
🇵🇱 #ReparationsForPoland 🇵🇱 #TakDlaCPK 🇵🇱 #Nawrocki Nie dyskutuję z wyborcami #koalicja13grudnia. Niech żyje wolność słowa, tak, jak ja ją rozumiem.
Warszawa, Polska
Joined November 2021
- Tweets94.3K
- Following10.3K
- Followers13.1K
- Likes196K
Pinned Tweet
LEWACTWO, #SilniRazem,🇪🇺, 🌈i⚡⚡ WON ⛔⛔
Każdy lewak, który znajdzie się na moim profilu i otworzy usta zostanie zablokowany.
Obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa.
Uchwała wchodzi w życie 13 stycznia 2024 i obowiązuje do dnia, kiedy postanowię inaczej.
Serdecznie polecam 👇
Proszę Państwa! Wchodzę w sieć i czytam na iksie u premiera mojego kraju, że @OficjalnyJK rozpoczął rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej. "Kurka wodna!" - pomyślałem. Przecież mój premier by mnie nie oszukał, prawda? Postanowiłem jednak nie dać wiary w jego słowa, wspominając, że w końcu rudy maharadża to polityk, któremu jedyne co w życiu wyszło, to Wielka Brytania z UE.
No i wchodzę odsłuchać sobie wystąpienie Kaczyńskiego na Forum w Krynicy. Bite 55 minut. Wszystko z głowy. Dlatego z tego tekstu dowiecie się tylko faktów, a nie wykwitów amoku @radeksikorski, którego z niewiadomych przyczyn Applebaumowa ciągnie za uszy do góry, a on niczego się nie uczy.
Ten cały niemiecki kwik o to wystąpienie bierze się z tego, że gdybym miał streścić to jednym zdaniem, to musiałbym je zawrzeć w krótkim: "Je**ć Niemcy". Sami więc rozumiecie, skąd taki jazgot.
Czy prezes chce wychodzić z UE? Nie. @donaldtusk oczywiście kłamie. W tym wystąpieniu nie ma polexitu. Tam jest debiloexit. Piszę to całkowicie obiektywnie. Sprawdziłem sobie ile lat ma Kaczyński, bo wierzyć mi się nie chciało, że 77-letni gość może operować taką perspektywą już nie na Polskę, ale na Europę. Odsłuchajcie sobie. Polecam.
Natomiast w tym wystąpieniu jest jedna rzecz, która zaalarmowała absolutnie wszystkie niemieckie uszy, a nowe rozkazy z natychmiastową datą wykonalności, przyszły do Warszawy kilka godzin po tym, jak Kaczyński puścił mikrofon.
Otóż Jarosław pozwolił sobie przedstawić koncepcję nowej architektury Unii Europejskiej: silnej współpracy gospodarczej i politycznej suwerennych państw, ograniczenia kompetencji instytucji ponadnarodowych, większego wpływu parlamentów narodowych i powrotu do zasady, że Unia zajmuje się przede wszystkim tym, czego państwa nie są w stanie skutecznie realizować samodzielnie. Czyli podsumowując, powiedział, że Unia szyta na miarę niemieckiego munduru prowadzi nas w nicość i w sumie zachęca resztę Europy do wyciągnięcia z tego wniosku i reformy, albo stworzenia nowej Unii bez debilnych pomysłów, zielonych ładów, nakrętek przy butelkach i zielonych idiotów.
Można się z tą koncepcją zgadzać albo nie. Można ją uważać za zbyt radykalną. Można podważać jej wykonalność, ale na litość boską... sprowadzanie jej do hasła o natychmiastowym Polexicie to zwyczajne kłamstwo.
Zresztą spójrzcie na pewien paradoks. Polityk, któremu przypisuje się zamiar rozmontowania europejskiej współpracy, mówi w tym samym wystąpieniu o korzyściach wynikających z ponownego przyciągnięcia Wielkiej Brytanii do Unii.
Podkreślał jej potencjał gospodarczy, wojskowy i znaczenie dla bezpieczeństwa Europy. Trudno ten fragment pogodzić z interpretacją, według której celem całego przemówienia miałoby być po prostu zmniejszenie europejskiej wspólnoty.
