będzie przeprojektować? Bo właśnie zmieniono przepisy dotyczące tuneli kolejowych. I obecny projekt tunelu oraz położonego nad nim terminala na 99% wymaga zmian bo.... Rząd wprowadził nowe, nieznane w świecie regulacje, dotyczące co najmniej 4 metrowej odległości podpór tuneli, nad którymi znajdują się budynki, od osi torów głównych(Art 41. 2. Rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budowle kolejowe i ich usytuowanie - scrn 1). Oczywiście projekt tunelu CPK, który jest na ukończeniu i projekt terminala, który uzyskuje właśnie pozwolenie na budowę, są zgodne z regulacjami poprzedniego rozporządzenia, czy z regulacjami UE (TSI Infrastruktura) oraz najlepszą wiedzą inżynierską firm światowej czołówki która je projektowała. Ale obłąkanych albo sabotażowych regulacji, wymagających aby tory główne zasadnicze biegły w nawie o szerokości, w świetle podpór ponad 12 metrów (lub każdy z tych torów we własnej nawie o szerokości ponad 8 metrów) nie przewidziałby nikt. I nie mógł przewidzieć. Prześledziłem proces legislacyjny rozporządzenia. I tego przepisu, sprzecznego z dorobkiem światowej i europejskiej myśli inżynieryjnej (która rozwiązuje tego typu kwestie wymagając podpór o odpowiedniej wytrzymałości), nie było w pierwotnym projekcie rozporządzenia. I nie zgłoszono go też w konsultacjach. Pojawił się nagle w sposób tajny, po całym procesie konsultacji w lutym bieżącego roku. I dotyczy jednego obiektu w Polsce, na którego projekt wydano (lub trzeba będzie wydać,- za wykonane już prace) ponad 2 miliardy złotych. I to obiektu, którego budowę nadzoruje jako Pełnomocnik wiceminister @PiotrMalepszak, który jednocześnie sprawuje nadzór nad departamentem @MI_GOV_PL w którym powstało to tajemnicze "dzieło". I teraz #CPK na 99% wymaga ponownego przeprojektowania, zarówno tunelu jak i terminala, gdyż na fragmencie trasy tunel przebiega pod obiektem terminala. Nie chodzi o sam dworzec CPK - tam raczej nie ma problemu (bo nie ma tam tunelu nad budynkiem a słupy są OK), chodzi o fragment terminala pod którym przebiega tunel - rys. 2). Oczywiście Zarząd NeoCPK ( @PortPolska_info ) może wystąpić do ministra, który wprowadził te kuriozalne przepisy, o udzielenie odstępstwa ALE ... przecież nie po to wprowadzono te przepisy aby robić odstępstwo w jedynym obiekcie, którego te regulacje dotyczą. Ale na ich miejscu bym to zrobił. Niech ze zmarnowania kilku lat i kilku miliardów tłumaczy się prokuratorom ten który za te decyzje odpowiada. Gdyby takie przepisy obowiązywały wcześniej w Polsce, nigdy nie powstałby Dworzec Centralny. Gdyby takie przepisy obowiązywały w Niemczech, nigdy nie powstałby Hauptbhanhof Berlin (rys. 3, fot. 4). I mogę wymieniać dziesiątki innych obiektów tego typu na świecie które by nie powstały. Ale nie wiem czy jest chociaż JEDEN, który takie kuriozalne wymogi spełnia. I teraz wszystko, od wywalenie @LasekMaciej, przez brak pieniędzy na inwestycję, czy brak CPK w ustawie o przyspieszeniu inwestycji strategicznych przy umieszczeniu tam Duoportu, układa się w logiczną całość. #StopCPK wjechało na pełnej mimo zaawansowania projektu i bez względu na konsekwencje. Co najmniej w jednej ministerialnej głowie. Bo aż w taki bajzel, nie jestem w stanie uwierzyć. Acha i jeszcze jedno: O zabudowie północnej pierzei Alei Jerozolimskich (nad torami) możecie już zapomnieć. Nowy tunel tej trasy musiałby być znacznie szerszy niż obecnie. Wojna z CPK ma swoje "collateral damage".