Natomiast ten bezczelny Kaczyński śmiał jeszcze posłużyć się czystymi danymi gospodarczymi. Według danych Banku Światowego w 2025 roku nominalny PKB Stanów Zjednoczonych wyniósł około 30,8 biliona dolarów. Unii Europejskiej – około 21,2 biliona. To różnica blisko 9,6 biliona dolarów rocznie. Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie dynamiki wzrostu. W 2025 roku gospodarka Chin urosła o 5%, amerykańska o 2,2%, a unijna o 1,5%.
Chińczycy zbudowali potężną przewagę produkcyjną. Wiecie na czym? Na idiotach z Europy, którzy nie mając właściwie żadnych surowców do przeprowadzenia zielonej rewolucji w tej skali, postanowili zrobić tę zieloną rewolucję za wszelką cenę. Błagam, tylko niech nikt mi tu nie pisze, że minister Zielińską należy ująć jako kapitał. Błagam.
Chińczycy rosną między innymi w fotowoltaice i bateriach. Amerykanie dominują w wielu segmentach najnowocześniejszych technologii cyfrowych i przyciągają ogromny kapitał na rozwój sztucznej inteligencji. A tymczasem szef Audi Gernot Döllner stanął w ubiegłym tygodniu razem z Trumpem i powiedział, że będzie budował fabrykę w USA, bo w Europie zwyczajnie się nie opłaca.
O tych problemach mówi przecież nie tylko Kaczyński. Mówią o nich również autorzy oficjalnych dokumentów Komisji Europejskiej. Mario Draghi, były premier Włoch i były prezes Europejskiego Banku Centralnego, w swoim raporcie o konkurencyjności Europy wskazał na ogromną lukę inwestycyjną i technologiczną. Opisał gospodarkę, która nie nadąża za globalnymi konkurentami w kluczowych obszarach innowacji. Sama Komisja Europejska w dokumencie Competitiveness Compass przyznała, że przez ponad dwadzieścia lat Europa nie dotrzymywała kroku innym wielkim gospodarkom pod względem wzrostu produktywności. Wskazała również na wysokie ceny energii, nadmierne obciążenia regulacyjne i słabości europejskiej innowacyjności. To nie są to dokumenty wydane przez wstrętne pisiory. To diagnoza sformułowana wewnątrz samego europejskiego establishmentu.
Dlaczego więc słyszycie takie wzmożenie pod batutą iluzjonisty z Sopotu? Aaa, bo widzicie... pod pozornie wspólnym hasłem reformy skryły się dwie różne wizje Europy.
Jedna zakłada, że odpowiedzią na słabości UE jest głębsza integracja, wspólna polityka inwestycyjna i wzmocnienie europejskich instytucji. Druga, którą przedstawia Kaczyński, wychodzi z założenia, że część problemów powstała wskutek nadmiernej centralizacji, a państwa powinny odzyskać większą swobodę działania.
To nie jest spór o to, czy Europa ma współpracować. To jest spór o to, kto ma podejmować decyzje, w jakich sprawach i przed kim ma za te decyzje odpowiadać. Kaczyński zwraca uwagę na coś, co rzeczywiście znajduje się w traktatach europejskich: zasadę przyznania kompetencji, pomocniczości i proporcjonalności.
Artykuł 5 Traktatu o Unii Europejskiej mówi przecież, że Unia działa w granicach kompetencji powierzonych jej przez państwa członkowskie. Problem polega na tym, że od lat trwa spór o sposób interpretowania tych kompetencji, o zakres działania TSUE oraz o granice pierwszeństwa prawa unijnego. Kaczyński uważa, że interpretacje europejskich instytucji prowadzą do stopniowego ograniczania samodzielności państw. Jego przeciwnicy odpowiadają, że jednolite prawo i niezależne instytucje są warunkiem skutecznego funkcjonowania wspólnego rynku. I to jest właśnie dyskusja, którą warto prowadzić na konkretnych przepisach oraz konkretnych przykładach.
I Kaczyński już to sobie przemyślał. W wystąpieniu pada propozycja: likwidacja Komisji Europejskiej i przekazanie jej zasadniczych funkcji organowi międzyrządowemu. Przekształcenie Parlamentu Europejskiego w zgromadzenie przedstawicieli parlamentów narodowych. Zmiany zasad obsadzania stanowisk sędziowskich w TSUE. Ograniczenie kompetencji dzielonych między Unię a państwa członkowskie.
To jest projekt zmiany całego układu politycznego, w którym funkcjonuje dzisiejsza Unia Europejska, a ściślej mówiąc, rzucenie wyzwania Niemcom, którzy odkryli, że z pomocą kilku sterowalnych idiotów w krajach sąsiednich i odpowiednim obsadzeniu stanowisk w UE, są w stanie wykaraskać się z każdej opresji, którą narzucają innym narodom. Czyli wszyscy mają oddać Brukseli nadzór nad giełdami, ale akurat Niemcy nie. I tak ze wszystkim.
Oczywiście ta propozycja też rodzi poważne pytania. Czy parlament delegowany przez państwa zapewniałby obywatelom równie silną reprezentację jak parlament wybierany bezpośrednio? Czy likwidacja Komisji nie zwiększyłaby wpływu największych rządów? Czy radykalne ograniczenie wspólnych kompetencji nie utrudniłoby funkcjonowania jednolitego rynku? I pewnie wiele innych.
Natomiast dyskusja o tym, czy obecny zakres integracji jest właściwy, pozostaje jak najbardziej aktualna. I tutaj pojawia się kwestia niemiecka. Niemcy pozostają największą gospodarką Unii Europejskiej. W 2025 roku odpowiadały za 23,8% unijnego PKB. To olbrzymia siła ekonomiczna, dająca Berlinowi istotne znaczenie polityczne. Dlatego pytanie o niemiecki wpływ na kierunek europejskiej integracji jest uzasadnione. I o to chodzi! Kaczyński rozróżnił wpływ od formalnego zwierzchnictwa. Niemcy nie mogą samodzielnie ustanawiać prawa dla pozostałych państw UE. Muszą budować większości, negocjować i uzyskiwać poparcie innych uczestników procesu legislacyjnego.
Kaczyński zaproponował po prostu Europę fair. Jesteś duży? Możesz dużo, ale nie wszystko. Dogadajmy się, bo widzicie, Polska też jest już duża. I to właśnie zabolało najbardziej.
Dacie wiarę? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Polska wymazana była z map, a nad Warszawą powiewały charakterystyczne czerwone flagi z wiadomym znaczkiem, umieszczone tam przez poszukiwaczy przestrzeni życiowej, a tu nagle Polska nie dość, że wstała z popiołów, odbudowała się, to jeszcze śmieje się z Niemiec, że wyglądają jak skansen wypchany turecko-afgańską ludnością napływową. Kaczyński zwyczajnie dał niemieckiemu establishmentowi w pysk.
Co naprawdę powiedział Kaczyński o możliwości wystąpienia z Unii? Nie przedstawił tego jako pierwszego etapu działania. Najpierw mówił o współpracy międzynarodowej, przygotowaniu nowego traktatu, mobilizacji opinii publicznej, uruchomieniu instrumentów przewidzianych w traktatach i stworzeniu mniejszości blokującej w Radzie UE. Dopiero na końcu wspomniał o ryzykownym wariancie rozpoczęcia rozmów związanych z możliwością opuszczenia Unii, gdyby wcześniejsze metody nie przyniosły rezultatu. To ważne rozróżnienie. Powiedział po prostu, że albo Niemcy uznają podmiotowość innych narodów UE i pójdą na ustępstwa, albo zostaną sobie w tym bagnie sami. Przecież wyjście Polski z UE to jest koniec Niemiec, bo to my jesteśmy tą fajną montownią.
Czy Kaczyński proponuje radykalną reformę Unii i w ostateczności dopuszcza groźbę wystąpienia jako element negocjacji? Tak, bo nie jest Szymonem Hołownią, który poszedł do Tuska i powiedział: "Ty wiesz co Donald? Jak ty nam nie dasz tego resortu, to my i tak zostaniemy w tej koalicji". Dostał? Tak... kolejnego plaskacza.
Dlatego proszę Państwa, jeśli zależy Wam na Europie, która nadal posiada jedne z najwyższych standardów życia, rozwinięte systemy ochrony zdrowia, silne gospodarki i ogromny dorobek technologiczny, ale pod wpływem idiotycznych ideologii i merkelowych okrzyków do refiudżisów, ma obecnie spore problemy, to ja bym tego Kaczyńskiego posłuchał.