169
1,408
151
3,835
290,513
Czyli od @Cenckiewicz wiemy, że Wałęsa był agentem. A teraz od @w_zurek że również analfabetą i debilem. Niesamowita historia.
Prokuratura ostatecznie umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie. Przez lata upolityczniony aparat państwa ścigał legendę „Solidarności”, celowo ignorując fakty i elementarną logikę. Zignorowano bezsporny fakt historyczny - SB masowo fałszowała dokumenty i podpisy Wałęsy w latach 80., by zdyskredytować go przed Komitetem Noblowskim. Próbowano przypisać autorstwo wielostronicowych, ubeckich donosów człowiekowi, który według świadków nie sporządzał w tamtym czasie żadnych długich rękopisów. Prawda wygrała z próbą pisania historii na nowo. gov.pl/web/po-warszawa/umorz…
20
110
5
890
6,481
Jedynym dowodem na jego działalność konspiracyjną była jego ankieta personalna z 1949 r. Ale 20 lat po wojnie w Anglii Agbola twierdził już, że nie był członkiem Armii Krajowej, a więźniem obozu w Treblince i to od maja 1940 r., na ponad rok przed jego wybudowaniem w 1941 r.! 3/
5
68
7
1,045
46,805
Rzekomo jedyny czarnoskóry Powstaniec Warszawski. W rzeczywistości nie ma żadnego dowodu, by kiedykolwiek brał udział w walce. Brak jego zdjęć z okresu Powstania, żaden spis go nie wymienia. Wszystkie jego zdjęcia są z powojennego filmu „Żołnierz Zwycięstwa”. 2/
5
61
2
992
41,637
Chyba przyjechałem
70
165
13
2,139
37,802
4
58
1
566
5,216
Jan Ełas retweeted
Replying to @KonradPiasecki
Przed miesiącem, kiedy baryłka ropy kosztowała 95$, litr ON na stacji Orlen kosztował 5,3 zł.. Dziś, kiedy baryłka kosztuje 112$, na tej samej stacji litr ON kosztuje 8,06 zł. Czy tylko z moich wyliczeń wynika, że gdy cena baryłki poszła w górę o 18%, to cena litra - aż o 52%?
21
34
1
722
12,682
Replying to @CDzwoni
Ja tylko zostawię to zdjęcie rodziny jednej z „ofiar Żołnierzy Wyklętych”. Na zdjęciu (w środku) jest niejaki Mariusz Niczyporuk, potomek sołtysa Nikity Niczyporuka. Część rodziny sołtysa zginęła w Zaleszanach podczas akcji oddziału NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego” w 1946 r.
41
216
19
829
40,889
Będę wdzięczny za upowszechnienie tego wpisu. Zależy mi na dalszej pracy w Instytucie Zachodnim, a czemu zdaje się @Stefaniak__ chciałby położyć kres. Otóż nie pójdzie wam tak łatwo, są jeszcze jakieś niezależne sądy w Rzeczypospolitej.
Panie sekretarzu stanu w @PremierRP, Panie @Stefaniak__ - czy to Pan - jako nadzorca @IZPoznan - osobiście wydał polecenie mojemu przełożonemu, by zrobić ze mną porządek? Dostałem w tej sprawie oficjalne pismo tuż przed Świętami, mam 14 dni na odpowiedź.
155
2,141
151
4,155
539,745
Silniczki biorą się za swoich...
Dlaczego nadal nie ujawniono listy osób nielegalnie inwigilowanych Pegasusem? Pyta @Jan_Pinski mając słuszne pretensje do nieudolnego koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Kiedy to ujawnicie?
130
Dlaczego nadal nie ujawniono listy osób nielegalnie inwigilowanych Pegasusem? Pyta @Jan_Pinski mając słuszne pretensje do nieudolnego koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Kiedy to ujawnicie?