Mamy do czynienia z Europą, której dotychczasowe bogactwo i osiągnięcia nie gwarantują automatycznie równie pomyślnej przyszłości. A to zasadnicza różnica. Przez dekady europejskie państwa korzystały ze współpracy gospodarczej, swobodnego handlu, rosnącej produktywności, rozwoju przemysłu i technologii. Dzisiaj stają przed pytaniem, jak ten dorobek utrzymać w warunkach globalnej rywalizacji.
Komu więc potrzebne jest hasło "Polexit"? Tylko tym, którym to słowo pozwala mówić o politycznych intencjach przeciwnika, nie odpowiadając na pytania o konkurencyjność Europy, równowagę instytucjonalną, zakres kompetencji Unii i wpływ największych państw na wspólne decyzje.
Jeśli usłyszysz od kogoś, że Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z UE, to daj mu ten tekst. Jak będzie miał tyle zwojów w mózgu, że nie pije z wiadra i nie wierzy ślepo we wszystko, co powie mu Marek Czyż z Justyną w TVP, to jest nadzieja, że zrozumie, kto faktycznie chce jego dobra, a kto chce wyłącznie dobra i hegemonii Niemiec.
I nie dziwcie się, że słyszycie taki kwik. To jest kwik ludzi, którzy postawili swoje kariery na służbie zachodniemu sąsiadowi. Jeśli to Europa, a nie Niemcy będą rozdawali karty w Europie, to wiecie kim oni wtedy będą? Nikim. To boli. Szturniesz świnię, to zawsze kwiknie.
👉 Podobał ci się ten tekst? Doceniasz to, co robię? Postaw kawkę tutaj: suppi.pl/lemingopedia
Joanna retweeted
Proszę Państwa! Wchodzę w sieć i czytam na iksie u premiera mojego kraju, że @OficjalnyJK rozpoczął rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej. "Kurka wodna!" - pomyślałem. Przecież mój premier by mnie nie oszukał, prawda? Postanowiłem jednak nie dać wiary w jego słowa, wspominając, że w końcu rudy maharadża to polityk, któremu jedyne co w życiu wyszło, to Wielka Brytania z UE.
No i wchodzę odsłuchać sobie wystąpienie Kaczyńskiego na Forum w Krynicy. Bite 55 minut. Wszystko z głowy. Dlatego z tego tekstu dowiecie się tylko faktów, a nie wykwitów amoku @radeksikorski, którego z niewiadomych przyczyn Applebaumowa ciągnie za uszy do góry, a on niczego się nie uczy.
Ten cały niemiecki kwik o to wystąpienie bierze się z tego, że gdybym miał streścić to jednym zdaniem, to musiałbym je zawrzeć w krótkim: "Je**ć Niemcy". Sami więc rozumiecie, skąd taki jazgot.
Czy prezes chce wychodzić z UE? Nie. @donaldtusk oczywiście kłamie. W tym wystąpieniu nie ma polexitu. Tam jest debiloexit. Piszę to całkowicie obiektywnie. Sprawdziłem sobie ile lat ma Kaczyński, bo wierzyć mi się nie chciało, że 77-letni gość może operować taką perspektywą już nie na Polskę, ale na Europę. Odsłuchajcie sobie. Polecam.
Natomiast w tym wystąpieniu jest jedna rzecz, która zaalarmowała absolutnie wszystkie niemieckie uszy, a nowe rozkazy z natychmiastową datą wykonalności, przyszły do Warszawy kilka godzin po tym, jak Kaczyński puścił mikrofon.
Otóż Jarosław pozwolił sobie przedstawić koncepcję nowej architektury Unii Europejskiej: silnej współpracy gospodarczej i politycznej suwerennych państw, ograniczenia kompetencji instytucji ponadnarodowych, większego wpływu parlamentów narodowych i powrotu do zasady, że Unia zajmuje się przede wszystkim tym, czego państwa nie są w stanie skutecznie realizować samodzielnie. Czyli podsumowując, powiedział, że Unia szyta na miarę niemieckiego munduru prowadzi nas w nicość i w sumie zachęca resztę Europy do wyciągnięcia z tego wniosku i reformy, albo stworzenia nowej Unii bez debilnych pomysłów, zielonych ładów, nakrętek przy butelkach i zielonych idiotów.
Można się z tą koncepcją zgadzać albo nie. Można ją uważać za zbyt radykalną. Można podważać jej wykonalność, ale na litość boską... sprowadzanie jej do hasła o natychmiastowym Polexicie to zwyczajne kłamstwo.