64
192
4
899
11,772
Jestem po tygodniu czytania wiadomości, zbierania materiałów (urlop służy!) i z całą pewnością mogę powiedzieć: Nikt nie widział, nie słyszał jeszcze nigdy o takim temacie. O nazywaniu do protokołu prokuratorów "psami, co się ich będzie w gębę jebało", sędziów, którzy "pewnie dorabiają na parkingu z taką mordą", czy o nagraniach z defekacji na grób. W tym miesiącu mogę się już nie wyrobić, ale zapewniam państwa, że we wrześniu dostaniecie materiał, którego z całym arsenałem chęci do przykrycia sprawy przez niektórych, nie da się tego zrobić. I mam nadzieję, że przez najbliższy czas Pani Mecenaska będzie znana tylko jako mecenas R. - zresztą miała już okazję ten stan rzeczy przetestować. Nigdy jeszcze tego nie robiłem, ale w temacie tak istotnym, serdecznie proszę państwa o retweet. Nie ma miejsca dla zwyrodnialców i psychopatów w palestrze.
Jest taka adwokatka-hejterka z południowej Polski. Straszy ludzi, gnębi kilkuletnie dzieci (!!!) przeciwników procesowych. Stalkuje, zastrasza, obrzuca groby rodziny ludzi, których nie lubi odchodami. Nie, nie metaforycznie. Dosłownie. Ma postawione zarzuty uporczywego nękania. Z uśmiechem niszczy ludzi. W ostatnich wyborach była nawet kandydatką do Rady pewnego Miasta. Miałem się tym nie zajmować, ale niedługo przyjdzie pora. Stay tuned, bo rzadko mi się chce, ale jak już mi się chce, to na całego.
17
179
7
423
37,013
Stany Zjednoczone dołączały do II wojny światowej mając wielką wiarę w nowoczesną broń - zdolne do precyzyjnego niszczenia celów bombowce. Dzięki nim wojna miała być etyczna, a cywile bezpieczni. Skończyły ją podpalając napalmem całe Tokio. Dlaczego? Zapraszam na 🧵👇.
53
159
6
1,594
281,142
Piękna jest ta kampania. Niby masz się dowiedzieć, kto będzie lepszym prezydentem a nagle dowiadujesz się kto jest dziennikarzem a kto jedynie za takiego się podaje😀
Choć w zajawce są "tatuaże Nawrockiego" to w tekście chowają się za "miał mieć wytatuowany" i "podobno usuwał". Za to w wypowiedziach ekspertów piękna litania: Combat 18, Hitler, a na dokładkę swastyka i Rudolf Höss. Tragedia. Idę jeszcze raz przeczytać "Biblię dziennikarstwa".
1
2
129
To będzie gorzka - dla wszystkich - pigułka. W odniesieniu do poruszenia po słowach Radosława Sikorskiego. Wielu z Was bardzo dobrze zna mój stosunek co do gloryfikacji tzw. ziem odzyskanych. Udowadniałem nie raz i nie dwa, że komunistyczne slogany z epoki Władysława Gomułki i Józefa Cyrankiewicza nie mają przełożenia w rzeczywistości. Poczynając od rzekomego „braku mniejszości”, gdzie po II WŚ w Polsce było niewiele mniej mniejszości etnicznych, niż przed II WŚ (ciekawe zresztą, że ten argument podnoszą najczęściej zwolennicy integracji i mniejszości) - w sumie od 3,5 do 5 milionów ludzi. Potem argument „bogatych ziem odzyskanych”, które w rzeczywistości zostały doszczętnie zdemolowane w 1945 roku podczas walk i po nich przez Sowietów dla zabawy (jak Legnica, Słupsk, Sławno, Polanów, czy Miastko), następnie doszczętnie rozgrabione i wywiezione przez Sowietów. W sumie 239 000 wagonów dóbr, w tym 1119 zakładów przemysłowych i ok. 3700 statków rzecznych. Sowieci zresztą zabrali dla siebie prawie 1 milion hektarów najlepszych terenów z najlepszymi majątkami. Doprowadzili do klęski pookupacyjnej, ogałacając lasy ze zwierzyny i stawy z ryb. Ukradli 1 milion zwierząt hodowlanych, które przepędzali przez Polskę, jeszcze