Zresztą spójrzcie na pewien paradoks. Polityk, któremu przypisuje się zamiar rozmontowania europejskiej współpracy, mówi w tym samym wystąpieniu o korzyściach wynikających z ponownego przyciągnięcia Wielkiej Brytanii do Unii.
Podkreślał jej potencjał gospodarczy, wojskowy i znaczenie dla bezpieczeństwa Europy. Trudno ten fragment pogodzić z interpretacją, według której celem całego przemówienia miałoby być po prostu zmniejszenie europejskiej wspólnoty.
Natomiast ten bezczelny Kaczyński śmiał jeszcze posłużyć się czystymi danymi gospodarczymi. Według danych Banku Światowego w 2025 roku nominalny PKB Stanów Zjednoczonych wyniósł około 30,8 biliona dolarów. Unii Europejskiej – około 21,2 biliona. To różnica blisko 9,6 biliona dolarów rocznie. Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie dynamiki wzrostu. W 2025 roku gospodarka Chin urosła o 5%, amerykańska o 2,2%, a unijna o 1,5%.
Chińczycy zbudowali potężną przewagę produkcyjną. Wiecie na czym? Na idiotach z Europy, którzy nie mając właściwie żadnych surowców do przeprowadzenia zielonej rewolucji w tej skali, postanowili zrobić tę zieloną rewolucję za wszelką cenę. Błagam, tylko niech nikt mi tu nie pisze, że minister Zielińską należy ująć jako kapitał. Błagam.
Chińczycy rosną między innymi w fotowoltaice i bateriach. Amerykanie dominują w wielu segmentach najnowocześniejszych technologii cyfrowych i przyciągają ogromny kapitał na rozwój sztucznej inteligencji. A tymczasem szef Audi Gernot Döllner stanął w ubiegłym tygodniu razem z Trumpem i powiedział, że będzie budował fabrykę w USA, bo w Europie zwyczajnie się nie opłaca.
O tych problemach mówi przecież nie tylko Kaczyński. Mówią o nich również autorzy oficjalnych dokumentów Komisji Europejskiej. Mario Draghi, były premier Włoch i były prezes Europejskiego Banku Centralnego, w swoim raporcie o konkurencyjności Europy wskazał na ogromną lukę inwestycyjną i technologiczną. Opisał gospodarkę, która nie nadąża za globalnymi konkurentami w kluczowych obszarach innowacji. Sama Komisja Europejska w dokumencie Competitiveness Compass przyznała, że przez ponad dwadzieścia lat Europa nie dotrzymywała kroku innym wielkim gospodarkom pod względem wzrostu produktywności. Wskazała również na wysokie ceny energii, nadmierne obciążenia regulacyjne i słabości europejskiej innowacyjności. To nie są to dokumenty wydane przez wstrętne pisiory. To diagnoza sformułowana wewnątrz samego europejskiego establishmentu.
Dlaczego więc słyszycie takie wzmożenie pod batutą iluzjonisty z Sopotu? Aaa, bo widzicie... pod pozornie wspólnym hasłem reformy skryły się dwie różne wizje Europy.
Jedna zakłada, że odpowiedzią na słabości UE jest głębsza integracja, wspólna polityka inwestycyjna i wzmocnienie europejskich instytucji. Druga, którą przedstawia Kaczyński, wychodzi z założenia, że część problemów powstała wskutek nadmiernej centralizacji, a państwa powinny odzyskać większą swobodę działania.
To nie jest spór o to, czy Europa ma współpracować. To jest spór o to, kto ma podejmować decyzje, w jakich sprawach i przed kim ma za te decyzje odpowiadać. Kaczyński zwraca uwagę na coś, co rzeczywiście znajduje się w traktatach europejskich: zasadę przyznania kompetencji, pomocniczości i proporcjonalności.
Artykuł 5 Traktatu o Unii Europejskiej mówi przecież, że Unia działa w granicach kompetencji powierzonych jej przez państwa członkowskie. Problem polega na tym, że od lat trwa spór o sposób interpretowania tych kompetencji, o zakres działania TSUE oraz o granice pierwszeństwa prawa unijnego. Kaczyński uważa, że interpretacje europejskich instytucji prowadzą do stopniowego ograniczania samodzielności państw. Jego przeciwnicy odpowiadają, że jednolite prawo i niezależne instytucje są warunkiem skutecznego funkcjonowania wspólnego rynku. I to jest właśnie dyskusja, którą warto prowadzić na konkretnych przepisach oraz konkretnych przykładach.