bardziej ją rujnując. A to, czego nie rozkradli Sowieci, rozgrabili polscy szabrownicy - zarówno oddolni, przyjeżdżający na szaber na „ziemie odzyskane”, jak i państwowi - ów słynny masowy wywóz cegieł, dachówek i innego budulca (nierzadko zabytkowego, średniowiecznego!), szczególnie z Wrocławia i okolic. Szabrownicy i Sowieci zdemolowali ogromną część pięknych poniemieckich pałaców, dzieła sztuki trafiały do Warszawy, albo... na złom. Wreszcie ten nieszczęsny „węgiel reparacyjny”, który Polska oddawała ze Śląska Sowietom przez 10 lat za darmo (pardon, 1,12 dolara za tonę - nie pokrywało to nawet kosztów transportu). Sowieci wydoili Polaków na 55 mln ton węgla i koszt w sumie prawie 12 miliardów dolarów. Co oznacza, że Polska musiała sobie de facto... kupić Śląsk od Sowietów. Warto tu jeszcze dodać o tzw. „żywych reparacjach” - masowych wywózkach mieszkańców Śląska do ZSRR, zwłaszcza wykwalifikowanych górników, którzy pracowali jako niewolnicy do końca lat 40., co skazało wiele rodzin na głód, a Śląsk na stagnację. To samo dotknęło Kaszubów. Wywieziono tak w sumie ok. 100 000 ludzi (plus ok. 150- 000 Polaków z innych regionów Polski). To, co dostali Polacy, było nędznymi resztkami tego i tak niezbyt wielkiego bogactwa „ziem odzyskanych” z których największą wartość miał - i nadal ma - głównie Śląsk. Bo na Pomorzu - już za Niemca uznawanym za region biedny i odległy - Sowieci z okupowanego Królewca zadbali o to, by strefa przyległa polskiego wybrzeża znajdowała się tuż przy brzegu (5 mil morskich). Przez dekady polskie statki musiały płynąć tuż przy brzegu, inaczej mogły naruszyć sowiecką strefę. Sowieci ponadto zamordowali gospodarczo rejon Warmii (uważanej przez Niemców za jeszcze biedniejszą od Pomorza), zmieniając - wbrew ustaleniom - granicę w tym rejonie i przecinając Mierzeję Wiślaną. Zakazali żeglugi po Zalewie statkom innych bander niż polskiej. Zamordowało to Elbląg jako ośrodek stoczniowy. Na Kresach zaś Polska pozostawiła swoje przebogate dziedzictwo kulturowe. Dorobek setek lat: pyszne zabytki architektoniczne, dzieła sztuki, bogactwo księgozbiorów i dokumentów. Już pomijając niematerialne skarby w postaci tożsamości narodowej i patriotyzmu lokalnego, które zostały całkowicie zniszczone chaotycznymi przesiedleniami. Sowieci jako jedyni przeprowadzili skutecznie ludobójstwo na narodzie polskim. W kilka lat dokonali ludobójstwa kulturowego i pozbyli się wielowiekowego dziedzictwa Polaków. Komuniści w Polsce zadbali skutecznie o zatarcie tej spuścizny tak bardzo, że dla większości Polaków dzisiaj hasło „Kresy Wschodnie” to dwa miasta na krzyż, biedne wsie, bagienka i lasy. Wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy ani ze znaczenia gospodarczego, ani znaczenia kulturowego Kresów. Do 1990 roku nie powstawały żadne prace o polskich Kresach w Polsce, przesiedleńcy nie mogli o tym mówić publicznie, ani nawet okazywać swej tęsknoty. Pamięć o wielu małych kresowych ojczyznach zmarła wraz z nimi. W tym sensie Gomułka, Bierut i Cyrankiewicz wygrali. I to jest przerażające. To wszystko prawda. ALE! Ale jeśli ktoś łudzi się, że Polska mogłaby dostać I „ziemie odzyskane” I Kresy Wschodnie, to się grubo myli. Już w październiku 1940 roku brytyjski ambasador w Moskwie - skrajnie bolszewicki Stafford Crips - zaproponował Sowietom zatrzymanie Kresów. W 1941 roku Stalin postawił polski rząd londyński przed wyborem: albo Wilno, albo Lwów. Wybór ten istniał bardzo krótko, bo do końca 1941 roku. Polski rząd upierał się twardo przy granicy z traktatu ryskiego. Miał moralną słuszność po swojej stronie: wszak Karta Atlantycka - jedyny dokument obowiązujący wszystkich Aliantów, autorstwa USA, podpisany też. przez Polskę i ZSRR - gwarantował nienaruszalność granic. Ale w polityce „moralna słuszność” nie ma żadnej wartości. Mimo zerwania stosunków z polskim rządem emigracyjnym, jako mediatorzy występowali Brytyjczycy z premierem Winstonem Churchillem. Stalin twardo obstawał przy linii Curzona, podczas gdy brytyjski premier chciał coś jeszcze ugrać w marcu 1944 roku. Stalin wówczas zaczął mu półjawnie grozić. Wtaczając się na Kresy Sowieci traktowali je jako własne ziemie przy milczącej aprobacie Aliantów - głównie Amerykanów. Wiecie to z moich wpisów o Roosevelcie. Ostatnią próbą ratowania polskich Kresów była Jałta, gdzie i tam apele Churchilla Stalin odrzucił. Od 1939 roku los polskich Kresów Wschodnich nie zależał od Polaków. Polacy mogli tylko stać i przyglądać się ze łzami w oczach, jak inni rozdzierają między siebie ich ziemie i wielowiekowe dziedzictwo kulturowe. Natomiast gorzka pigułka jest jeszcze gdzie indziej. Polska nie miała żadnej możliwości, aby zagospodarować zarówno Kresy Wschodnie, jak i „ziemie odzyskane”. Po hekatombie II Wojny Światowej Polaków było za mało na tak ogromny obszar. Przypomnę, że wg pierwszego powojennego spisu - mocno niedokładnego - Polskę zamieszkiwało 23 929 757 osób. Z tej liczby 3,5 miliona stanowili Niemcy, Ukraińcy, Białorusini i Żydzi (w rzeczywistości było ich znacznie więcej). Polska, dysponująca Kresami, ORAZ „ziemiami odzyskanymi” miałaby prawie 400 tys. km kwadratowych powierzchni. Zaludnienie takiego ogromu wyłącznie Polakami byłoby niemożliwe, abstrahując już całkowicie od decyzji mocarstw. W warunkach po II WŚ Polska - mając wybór - mogłaby wybrać tylko - albo „ziemie zachodnie”, albo TYLKO CZĘŚĆ Kresów Wschodnich. Powiem więcej, Polska miała ogromny problem z zaludnieniem nawet przyznanych terenów „ziem odzyskanych”. Dlatego Gomułka i Cyrankiewicz ściągali na gwałt kogo tylko się dało, na oślep i byle jak. Celem było błyskawiczne zasiedlenie nowych nabytków, by pokazać mocarstwom polskie prawa i sprawczość na tych terenach. Stąd też błyskawiczne wysiedlenia Niemców. Na „ziemie odzyskane” ściągano nie tylko Polaków z Kresów i ZSRR, ale także Polaków z Belgii i Francji, którzy wyjechali przed wojną, Polaków z Jugosławii, a nawet... Polaków z Chin - z Mandżurii, którzy osiedlili się tam w czasach carskich zesłań! Komunistom bardzo zależało na ściągnięciu Polaków z Polskich Sił Zbrojnych i zasiedlenie nimi zachodu. Zasiedlano „ziemie odzyskane” także przymusowo osiedlanymi Cyganami, i przesiedlanymi przymusowo w ramach akcji „Wisła” Ukraińcami, Łemkami i Bojkami, i ściąganymi z Grecji komunistami po przegranej wojnie domowej, trafiły tam też - czasowo - północnokoreańskie sieroty w okresie wojny koreańskiej. Jak widzimy z poniższych propozycji, większość z nich nie dawała Polsce aż takich nabytków, jak w rzeczywistości. Brytyjczycy i - później - Amerykanie w Poczdamie w lipcu 1945 roku zdawali sobie sprawę, że przyznanie Polsce jak największych zysków na zachodzie to w rzeczywistości wzmacnianie tylko Stalina - który stawał się już wrogiem niedawnych