I Kaczyński już to sobie przemyślał. W wystąpieniu pada propozycja: likwidacja Komisji Europejskiej i przekazanie jej zasadniczych funkcji organowi międzyrządowemu. Przekształcenie Parlamentu Europejskiego w zgromadzenie przedstawicieli parlamentów narodowych. Zmiany zasad obsadzania stanowisk sędziowskich w TSUE. Ograniczenie kompetencji dzielonych między Unię a państwa członkowskie.
To jest projekt zmiany całego układu politycznego, w którym funkcjonuje dzisiejsza Unia Europejska, a ściślej mówiąc, rzucenie wyzwania Niemcom, którzy odkryli, że z pomocą kilku sterowalnych idiotów w krajach sąsiednich i odpowiednim obsadzeniu stanowisk w UE, są w stanie wykaraskać się z każdej opresji, którą narzucają innym narodom. Czyli wszyscy mają oddać Brukseli nadzór nad giełdami, ale akurat Niemcy nie. I tak ze wszystkim.
Oczywiście ta propozycja też rodzi poważne pytania. Czy parlament delegowany przez państwa zapewniałby obywatelom równie silną reprezentację jak parlament wybierany bezpośrednio? Czy likwidacja Komisji nie zwiększyłaby wpływu największych rządów? Czy radykalne ograniczenie wspólnych kompetencji nie utrudniłoby funkcjonowania jednolitego rynku? I pewnie wiele innych.
Natomiast dyskusja o tym, czy obecny zakres integracji jest właściwy, pozostaje jak najbardziej aktualna. I tutaj pojawia się kwestia niemiecka. Niemcy pozostają największą gospodarką Unii Europejskiej. W 2025 roku odpowiadały za 23,8% unijnego PKB. To olbrzymia siła ekonomiczna, dająca Berlinowi istotne znaczenie polityczne. Dlatego pytanie o niemiecki wpływ na kierunek europejskiej integracji jest uzasadnione. I o to chodzi! Kaczyński rozróżnił wpływ od formalnego zwierzchnictwa. Niemcy nie mogą samodzielnie ustanawiać prawa dla pozostałych państw UE. Muszą budować większości, negocjować i uzyskiwać poparcie innych uczestników procesu legislacyjnego.
Kaczyński zaproponował po prostu Europę fair. Jesteś duży? Możesz dużo, ale nie wszystko. Dogadajmy się, bo widzicie, Polska też jest już duża. I to właśnie zabolało najbardziej.
Dacie wiarę? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Polska wymazana była z map, a nad Warszawą powiewały charakterystyczne czerwone flagi z wiadomym znaczkiem, umieszczone tam przez poszukiwaczy przestrzeni życiowej, a tu nagle Polska nie dość, że wstała z popiołów, odbudowała się, to jeszcze śmieje się z Niemiec, że wyglądają jak skansen wypchany turecko-afgańską ludnością napływową. Kaczyński zwyczajnie dał niemieckiemu establishmentowi w pysk.
Co naprawdę powiedział Kaczyński o możliwości wystąpienia z Unii? Nie przedstawił tego jako pierwszego etapu działania. Najpierw mówił o współpracy międzynarodowej, przygotowaniu nowego traktatu, mobilizacji opinii publicznej, uruchomieniu instrumentów przewidzianych w traktatach i stworzeniu mniejszości blokującej w Radzie UE. Dopiero na końcu wspomniał o ryzykownym wariancie rozpoczęcia rozmów związanych z możliwością opuszczenia Unii, gdyby wcześniejsze metody nie przyniosły rezultatu. To ważne rozróżnienie. Powiedział po prostu, że albo Niemcy uznają podmiotowość innych narodów UE i pójdą na ustępstwa, albo zostaną sobie w tym bagnie sami. Przecież wyjście Polski z UE to jest koniec Niemiec, bo to my jesteśmy tą fajną montownią.