Aliantów. Opierali się nie dlatego, że byli wrodzy Polsce, lecz dlatego by nie zyskał wrogi im blok wschodni. (A że sami go zbudowali i na to przyzwolili? No cóż...) Warto też dodać, że swoje pretensje - poza Niemcami, rzecz jasna - miała też Czechosłowacja, ostrząca sobie zęby na przyłączenie CAŁEGO ŚLĄSKA aż do Nysy Kłodzkiej, z podzielonym Wrocławiem. Czeskie pretensje nieomal doprowadziły do wybuchu wojny polsko-czechosłowackiej w czerwcu 1945 roku, zahamowanej osobiście przez Stalina. W tym sensie Polska miała ogromne szczęście, że nie została sprowadzona do roli kadłubka, czegoś w rodzaju Generalnego Gubernatorstwa. Stalin nie zrobił tego z miłości do Polaków - bo tych skrajnie, personalnie nienawidził - ale dlatego, by grać na skłócenie Polski z Niemcami i Aliantami Zachodnimi. Pokazywać, że tylko Związek Radziecki gwarantuje Polsce takie zdobycze. Polska, szukając protektora swojej integralności, musiałaby trwać przy ZSRR. Kupił sobie jej wierność. Nie zaprzestał także dalszych planów ogałacania Polski - jak widać z ostatniej propozycji, kolejnym pomysłem Stalina było oderwanie od Polski już nie tylko „kolana Bugu”, które oderwano Polsce w 1951 r. z powodu odkrycia bogatych złóż węgla i gazu (ah te „biedne Kresy”!), ale już rejonu Hrubieszowa w 1952 roku. Nie nastąpiło to z powodu jego śmierci. Stalin do swojej śmierci w 1953 r. nie wykluczał zwrotu ziem zachodnich Niemcom po ich zjednoczeniu - oczywiście pod komunistycznym przewodnictwem. Polską granicę zachodnią Związek Radziecki zagwarantował 12 lat po jego śmierci - dopiero w 1965 roku. Pięć lat później uczyniła to Niemiecka Republika Federalna. Ta zresztą do 1990 roku usiłowała unieważnić te postanowienia i tylko sprzeciw prezydenta USA, George'a H. W. Busha na to nie pozwolił. Możemy się cieszyć tym, co mamy. Jedyne co trzeba robić - to umacniać polskość i krzewić patriotyzm na „ziemiach odzyskanych”, przypominać o dziedzictwie kresowym, doceniać je i dbać o pamięć o pierwszych osadnikach na polskim „Dzikim Zachodzie”. TL;DR We Wrocławiu i Szczecinie powinny być wielkie pomniki Bolesława Chrobrego i Bolesława Krzywoustego z mieczami wyciągniętymi w stronę Odry, by żadnym Helmutom nie przyszło do głowy coś rewidować.
91
451
26
1,657
93,224
Niniejszy wpis jest o aferze mieszkaniowej jednego z czołowych polityków obecnego rządu - @Adbodnar która wydaje się niezmiernie rozwojowa, również w kontekście odpowiedzialności karnej. Poświadczenie nieprawdy przed sądem, zatajenie informacji w deklaracji majtkowej plus nagroda dla sędzi, która wydała karygodny błąd na korzyść ministra. Sprawę rozpoczęła wczoraj rano @RepublikaTV (i poseł @DariuszMatecki) wskazując, że minister Bodnar nie ujawnił jednego z jego mieszkań w swoim oświadczeniu majątkowym. Chodzi o lokal przy ulicy Wąwozowej w Warszawie, co do którego przysługuje mu i jego byłej małżonce spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Lokal wart co najmniej 2 miliony, ma ponad 100 metrów. W dziale drugim księgi wieczystej jako uprawnieni figurują wciąż Adam Bodnar i jego była żona na prawach wspólności majątkowej małżeńskiej. W reakcji minister Bodnar dokonał samodoniesienia - umieścił na X postanowienie (porozwodowe) z 2013 r. wydane przez sędzię Magdalenę Śliwińską-Stępień o podziale majątku pomiędzy nim a jego byłą żoną, argumentując że „własność mieszkania przyznana została w całości przez sąd byłej żonie”. Gdyby coś takiego napisał zwykły człowiek niebędący prawnikiem, można by tę formułę wypowiedzi od biedy zaakceptować. Jednak napisał to człowiek, który legitymuje się tytułami i stopniami z zakresu nauk prawnych za którymi nie idzie podstawowa wiedza z zakresu prawa cywilnego. Problem polega na tym, że nie można nabyć własności spółdzielczego prawa do lokalu, jak pisze Bodnar. To tylko uprawnienie. Jest to wiedza, którą posiadać musi każdy, nawet najgorszy student II roku prawa – jak widać nie ma jej profesor Bodnar. To, co jednak szczególnie ciekawe, okazało się dalej. Otóż Bodnar załączył do swojej niefortunnej wypowiedzi samo postanowienie sędzi Magdaleny Śliwińskiej-Stępień. I tu nagle okazało się, że brew zapewnieniom Bodnara, nadal jest on uprawniony do spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego przy ulicy Wąwozowej. Otóż sędzia dokonała podziału majątku Karoliny Małgorzaty Bodnar i Adama Piotra Bodnara w ten sposób, że owo spółdzielcze prawo przyznała na własność (!!!) Karolinie Bodnar. Takie postanowienie nie wywołuje skutków prawnych. Nie można na własność przyznać prawa spółdzielczego własnościowego do lokalu. Jest to błąd, który w całości pozbawia to postanowienie ważności. Rodzi się w związku z tym następujące pytania: czy załączone postanowienie jest oryginalne? Internauci zwrócili uwagę, że Bodnar zamieścił skan postanowienia bez pieczęci (czyżby sam sobie taką treść wygenerował – to możliwe, jego treść koresponduje bowiem z poziomem jego wiedzy prawniczej, której dowód dał w treści wpisu na X). Czy też może Bodnarowi zależało, żeby oszukać byłą żonę? Wydawało jej się, że mieszkanie jest jej, a tymczasem wciąż obie osoby są uprawnione do tego prawa. To rodzi dalsze pytania – czy zapłaciła mu ona z tytułu przejścia na nią uprawnienia? Jeśli tak, to zapłaciła za coś, czego nie dostała. To bardzo prawdopodobne – biorąc pod uwagę, że to dopiero początek wątpliwości w tej sprawie. Otóż analiza załączonego przez Bodnara postanowienia wskazała, że Bodnar i była żona w toku postępowania w roku 2013 oświadczyli, że mieszkanie nie ma księgi wieczyste! I sąd brak księgi wskazał w postanowieniu (sąd nie bada zgodnych oświadczeń dzielących majątek – księgi więc sam nie poszukiwał). Tymczasem analiza księgi wieczystej wskazuje, że już w 2005 r. dla mieszkania została założona księga!!! W księdze w dziale III nie ma oczywiście ostrzeżenia o postanowieniu podziałowym, bo sąd został po prostu okłamany przez małżonków Bodnar, co do nieistnienia księgi (Bodnar skłamał i to okłamał sąd). Niewątpliwie mieszkanie jest więc nadal uprawnieniem Bodnara i powinno się znaleźć w jego oświadczeniu majątkowym. (1/2)
267
1,726
190
5,306
408,805
Niezależna prokuratura 🔥 ➡️„Trzeba trochę podgonić przed wyborami prezydenckimi…”🤡
9
46
1
191
8,153
Złe języki zarzucają ostatnio prezydentowi Miszalskiemu, że zmienił Kraków w agencję pracy dla ludzi Platformy. To nieprawda, bo rzecz jest prostsza. Po prostu jest tak, że w Krakowie najlepsze CV mają teraz formę zdjęcia z prezydentem. Zapraszam na przejażdżkę 🧵👇.
95
617
99
3,029
456,239
Nawrocki idzie od kompromitacji do kompromitacji. Zapowiada teraz, że weźmie urlop z funkcji szefa IPN i apeluje do konkurentów o podobną decyzję. A przecież żaden z nich nie jest szefem IPN! - miażdży kandydata PiS prof. Krzysztof Sługus, etyk polityki
95
62
9
436
27,072