Czy Kaczyński proponuje radykalną reformę Unii i w ostateczności dopuszcza groźbę wystąpienia jako element negocjacji? Tak, bo nie jest Szymonem Hołownią, który poszedł do Tuska i powiedział: "Ty wiesz co Donald? Jak ty nam nie dasz tego resortu, to my i tak zostaniemy w tej koalicji". Dostał? Tak... kolejnego plaskacza.
Dlatego proszę Państwa, jeśli zależy Wam na Europie, która nadal posiada jedne z najwyższych standardów życia, rozwinięte systemy ochrony zdrowia, silne gospodarki i ogromny dorobek technologiczny, ale pod wpływem idiotycznych ideologii i merkelowych okrzyków do refiudżisów, ma obecnie spore problemy, to ja bym tego Kaczyńskiego posłuchał.
Mamy do czynienia z Europą, której dotychczasowe bogactwo i osiągnięcia nie gwarantują automatycznie równie pomyślnej przyszłości. A to zasadnicza różnica. Przez dekady europejskie państwa korzystały ze współpracy gospodarczej, swobodnego handlu, rosnącej produktywności, rozwoju przemysłu i technologii. Dzisiaj stają przed pytaniem, jak ten dorobek utrzymać w warunkach globalnej rywalizacji.
Komu więc potrzebne jest hasło "Polexit"? Tylko tym, którym to słowo pozwala mówić o politycznych intencjach przeciwnika, nie odpowiadając na pytania o konkurencyjność Europy, równowagę instytucjonalną, zakres kompetencji Unii i wpływ największych państw na wspólne decyzje.
Jeśli usłyszysz od kogoś, że Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z UE, to daj mu ten tekst. Jak będzie miał tyle zwojów w mózgu, że nie pije z wiadra i nie wierzy ślepo we wszystko, co powie mu Marek Czyż z Justyną w TVP, to jest nadzieja, że zrozumie, kto faktycznie chce jego dobra, a kto chce wyłącznie dobra i hegemonii Niemiec.
I nie dziwcie się, że słyszycie taki kwik. To jest kwik ludzi, którzy postawili swoje kariery na służbie zachodniemu sąsiadowi. Jeśli to Europa, a nie Niemcy będą rozdawali karty w Europie, to wiecie kim oni wtedy będą? Nikim. To boli. Szturniesz świnię, to zawsze kwiknie.
👉 Podobał ci się ten tekst? Doceniasz to, co robię? Postaw kawkę tutaj: suppi.pl/lemingopedia
Joanna retweeted
Pan Prezydent Karol Nawrocki jest jak stal. Im bardziej naparzają kacapskie młotki ty staje się twardszy. Miłego dnia Polki i Polacy
Joanna retweeted
Szanowny Panie @NawrockiKn absolutny proces cywilny o zniesławienie! Młyny Boże mielą powoli... Proszę się nie wahać i pozwać na 10 milionów na Caritas...
Joanna retweeted
Bardzo proszę o modlitwę za zdrowie mojego niepełnosprawnego - ma sepsę🙏🏻 W środę przeszedł zabieg usunięcia kamienia żółciowego. Wczoraj miał wyjść ale poczuł się gorzej. Dziś stwierdzono sepsę.🙏🏻
Joanna retweeted
Czasami znajdzie się w Necie takie wpisy, że serce bije kilka razy szybciej, a oczy robią łzawe, tak jak przy tym
👇🥲👇
"Dwa dni temu zespół ludzi walczył razem o życie rodzącej klaczy. Źrebaka nie udało się uratować. Dzisiaj ci sami ludzie przedstawili klaczy źrebaka, który stracił swoją mamę. To zdjęcie zostało zrobione godzinę po tym, jak klacz i źrebiątko poznali się... Mówi samo za siebie." ❤️
za Przychodnia Weterynaryjna Sowa Egzotica
Joanna retweeted
Na tę chwilę wiadomo, że oskarżenie Onetu opierało się o jedną sytuację, w której pani świadek wydawało się (miała "odczucie" czy tam "wrażenie"), że ktoś jest prostytutką a ktoś inny sutenerem. A Stankiewicz uważa, że wykonał profesjonalna robotę dziennikarską
Joanna retweeted
Stankiewicz to gnida. Kłamliwa gnida. Odszkodowanie musi być bardzo wysokie.
2 miliony pln co najmniej, a może więcej.
De facto to nie tylko pomówienie i szkalowanie człowieka, ale nielegalna, zorganizowana próba skręcenia wyborów prezydenckich za pomocą oszustwa.
Joanna retweeted
Pan Prezydent 20 lat temu był prawie nikomu nieznanym młodym człowiekiem.
Nikt oprócz rodziny i znajomych o nim nie słyszał
Tymczasem Natasza 2-3 minutowe spotkanie w windzie bez wymiany nawet jednego zdania zapamiętała na resztę swojego życia.
Dla mnie logiczne.
😂🤣😂🤣
Joanna retweeted
52,66% młodych pozytywnie ocenia prezydenta @NawrockiKn. Rząd Tuska? Bez zaskoczeń. Zaledwie 8,93%❗️Tak odpowiadali badani w wieku 18–39 lat w sondażu OGB. Lodowate wiadro wody na głowę Tuska i jego ekipy. Panie Prezydencie, gratulacje! 🇵🇱
Joanna retweeted
Czepiło się mnie jakieś cholerstwo, gardło boli, mięśnie, stawy bolą, myślę, co może mnie gorszego dziś spotkać... Włączyłem Arcykapłankę z Szechterem i nie zawiodłem się, spotkało!
Jprdl, jaka to jest propaganda, to głowa mała! Jeśli Prezydent @NawrockiKn pozwał Onet, to znak, że nie ma nic na sumieniu, proste, a oni o "zarzutach" wobec niego mówią🤦♂️🤯‼️
@K_Stanowski oglądasz?
Joanna retweeted
Sutener, przemocowiec, złodziej, narkoman - i już nie wiesz czy to wyzwiska Silnych Razem pod adresem Prezydenta, czy ktoś po prostu wymienia kolejnych prominentnych członków Koalicji Obywatelskiej.
Joanna retweeted
To jest jakiś obłędny kosmos.
Kaczyński w hardcorowym trybie prawnika i bez zająknięcia przedstawia jak zmienić traktaty UE.
Z pamięci rzuca nawet artykułami "traktatu o funkcjonowaniu UE".
Nic dziwnego, że Tusk nie zrozumiał tych słów.
Zrozumiał tylko to, że jest zagrożony.
Joanna retweeted
Pomóżmy obłąkanemu Janowi Pińskiemu dotrzeć z tym przekazem do jak najszerszej publiczności. Wyrok prawomocny.
Joanna retweeted
🚨🇵🇱 SHOCKING: I love how Poland is just like: "Nope, not taking any. Not doing it. Deal with it."
Other European countries should take notes.
This is why Poland is only 0.1% Muslim.
Joanna retweeted
"Przez 158 godzin był uwięziony 780 metrów pod ziemią. Nie miał jedzenia ani wody. Aby przeżyć, pił własny mocz. Kiedy nadzieja na odnalezienie go żywego była już niewielka, ratownicy usłyszeli jego głos.
23 marca 1971 roku w kopalni „Mikulczyce-Rokitnica” w Zabrzu doszło do katastrofy. Zawał uwięził pod ziemią 19 górników. Ośmiu udało się uratować w ciągu kilku godzin. Los pozostałych był nieznany.
Wśród zasypanych znajdował się 36-letni Alojzy Piontek. Przygnieciony trzonkiem łopaty, zdołał przepiłować go blaszką od lampki górniczej, a następnie przeczołgać się do niewielkiej, niezawalonej przestrzeni.
Spędził tam ponad sześć i pół doby, samotnie czekając na ratunek.
30 marca ratownicy wreszcie do niego dotarli. Spośród jedenastu górników, którzy pozostali pod ziemią po pierwszej akcji ratunkowej, przeżył tylko on.
Jego ocalenie nazwano „cudem w Zabrzu”. Historia Piontka stała się dowodem na to, że nawet po wielu dniach poszukiwań nie należy tracić nadziei.
Po katastrofie nigdy więcej nie zjechał pod ziemię. Zmarł 29 października 2005 roku w wieku 70 lat."
za Portal do historii
Joanna retweeted
Replying to @donaldtusk
Godzinę Kaczyński mówił o koniecznosci reformu Unii Europejskiej, a Pan wyrwał JEDNO zdanie z kontekstu i grzeje te swoja tępą propagandę.
Ahhh ile można człowieku







































